<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819</id><updated>2012-03-05T14:46:20.536+01:00</updated><category term='sport'/><category term='jedzenie'/><category term='AIESEC'/><category term='Polska'/><category term='kultura'/><category term='ludzie'/><category term='impreza'/><category term='podroze'/><category term='Serbia'/><category term='przygotowania'/><category term='praca'/><category term='pogoda'/><category term='Indie'/><category term='święta'/><category term='Węgry'/><category term='zoo'/><category term='zycie'/><category term='przepis'/><category term='Bienia'/><category term='rozrywka'/><category term='Wiera Michailowna'/><category term='film'/><category term='zdjęcia'/><category term='urzędy'/><category term='Rosja'/><category term='rodzice'/><title type='text'>A tę Olę znowu nosi...</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>335</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8362416269798156629</id><published>2012-03-03T23:20:00.000+01:00</published><updated>2012-03-03T23:20:21.485+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Świeże bułki</title><content type='html'>Sobotnie popołudnie w Tesco w centrum handlowym Arena. Tłumy, jak to w sobotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciskam się do stoiska z pieczywem, bo przydałyby mi się bułki na kolację. O, akurat idzie pani z dostawą świeżych! I nagle pac! Jedna z nich spada z tacy na podłogę, tak o, pośród ludzi, chociaż w tym miejscu akurat dużo ich nie było. Z ciekawością obejrzałam się, co pani z nią zrobi, mając nadzieję, że nie TO, o czym myślę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech. Wolałabym nie widzieć, jak pani dyskretnie schyla się i wrzuca bułkę na jedną z dolnych tac na wózku... Po czym zabiera się za wrzucanie ich zawartości do koszyków, z których klienci mogą sobie wszystko brać. Taaak, TĘ bułkę także.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zniesmaczenie nie powstrzymało mnie jednak od ich zakupu, bo w końcu coś jeść trzeba, a nie chciało mi się już nigdzie indziej iść. Tyle tylko, że udałam się do dalszego kosza, byle jak najdalej od tej pani ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, wiem, że to ona piekła i nosiła je wszystkie... No cóż. Pewnie nie raz i nie dwa takie rzeczy się na zapleczu zdarzają i nikt z tego powodu nie umrze. Ale tak, do jasnej cholery, dlaczego nie można chociaż zachowywać pozorów przed klientami? Przecież o ile smaczniejsze by mi się te bułki wydawały, gdybym teraz sobie nie wyobrażała, jak piekarze grają nimi w piłkę nożną... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8362416269798156629?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8362416269798156629/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/03/swieze-buki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8362416269798156629'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8362416269798156629'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/03/swieze-buki.html' title='Świeże bułki'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8447660075448975482</id><published>2012-02-28T12:59:00.001+01:00</published><updated>2012-02-28T13:04:45.748+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Déjà vu</title><content type='html'>Od pewnego czasu wybieraliśmy się do restauracji znajdującej się 3 minuty od naszego mieszkania, Tacos Locos. Przez szybę wyglądało nieźle, ceny też w porządku, a do tego meksykańskie jedzenie - czego więcej można chcieć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku wszystko było normalnie, usiedliśmy, podumaliśmy nad menu, wybraliśmy dania i zamówiliśmy. Goran skorzystał z chwili oczekiwania, żeby pójść do łazienki, a ja zaczęłam rozglądać się po sali. I wtedy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś mnie tknęło. Niesamowicie kojarzyło mi się to z pewnym miejscem, w którym kiedyś byliśmy... tylko gdzie? Kiedy? Podobny wystrój, jedzenie chyba też takie bardziej tematyczne... Ale nie, nie przypomnę sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie Gorana wspólnie zaczęliśmy się nad tym zastanawiać. On też najpierw tego nie zauważył, ale po tym, jak zwróciłam mu uwagę, rzeczywiście zaczął coś sobie przypominać. I z pewnością było to gdzieś, gdzie byliśmy tylko przejazdem... Praga? Chyba nie... Chociaż było to chyba gdzieś w Europie Centralnej/Wschodniej, więc gdzie mogłoby to być... Polska odpada, bo zamawialiśmy wtedy po angielsku. W ogóle było to nie aż tak dawno temu, rok, dwa może. Gdzie my w tym czasie jeździliśmy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odtworzyliśmy dokładny obraz tamtego miejsca: wystrój, gdzie siedzieliśmy, gdzie był bar, gdzie telewizor, kto akurat grał w tenisa (Djoković, więc było łatwe, bo pamiętaliśmy, że Goran więcej patrzył na mecz niż na mnie :)) i że płaciliśmy kartą... Tylko jeden szczegół: gdzie, do diabła, to było!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwilę to potrwało, zanim zorientowaliśmy się, że... po prostu jesteśmy w tym samym miejscu. Co prawda w innej sali, ale nawet wybrałam się na mały obchód, żeby sprawdzić tę teorię, bo inaczej by mi to nie dało spokoju. Tak, półtora roku temu spędzając 2 czy 3 dni w Budapeszcie zawędrowaliśmy do tej samej restauracji, nieświadomie fundując sobie przy okazji niezłą zagadkę do rozwiązania w przyszłości :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8447660075448975482?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8447660075448975482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/deja-vu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8447660075448975482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8447660075448975482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/deja-vu.html' title='Déjà vu'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-9063586167765711416</id><published>2012-02-23T12:29:00.001+01:00</published><updated>2012-02-23T12:30:41.826+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><title type='text'>Kilka zdjęć z Budapesztu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-K5HOwIMAqJ0/T0YiA-UPHHI/AAAAAAAAa-w/yX7pf9Wu4Vs/s1600/P1090553.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-K5HOwIMAqJ0/T0YiA-UPHHI/AAAAAAAAa-w/yX7pf9Wu4Vs/s320/P1090553.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tg9Od_7bP0s/T0YiE7rCsSI/AAAAAAAAa-4/GmSvkveZHOM/s1600/P1090568.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-tg9Od_7bP0s/T0YiE7rCsSI/AAAAAAAAa-4/GmSvkveZHOM/s320/P1090568.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GBFCsIk1p30/T0YiH9tFQHI/AAAAAAAAa_A/juQ2NWSJSVc/s1600/P1090590.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-GBFCsIk1p30/T0YiH9tFQHI/AAAAAAAAa_A/juQ2NWSJSVc/s320/P1090590.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HD5JaLjD_ZM/T0YiLcby8_I/AAAAAAAAa_I/1FF_H69fVz0/s1600/P1090599.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-HD5JaLjD_ZM/T0YiLcby8_I/AAAAAAAAa_I/1FF_H69fVz0/s320/P1090599.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bUhs7PQ8T18/T0YiNgEsIGI/AAAAAAAAa_Q/epKPMzWSrLg/s1600/P1090616.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://2.bp.blogspot.com/-bUhs7PQ8T18/T0YiNgEsIGI/AAAAAAAAa_Q/epKPMzWSrLg/s320/P1090616.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eytyClDPmlA/T0YiPQ9VFLI/AAAAAAAAa_Y/18biqaCQnvc/s1600/P1090619.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://2.bp.blogspot.com/-eytyClDPmlA/T0YiPQ9VFLI/AAAAAAAAa_Y/18biqaCQnvc/s320/P1090619.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nGbfVRIUsqo/T0Yiq4u1-TI/AAAAAAAAa_g/HZniLVS6ex8/s1600/P1090709.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-nGbfVRIUsqo/T0Yiq4u1-TI/AAAAAAAAa_g/HZniLVS6ex8/s320/P1090709.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-E-KyM7rDtj4/T0Yis3w21KI/AAAAAAAAa_o/BUYNfUBZIU4/s1600/P1090731.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://1.bp.blogspot.com/-E-KyM7rDtj4/T0Yis3w21KI/AAAAAAAAa_o/BUYNfUBZIU4/s320/P1090731.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pXe2JafZFGo/T0YiwPhS0ZI/AAAAAAAAa_w/9dZjwIeOQJQ/s1600/P1090741.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-pXe2JafZFGo/T0YiwPhS0ZI/AAAAAAAAa_w/9dZjwIeOQJQ/s320/P1090741.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--fKp6LImfKY/T0YizzgjUQI/AAAAAAAAa_4/bauhP4O5qdM/s1600/P1090754.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/--fKp6LImfKY/T0YizzgjUQI/AAAAAAAAa_4/bauhP4O5qdM/s320/P1090754.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-9063586167765711416?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/9063586167765711416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/zdjecia-z-budapesztu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/9063586167765711416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/9063586167765711416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/zdjecia-z-budapesztu.html' title='Kilka zdjęć z Budapesztu'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-K5HOwIMAqJ0/T0YiA-UPHHI/AAAAAAAAa-w/yX7pf9Wu4Vs/s72-c/P1090553.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1080573304092245754</id><published>2012-02-17T13:07:00.000+01:00</published><updated>2012-02-17T13:07:05.490+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><title type='text'>Niespodzianka na koncercie "bałkańskiej" muzyki</title><content type='html'>Wczoraj wybraliśmy się na piwo z AIESECerami. Zbyt wiele nowych osób nie poznałam, ale powolutku. Po pewnym czasie przenieśliśmy się z trójką Serbów do innego miejsca, w którym miała być bałkańska muzyka na żywo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zespół grał całkiem przyzwoicie, jak się okazało ogólnie biorąc słowiańskie rytmy. Trochę po rosyjsku, trochę Gorana Bregovića, trochę niezidentyfikowanych przeze mnie innych utworów inspirowanych ludowymi rytmami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...aż tu nagle... STOP. Znam tę piosenkę. To jest coś polskiego... mam to na końcu języka, nooo, co to jest? Pani śpiewała po polsku, ale z dziwnym akcentem i nie udało mi się wyłapać słów, które by mi pomogły. Nuciłam pod nosem, nie mogąc doczekać się refrenu, bo wiedziałam, że w przeciwnym razie będzie mnie to męczyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hola hola. "Czerwone maki na Monte Cassino"!?!?!? Ale... jak to? Dlaczego? Może jestem dziwna, ale nie wydaje mi się, żeby piwnica węgierskiego baru, w którym nikt nie rozumie, o co w tej pieśni chodzi, była najlepszym miejscem do jej wykonywania. Dla mnie to jedna z najbardziej patriotycznych pieśni tego typu i tak jakoś... no nie. Po prostu nie. Tak samo jak nie wyobrażam sobie śpiewania w takim miejscu własnej wersji Roty czy hymnu. Nie powiem, nawet nieźle te Maki brzmiały, jeśli chodzi o wykonanie. Tyle tylko, że to mało imprezowy utwór. Tak jakby nie było tysięcy innych polskich piosenek, które z powodzeniem by można sobie na takie okazje wziąć. Pomyślałam, że no trudno, prawdopodobnie zespół po prostu nie ma pojęcia, że to nie wypada, spodobała im się melodia, nauczyli się słów, więc grają, nie zdając sobie sprawy z wrażenia, jakie na mnie sprawili :) Potem się okazało jednak, że akordeonista jest Polakiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1080573304092245754?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1080573304092245754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/niespodzianka-na-koncercie-bakanskiej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1080573304092245754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1080573304092245754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/niespodzianka-na-koncercie-bakanskiej.html' title='Niespodzianka na koncercie &quot;bałkańskiej&quot; muzyki'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6395113533476345986</id><published>2012-02-16T13:43:00.001+01:00</published><updated>2012-02-16T13:45:20.058+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Niemal jak w Indiach...</title><content type='html'>Wbrew pozorom Węgry nie różnią się aż tak bardzo od Indii. A przynajmniej ulica, na której mieszkamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już wspominałam, że nie jest to najlepsza okolica. Jak się okazało po krótkim spacerze, wrażenie takie sprawia tylko jedna część tej ulicy, bo kiedy pójdzie się w przeciwną stronę, to niemal natychmiast można natknąć się na przyjemnie wyglądające kawiarenki, a od następnej przecznicy zaczyna się deptak z raczej modnymi restauracjami i barami, na którym kręci się dużo turystów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najczęściej jednak idę w tę bardziej ponuro wyglądającą stronę - 350 metrów i jestem na głównej ulicy pełnej sklepów, restauracji, marketów i z przystankiem metra w pobliżu. Po drodze zdarzają się jednak niespodzianki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilkakrotnie nadziałam się na śpiącego na chodniku bezdomnego. Nie byłoby to może takie dziwne, ale na mrozie? Najwyraźniej mu to nie przeszkadzało, spał jak dziecko... Do tego leżał na sporej wielkości materacu, i to nie takim dmuchanym, tylko prawdziwym, solidnym. Hmm, ciekawe, co z nim robi, jak akurat nie śpi. Przecież nie nosi go chyba ze sobą na plecach? Zagadka spania na mrozie rozwiązała się, kiedy przechodząc koło niego poczułam ciepły podmuch powietrza. Aaa, położył się przy otworze wentylacyjnym restauracji, a więc miał "ogrzewanie". Sprytnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj zaś idąc na zakupy przyłapałam jakiegoś mężczyznę w średnim wieku na sikaniu na ścianę budynku. Wyglądał porządnie, może po prostu ma jakieś kłopoty zdrowotne i musiał. 3-5 minut dalej jest kilka centrów handlowych czy restauracji i na pewno nie miałby problemu ze znalezieniem toalety, ale może nie mógł już wytrzymać. No, zdarza się. Ale żeby nie wejść chociaż w bramę, tylko tak na ulicy, w biały dzień? Tłumów tam nie ma, ale ciągle się kręcą jacyś ludzie. No, całe szczęście, że jestem zahartowana na takie widoki przez Indie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6395113533476345986?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6395113533476345986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/niemal-jak-w-indiach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6395113533476345986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6395113533476345986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/niemal-jak-w-indiach.html' title='Niemal jak w Indiach...'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6318082897835958913</id><published>2012-02-16T13:13:00.001+01:00</published><updated>2012-02-16T13:46:12.084+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Trudności z węgierskim i wątpliwa pomoc Google Translate</title><content type='html'>Czas chyba nauczyć się więcej wyrażeń po węgiersku. Nie miałam jeszcze nigdy przyjemności (?) przebywać dłużej w kraju, którego języka zupełnie nie rozumiem, i czuję się czasem trochę zagubiona. Dobrze chociaż, że tutaj wiele osób zna angielski i jest przyzwyczajona do turystów. Nawet w taką pogodę jak teraz mnóstwo tu wszędzie obcokrajowców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie podoba mi się za bardzo konieczność kupowania wszystkiego w supermarketach. Niewątpliwie jest to po prostu najwygodniejsze, ale miło by było mieć wybór. Całe szczęście w naszej okolicy są przynajmniej 4 spore markety na codzienne zakupy, a w razie czego do Tesco mamy zaledwie 1 przystanek metra i 5 minut spaceru. Nie wyobrażam sobie kupowania wszystkiego w małych sklepikach i pokazywania palcem, o co mi chodzi. A jak poprosić o pół kilo schabu? Nawet nie próbuję tego zapamiętywać. I tak bym była skazana na porażkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej, że nie miałabym możliwości tego sprawdzić. Google Translate twierdzi, że mogłabym powiedzieć w tym wypadku: &lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;"Kérek egy kiló sertéshús". Wątpię jednak, czy jest to bardzo dobre tłumaczenie, tym bardziej, że kiedy powyższe zdanie chce się ponownie dla pewności przetłumaczyć na polski, wychodzi: "Wyślij mi kilograma wieprzowiny." Bardzo ładnie, ale to chyba nie do końca to...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Przy okazji - dostałam właśnie do przetestowania kolejną grę, której tytuł w oryginale brzmi: "Margrave: The Curse of the Severed Heart". Nieźle się zdziwiłam, kiedy po jej uruchomieniu zobaczyłam roboczy tytuł - "Margrave: przeklinać z odciętą sercu". Widać nie tylko ja wspomagam się czasem Google Translate :D&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6318082897835958913?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6318082897835958913/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/trudnosci-z-wegierskim-i-watpliwa-pomoc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6318082897835958913'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6318082897835958913'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/trudnosci-z-wegierskim-i-watpliwa-pomoc.html' title='Trudności z węgierskim i wątpliwa pomoc Google Translate'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1609929970725634441</id><published>2012-02-09T20:42:00.000+01:00</published><updated>2012-02-09T20:42:57.640+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Niespodziewana wizyta</title><content type='html'>Siedziałam sobie ze 2-3 dni po przeprowadzce do nowego mieszkania sama w domu, kiedy zadzwonił domofon. Nie spodziewałam się tego, bo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;nie znam jeszcze prawie nikogo w Budapeszcie&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ci, których znam, raczej by mnie nie odwiedzali, bo na takim stopniu jeszcze nie jesteśmy, a zresztą nie było ku temu żadnego powodu&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nawet jeśli ktoś jednak by się na to zdecydował, to nie zdążyłam jeszcze nikomu powiedzieć, gdzie mieszkamy&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;Ergo: to musi być listonosz albo ulotki. Nie odbieram, bo co ja mogę zrozumieć czy powiedzieć po węgiersku. Żadnego listu do mnie nie ma prawa tam jeszcze być. Ktoś inny na pewno otworzy, jeśli trzeba.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kilka minut później dobiegło mnie pukanie do drzwi. To już mnie zaskoczyło zupełnie, bo mieszkamy na poddaszu, do którego pierwsze drzwi zewnętrzne, takie do naszego korytarza, są zamykane na klucz, którego nikt inny raczej nie powinien mieć... Więc albo było otwarte, albo... oooo, właściciel!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zanim zdążyłam podejść i otworzyć, zapukał jeszcze raz, po czym sam otworzył drzwi. Na mój widok prawie dostał ataku serca, bo najwyraźniej nikogo się nie spodziewał. Niby miał wiedzieć, że będę tam mieszkać, ale nie poznaliśmy się jeszcze osobiście i nic nie było mu pewnie wiadomo na temat mojego rozkładu dnia. Nie był to chyba najlepszy sposób na pierwsze spotkanie. Właściwie nie powinno w ogóle go tam być, bo powinien zadzwonić najpierw do Gorana i go o tym chociaż powiadomić, ale najwidoczniej uznał, że skoro Goran w pracy powinien być, to wślizgnie się szybko i nikt nie zauważy. Okazało się, że potrzebne mu było natychmiast zdjęcie piecyka z łazienki, bo zaczyna przygotowania do remontu poddasza (będzie w maju-czerwcu) i komuś tam musiał pokazać. A tu niespodzianka - w progu stoi Ola :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Aż się za głowę złapał z tego wszystkiego, a co najgorsze, nie umiał za bardzo wytłumaczyć, o co mu chodzi, bo po angielsku nie gada. Do tego jeszcze strasznie się zasapał po naszych schodach i zabawnie to wyglądało, jak z zadyszką próbował mi z przerażeniem w oczach wyjaśnić, co on w ogóle tutaj robi. Nie sprawiał wrażenia, żeby przyszedł nas okradać pod naszą nieobecność, zresztą rzeczywiście miał już przygotowany aparat, więc starałam się machaniem rąk powiedzieć, że "no problem". Widać jednak, że bycie "przyłapanym na gorącym uczynku" mu się nie podobało, bo szybko wykręcił numer do swojej żony czy dziewczyny i ona po angielsku ze mną porozmawiała. Ja zresztą też poczuwałam się do odpowiedzialności za taką głupkowatą sytuację, bo w końcu nie otworzyłam drzwi i z zaskoczenia na niego napadłam :) Wieczorem tego dnia dostaliśmy po angielsku maila z dodatkowymi wyjaśnieniami i przeprosinami.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jedno jest pewne - teraz będzie się już kontaktował z nami, zanim nas następnym razem odwiedzi :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może się wydawać, że powinnam być oburzona tak jawnym łamaniem zasad, ale raczej po początkowym skrępowaniu i zaskoczeniu bardziej zrobiło mi się go żal. Naprawdę było mu głupio, a przecież w końcu nic wielkiego się nie stało. Dobrze tylko, że w tej łazience akurat nie siedziałam w wannie, bo to by chyba była trauma do końca pobytu w Budapeszcie :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A w ogóle oprócz tego, że nie mówi po angielsku, to koleś jest bardzo sympatyczny i nawet po węgiersku i na migi da się z nim dogadać. Przynajmniej wesoło jest. A do tego właśnie dostałam wiadomość, że obniżył o połowę kaucję za mieszkanie, tak o, &amp;nbsp;własnej woli. Zostawiłam Goranowi pieniądze na drugą część wpłaty, którą miał mu dzisiaj przekazać, a właściciel machnął ręką i powiedział, że właściwie to już wystarczy to, co dostał miesiąc temu, czyli połowa. No ok, jeszcze lepiej :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1609929970725634441?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1609929970725634441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/niespodziewana-wizyta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1609929970725634441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1609929970725634441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/niespodziewana-wizyta.html' title='Niespodziewana wizyta'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-337831039783748847</id><published>2012-02-06T21:27:00.001+01:00</published><updated>2012-02-10T18:26:51.352+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Malev upada, Ryanair atakuje!</title><content type='html'>Z Krainy Gulaszu i Tokaju doszły do mnie wieści o lotniczych nowościach. Zbankrutował Malev, węgierski przewoźnik narodowy, który ostatnio przechodził spore kłopoty. Szkoda, zdarzyło mi się z nimi lecieć i było całkiem przyzwoicie, a do tego niezbyt drogo. Ale 205 milionów € długów, które rosły z roku na rok, w końcu musiało przynieść im upadek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie ta wiadomość za bardzo nie dotyczy, bo nie planowałam w najbliższym czasie lotów z nimi, więc nic mi nie przepadło. Ileś tysięcy pasażerów musi się martwić, co zrobić z biletami, ale pewnie dostaną z powrotem pieniądze. Ja miałam kiedyś podobny problem z Alitalia, kiedy z powodów finansowych zamknęli swoją bazę w Mediolanie i odwołali sporą część lotów - oprócz konieczności wyszukiwania alternatywnej trasy, która była nawet tańsza, nie miało to dla mnie żadnych większych konsekwencji. No, tyle że w Mediolanie nie byłam... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świeżo powstałą lukę na rynku po Malevie wskoczył natychmiast... tak, tak, któż inny, jak nie Ryanair. Do tej pory nie latali do Węgier, a tu nagle bach! Otwierają 30 połączeń z całą Europą. Do tego ratują 3000 pracowników przed utratą roboty. Mimo całkiem chyba uzasadnionych uprzedzeń do tego przewodnika nie ukrywam, że część mnie się cieszy. Nie ma to jak weekend w Paryżu za 20 € w obie strony (plus dodatkowe opłaty ~10 €) :) W ofercie jest też tania Hiszpania, Grecja, Włochy, Skandynawia, Wielka Brytania oczywiście, a także Cypr. Chyba nie uda mi się powstrzymać od małego wypadu w tamte okolice latem... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komfort podróży oczywiście jest daleki od idealnego, ale do diabła! Na godzinną trasę wcale nie muszę mieć tropikalnych drinków w zasięgu ręki ani 10 poduszek pod tyłkiem :) Ryanair umożliwi nam pewnie kilka ciekawych weekendowych wypadów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadal z łezką w oku wspominam najlepszą ofertę świata, którą udało mi się dorwać trzy lata temu: bilet w obie strony z Porto do Barcelony za 0,08 €. Do tego była to ostateczna cena dla czterech osób...!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-337831039783748847?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/337831039783748847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/malev-upada-ryanair-atakuje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/337831039783748847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/337831039783748847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/malev-upada-ryanair-atakuje.html' title='Malev upada, Ryanair atakuje!'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6012201707296880234</id><published>2012-02-04T14:31:00.000+01:00</published><updated>2012-02-04T14:31:50.332+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>PKP</title><content type='html'>Zbiegiem okoliczności zaledwie 2 tygodnie po przeprowadzce na Węgry znalazłam się znowu w Polsce. Droga z Budapesztu do Bydgoszczy nie jest zbyt skomplikowana, do czego nie jestem przyzwyczajona. W końcu planować podróż do domu z Portugalii, Indii czy Rosji to zupełnie inna kwestia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Budapesztu do Warszawy jeździ bezpośredni nocny pociąg, 39 € w kuszetce, jeśli kupi się odpowiednio wcześnie (np. tydzień przed wyjazdem). Stamtąd 4 godziny do Bydgoszczy, bułka z masłem. Ja akurat miałam zachciankę, żeby wysiąść wcześniej, w Katowicach, bo stamtąd miałam błyskawiczne i wygodniejsze połączenie z Bydgoszczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że wszyscy narzekają na PKP, ale ja nie miałam nigdy większych problemów z polskimi pociągami. Nawet bardzo mało opóźnień. Zdarzyło się może kiedyś, że nie działało ogrzewanie, ale było to w moim wypadku raczej wyjątkiem, a nie regułą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem optymistycznie nastawiona wyruszyłam w drogę. W pociągu do Warszawy (czy tam Katowic) luksus niesamowity - nie dość, że przedział dzieliłam tylko z jedną kobitką, to jeszcze w całej reszcie wagonu nikogo nie było i konduktor chyba z nudów roztoczył nad nami ekstra opiekę. Można powiedzieć, że miałyśmy prywatny wagon z obsługą :) Zostałyśmy przeniesione do cieplejszego przedziału, przy czym przemiły pan konduktor pomógł nam przetransportować walizki (!). Potem trochę z nami pogadał i podarował sznurek, którym miałyśmy obwiązać drzwi od środka - można je niby zamknąć, ale tak na wszelki wypadek... Rano nie dość, że otworzył mi drzwi wyjściowe (z którymi zresztą nie bardzo umiem sobie sama poradzić i zawsze się z nimi namęczę), to jeszcze zabrał się do znoszenia mojej walizy ze schodka. No, to już przesada! Takim pociągiem to ja mogę codziennie jeździć :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesiadka na polskie koleje przeszła niemal bezproblemowo, tyle tylko, że na katowickim dworcu peron 5. jest oddalony od budynku głównego o chyba dwie ulice, 10 minut spaceru. W przedziale temperatura ok, ludzi kilkoro, ale da się przeżyć. W Łodzi (ok. 9:15) nagle do pociągu wbiegł niemal tłum ludzi - jak się okazało, wysiedli oni z pociągu z Zakopanego, który z powodu awarii czekał właśnie w Łodzi już od prawie 4 godzin! Dalsza trasa taka sama, przewoźnik ten sam - a więc szybka decyzja: lepiej się przesiąść i bez przeszkód jechać dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby tylko nie to, że tuż przed Kutnem z powodu pękniętej szyny musieliśmy godzinę stać w polu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po 30 minutach stania bocznym torem wyprzedził nas pociąg z Zakopanego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na standardową formułkę wygłaszaną przez głośnik: "Dojeżdżamy do stacji Kutno z 80-minutowym opóźnieniem. Podróżnych przepraszamy za opóźnienie i zapraszamy ponownie do skorzystania z usług TLK" konduktor otrzymał sporą porcję śmiechów i ironicznych oklasków. Chociaż tak właściwie: czy TLK odpowiada za stan torów...?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6012201707296880234?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6012201707296880234/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/pkp.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6012201707296880234'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6012201707296880234'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/02/pkp.html' title='PKP'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1146339544397620589</id><published>2012-01-29T18:13:00.002+01:00</published><updated>2012-02-10T18:27:23.399+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Węgry'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Przeprowadzka</title><content type='html'>Pora rozpocząć kolejny rozdział - Węgry. Wreszcie na trochę chociaż mam zamiar się ustatkować. Żadne studia, żadne praktyki, po prostu wynajmuję z Goranem mieszkanie i sobie żyjemy w Budapeszcie. O!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybór taki, bo on tutaj pracuje (do września ma praktyki), a ja z racji pracy na odległość mogę sobie pozwolić na takie zachcianki jak zmiana miejsca zamieszkania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechałam tu już tydzień temu, nawet nie tak bardzo obładowana torbami (ale niedługo wybieram się do Polski, m.in. w celu przewiezienia dodatkowych pakunków), i zdążyłam nauczyć się w tym czasie dwóch wyrażeń: "dobry wieczór" i "dobre popołudnie". Zaawansowaną lekcję z "dobre rano" zostawiam sobie na później - i tak zresztą nie przewiduję na razie potrzeby wydłubywania się z mieszkania przed 12 ;) Kiedy Goran siedzi w biurze, ja staram się pracować. Moja firma kończy pracę o 13 naszego czasu, więc przeważnie jestem wtedy dostępna, gdyby mnie potrzebowali. Przeważnie nie ma niczego pilnego i dłubię swoje tłumaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze 5 czy 6 dni spędziliśmy w byłym mieszkaniu Gorana, bo w naszym obecnym była jeszcze Sandra, koleżanka z Serbii, która akurat wyprowadziła się z powrotem do Novego Sadu. Nie było to dla nas dużym problemem, oprócz tego, że ja czułam się nieswojo mieszkając z Gorana współlokatorką, która jest niby miła, jak się już z nią pogada, ale sęk w tym, że w ogóle nie nawiązuje niemal żadnego kontaktu i ma się wrażenie, że się jej cały czas przeszkadza. W zwyczaju ma na przykład co chwilę psikać różnymi sprejami po całym mieszkaniu, szczególnie po tym, jak usmażyliśmy sobie kiełbasę na obiad. Ani słowa nie powie, ale wejdzie do pokoju, jak nas nie ma, pozbiera talerze z okruszkami i je umyje. Nie, żebyśmy kolekcjonowali brudne naczynia - po prostu wychodząc dokądś w pośpiechu stwierdziliśmy, że talerz po kanapkach może godzinę poczekać. Kiedy Goran kiedyś odstawił patelnię do umycia po zjedzeniu obiadu (bo gorąca, a obiad wystygnie), to po powrocie do kuchni zaraz po skończeniu posiłku patelnia leżała już czyściutka na suszarce. Zamiast przyjść do pokoju obok, żeby powiedzieć coś Goranowi, wolała wysyłać maile. Niby nic takiego, ale można się poczuć, jakby była obrażona czy coś. Ja wolałam nie wychodzić z pokoju, kiedy Goran był w pracy. Chociaż raz nawet mnie zaskoczyła, bo kiedy zastała mnie po powrocie do domu w kuchni, to zaczęła wypytywać, jak mi się Budapeszt podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie 2 dni temu przeprowadziliśmy się już na swoje. Mamy małe, przytulne mieszkanko blisko centrum miasta. 5 minut pieszo do stacji metra Blaha Lujza. Na dworzec Keleti jeden przystanek, pieszo pewnie z 10 minut. Dookoła bary, kluby, centra handlowe, pięciogwiazdkowe hotele... Nasza uliczka jest co prawda raczej zaniedbana i na uboczu, ale po przejściu 100 metrów jesteśmy już w bardziej reprezentacyjnych okolicach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkanie jak mieszkanie - duży pokój z kuchnią, łazienka, toaleta, korytarzyk. Kamienica jest zniszczona, a na nasze poddasze prowadzą zakręcone schodki, które robią się coraz węższe, ale w środku jest ładnie i czysto. Chyba dobrze się nam tu będzie mieszkało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1146339544397620589?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1146339544397620589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/przeprowadzka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1146339544397620589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1146339544397620589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/przeprowadzka.html' title='Przeprowadzka'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7787098134555796323</id><published>2012-01-27T12:45:00.001+01:00</published><updated>2012-01-27T13:07:04.940+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Carskie Sioło</title><content type='html'>Uff, no to odwalmy resztę tej Rosji, bo się ciągnie i ciągnie, a już wypadałoby napisać coś o Budapeszcie (do którego sprowadziłam się już całe 6 dni temu przecież!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Carskie Sioło znajduje się w odległości ok. 25 km od Petersburga. Dojechać można zapewne na kilka sposobów, my wybraliśmy metro + marszrutkę. Pogoda była dość podła i w ostatniej chwili się niemal rozmyśliliśmy, kuszeni ofertami promocji w barze niedaleko przystanku, dzięki której za jakąś śmieszną cenę dostalibyśmy porządny obiad i piwo. Wbrew sobie samym jednak zrezygnowaliśmy, bo co mielibyśmy robić potem do końca dnia? Wycieczka do Carskiego Sioła miała nam zapewnić atrakcje przynajmniej na kilka godzin... Powiedzieliśmy sobie, że jeśli w ciągu 10 minut nie znajdziemy odpowiedniej marszrutki, to trudno, nie jedziemy. Widać, że szukaliśmy wymówek :) Oczywiście jak na złość w momencie, kiedy już zdecydowaliśmy się nie jechać, zajechał busik z napisem "Carskie Sioło".... A niech tam. W końcu kiedy znowu będziemy w tej okolicy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deszcz ze śniegiem miał jednak swoje plusy - praktycznie brak innych chętnych do takiej wycieczki. Moim łamanym rosyjskim poprosiłam kierowcę, żeby dał nam znać, gdzie mamy wysiąść, i jak się okazało, słusznie zrobiłam, bo wcale nie był to ostatni przystanek, a z drogi nie widać było, że to już tu. Dość bezradnie pokręciliśmy się chwilę po okolicy, bo na dobrą sprawę nie wiedzieliśmy do końca, czego szukamy. Zespół parkowo-pałacowy, no dobra... ale jak wygląda wejście? Wokół domki jednorodzinne i małe bloki... Hmmm. Nawet przechodniów mało, żeby kogoś zapytać. Ktoś nas wreszcie pokierował i okazało się, że byliśmy całkiem blisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że akurat wtedy zrobiło się jeszcze chłodniej i bardziej ponuro, a do tego mokry śnieg zaczął padać z większą siłą. Odwaliliśmy szybkie zdjęcia w parku i pognaliśmy do głównej atrakcji - pałacu Katarzyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-L4MizsTvwis/TyKNYPnmbRI/AAAAAAAAavc/UgaviIFPgLs/s1600/P1090395.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://2.bp.blogspot.com/-L4MizsTvwis/TyKNYPnmbRI/AAAAAAAAavc/UgaviIFPgLs/s320/P1090395.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Budyneczek w parku. Pewnie jakaś carska toaleta ;)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trzeba przyznać, że główny pałac dostarcza bardzo miłe estetyczne wrażenia. Przed nim znajdują się zadbane grządki. W środku - złoto, złoto, złoto. Nie wyobrażam sobie mieszkania w takich komnatach, gdzie pewnie echo się niesie. Szczerze mówiąc nie przepadam za zwiedzaniem zamków i pałaców, bo właściwie wszystkie są takie same i już się dosyć ich naoglądałam. Ten jednak zrobił na mnie wrażenie szczególnym przepychem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_s-AIo4a1og/TyKNqdtE1EI/AAAAAAAAavk/s2iBKdVgxHE/s1600/P1090407.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://1.bp.blogspot.com/-_s-AIo4a1og/TyKNqdtE1EI/AAAAAAAAavk/s2iBKdVgxHE/s320/P1090407.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KTAGRR3gCSw/TyKOAecXPvI/AAAAAAAAav0/nJvc--uk7WM/s1600/P1090412.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-KTAGRR3gCSw/TyKOAecXPvI/AAAAAAAAav0/nJvc--uk7WM/s320/P1090412.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W internecie można zobaczyć, jak te miejsca wyglądają w sezonie. Takie zdjęcia jak wyżej są raczej dość unikatowe. Normalnie wszędzie przewijają się setki ludzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pałacu Katarzyny znajduje się sławna Bursztynowa Komnata. Nie jest to oczywiście zaginiony oryginał, a starannie odbudowana kopia, chociaż ze dwie oryginalne części się tam znajdują. Ciekawostka - nie można wykonywać w niej zdjęć... ale nie ma przeciwwskazań, żeby pstrykać z sąsiedniej komnaty. Tak było nawet napisane w przewodniku :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4qHh60pWcjI/TyKN27Kte-I/AAAAAAAAavs/U3_M7tjXXsw/s1600/P1090418.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-4qHh60pWcjI/TyKN27Kte-I/AAAAAAAAavs/U3_M7tjXXsw/s320/P1090418.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Bursztynowa Komnata&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W drodze powrotnej nawet dość szybko poradziliśmy sobie ze znalezieniem odpowiedniego przystanku, mimo że znajdował się on gdzie indziej niż ten, na który przyjechaliśmy. Chwilę po nas wsiadła dwójka Amerykanów, którzy próbowali zorientować się, czy tą marszrutką dojadą do Petersburga. Odpowiedział im właściwie jedynie Woło, bo reszta nie zrozumiała angielskiego. Chwilę później kierowca wrzasnął do tyłu pytanie, czy są jeszcze miejsca, na co znowu zareagował Woło, używając jednego z pięciu słów, które zna: "adin" (jeden). Zaczęłam się śmiać i powiedziałam, że ciul z tym, że pewnie zupełnie niegramatycznie, w każdym razie Amerykanie pewnie są stuprocentowo przekonani, że jesteśmy "tutejsi".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, taka tam mała anegdotka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7787098134555796323?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7787098134555796323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/carskie-sioo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7787098134555796323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7787098134555796323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/carskie-sioo.html' title='Carskie Sioło'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-L4MizsTvwis/TyKNYPnmbRI/AAAAAAAAavc/UgaviIFPgLs/s72-c/P1090395.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7633441389062722806</id><published>2012-01-15T18:24:00.000+01:00</published><updated>2012-01-15T18:24:02.758+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Obrazki z Petersburga</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/385089_10150452005338607_651548606_8506788_1137386952_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/385089_10150452005338607_651548606_8506788_1137386952_n.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Pałac Zimowy, w którym mieści się muzeum Ermitaż&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/385375_10150452005633607_651548606_8506789_1374197436_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/385375_10150452005633607_651548606_8506789_1374197436_n.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/384104_10150452005828607_651548606_8506790_1447559598_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/384104_10150452005828607_651548606_8506790_1447559598_n.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W środku&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/392336_10150452006478607_651548606_8506794_1912025558_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/392336_10150452006478607_651548606_8506794_1912025558_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nocą&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/373901_10150452009693607_651548606_8506802_10967779_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/373901_10150452009693607_651548606_8506802_10967779_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Największa cerkiew w mieście&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/376513_10150452012408607_651548606_8506814_1812008369_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/376513_10150452012408607_651548606_8506814_1812008369_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Ermitaż z drugiej strony&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/378810_10150452012648607_651548606_8506815_1101546277_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/378810_10150452012648607_651548606_8506815_1101546277_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nad Newą&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/382851_10150452015478607_651548606_8506827_1293558858_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/382851_10150452015478607_651548606_8506827_1293558858_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Krążownik Aurora, symbol Rewolucji Październikowej&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/387193_10150452017473607_651548606_8506838_1667486539_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/387193_10150452017473607_651548606_8506838_1667486539_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7633441389062722806?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7633441389062722806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/obrazki-z-petersburga.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7633441389062722806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7633441389062722806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/obrazki-z-petersburga.html' title='Obrazki z Petersburga'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4499255860278005261</id><published>2012-01-15T18:15:00.001+01:00</published><updated>2012-01-15T18:24:55.645+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Petersburg - pierwsze wrażenie</title><content type='html'>Dojechaliśmy do Petersburga rano i po opanowaniu przejściowych problemów z określeniem kierunku udaliśmy się do naszego hostelu. Już na pierwszy rzut oka z autobusu miasto wydało nam się niesamowite. Ale takie jakby... dziwne. Wszystko ładne, co chwilę jakaś cerkiew, pomnik czy muzeum... Sęk w tym, że wszystko powrzucali w to centrum, jakby tylko jedna ulica istniała i na niej wszystko musiało się znajdować. Newski Prospekt robi wrażenie, ale z drugiej strony podśmiewaliśmy się, jak to car Piotr I musiał jeździć ulicą i machać od niechcenia ręką: "A tu dajmy pomnik mnie na koniu, tu może zamyślonego, tam po drugiej stronie ulicy coś w stylu Koloseum, o wiem! Cerkiew z tego zrobimy! Już jest jedna dokładnie naprzeciwko, ale to co, im więcej, tym lepiej. I zaraz obok tego walnijcie za 3 muzea."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego jeszcze doszła caryca Elżbieta II, która zażyczyła sobie Pałac Zimowy nad Newą... W ogóle Petersburg miał być symbolem narodzin potęgi państwa rosyjskiego i został od podstaw wybudowany w XVIII w. Inspiracje czerpano z architektury Paryża, Wiednia czy innych ówczesnych ośrodków kultury europejskiej. Tyle tylko, że w Petersburgu wszystko miało być większe, lepsze, ładniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urokliwy misz-masz z rozmachem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4499255860278005261?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4499255860278005261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/petersburg-pierwsze-wrazenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4499255860278005261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4499255860278005261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/petersburg-pierwsze-wrazenie.html' title='Petersburg - pierwsze wrażenie'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2565208690533601529</id><published>2012-01-05T22:19:00.000+01:00</published><updated>2012-01-05T22:19:03.966+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Plany na początek 2012</title><content type='html'>Nie chce mi się pracować... A co tam, machnę jakieś szybkie kilka zdań!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno mnie tu nie było. To już nie to samo, co siedzenie w robocie 8 godzin dziennie i patrzenie, jak się tu tylko wywinąć od pracy... Teraz pracuję z domu, co jest niesamowicie wygodne (nie ma to jak przerobienie łóżka na obłożone poduchami małe, przytulne biuro ;)), ale niestety wpływa negatywnie na motywację do pisania bloga. Jak mi się nie chce siedzieć przy komputerze, to mogę sobie po prostu wstać, poczytać książkę, pójść do lodówki czy nawet na dłuższy spacer, gdzieś na zewnątrz. A blog leży i czeka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego można się spodziewać ode mnie w 2012 roku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) Życzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu może, żeby chociaż jedno z głowy było ;) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla wszystkich tu zaglądających!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2) Dokończenia historii podróży do Moskwy i Petersburga&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już niewiele zostało, ale coś się jeszcze dopisze... W najbliższym czasie, mam nadzieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) Nowych, fascynujących przygód w kolejnym kraju&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem padło na Węgry. Kolejna egzotyka, można powiedzieć. Kraj, którego języka za Chiny nie znam. I nawet nie będę próbować go opanować, szkoda nerwów... Mieszkanie już zaklepane, Goran (który w Budapeszcie do września odbywa praktyki) czeka, pieniądze za tłumaczenie wkrótce powinny zacząć napływać z Rosji na moje konto... Nic, tylko się zbierać i jechać! Wyląduję tam za ok. 2 tygodnie, tak przynajmniej planuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, blog powinien całkiem nieźle się trzymać, mimo zakończenia mojej przygody z AIESECiem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2565208690533601529?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2565208690533601529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/plany-na-poczatek-2012.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2565208690533601529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2565208690533601529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2012/01/plany-na-poczatek-2012.html' title='Plany na początek 2012'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-153302058668103998</id><published>2011-12-23T19:20:00.001+01:00</published><updated>2011-12-23T19:23:03.193+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><title type='text'>O znanych</title><content type='html'>Wiera Michajlowna wielokrotnie się dziwiła, że tak mało w Polsce znamy rosyjskich artystów - aktorów czy piosenkarzy. Co chwilę mnie pytała, czy znam tego, czy takie nazwisko mi coś mówi... Ja po pierwsze nigdy się nie interesowałam dogłębniej rosyjską kulturą, a po drugie nie mam głowy do nazwisk w ogóle. Mogę znać piosenki czy filmy, ale rzadko się interesuję, kto jest za nie odpowiedzialny. Jeśli kogoś kojarzę, to znaczy, że zrobił na mnie wyjątkowo duże wrażenie - często zresztą negatywne, więc może lepiej, jak nie kojarzę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą ciężko chyba znaleźć obecnie rosyjskie wpływy na polskim rynku... Ivan i Delfin? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeszcze czasem sprawę utrudniała mi jej wymowa nazwisk, które ja znam na ogół w polskiej wersji. Na przykład dopiero za trzecią wzmianką udało mi się nagle załapać, że "świetna polska aktorka, która w wielu rosyjskich filmach też brała udział, no, jak jej tam, o, Brilskaja!" to przecież Barbara Brylska. Niby oczywiste, a jednak nie od razu do głowy mi wleciało. Albo "Anna Gierman"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maryli Rodowicz, którą jakoś kojarzę z występami w ZSRR i po rosyjsku, Wiera Michajlowna nie znała, ale być może nieprawidłowo wymówiłam jej nazwisko ;) Raz w radiu, które akurat było wyjątkowo włączone, leciała składanka fragmentów różnych utworów, reklamująca stację. Takie "posłuchajcie, co u nas leci". No i nagle ni z tego ni z owego Marylka ryknęła na całą kuchnię: "KOLOROOOWYCH JARMAAARKÓÓÓW!!!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli jednak można ją tam usłyszeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolorowych Świąt!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-153302058668103998?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/153302058668103998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/wiera-michajlowna-wielokrotnie-sie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/153302058668103998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/153302058668103998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/wiera-michajlowna-wielokrotnie-sie.html' title='O znanych'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-3706207627605004526</id><published>2011-12-23T18:54:00.001+01:00</published><updated>2011-12-23T19:21:40.763+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='święta'/><title type='text'>Święta</title><content type='html'>Wszyscy są tak zawaleni przedświątecznymi przygotowaniami, że i tak nie będą mieli czasu czytać bloga, więc nie muszę się specjalnie wysilać :) Ja trochę się obijam, wstyd przyznać, zamiast pomagać w domu, ale przynajmniej ogarnęłam nieco u siebie w pokoju i spakowałam prezenty. Jak zwykle kupione na ostatnią chwilę zresztą. W tym roku udało mi się chociaż uniknąć zakupów w Wigilię :) Zaraz jeszcze będzie lepienie uszek do barszczu... Goran już zaraz wsiada do pociągu i przyjedzie prosto na święta. W kościele prawosławnym Boże Narodzenie jest 2 tygodnie po naszym, więc odpada problem z wybieraniem, gdzie spędzać święta, a tak przynajmniej można spędzić te kilka dni wspólnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby mi tylko przeszło przeziębienie, to by było super...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wesołych Świąt dla wszystkich, dużo spokoju i odpoczynku od codziennych problemów!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-3706207627605004526?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/3706207627605004526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/swieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3706207627605004526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3706207627605004526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/swieta.html' title='Święta'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8569659397548391680</id><published>2011-12-18T20:48:00.001+01:00</published><updated>2011-12-19T15:43:52.206+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Obrazki z Moskwy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/373864_10150451993598607_651548606_8506734_1902594277_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/373864_10150451993598607_651548606_8506734_1902594277_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Plac Czerwony&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/375980_10150451996273607_651548606_8506738_1872603772_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/375980_10150451996273607_651548606_8506738_1872603772_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Cerkiew Wasyla Błogosławionego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/387699_10150451997443607_651548606_8506747_1874582280_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/387699_10150451997443607_651548606_8506747_1874582280_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Świąteczny nastrój&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/382803_10150451998273607_651548606_8506752_24342551_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/382803_10150451998273607_651548606_8506752_24342551_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Na Kremlu&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/381862_10150451998683607_651548606_8506754_1759979252_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/381862_10150451998683607_651548606_8506754_1759979252_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Też na Kremlu&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/385559_10150452000893607_651548606_8506764_1048660666_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/385559_10150452000893607_651548606_8506764_1048660666_n.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Pamiątki na Arbacie - głównej handlowej ulicy Moskwy&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/376117_10150452001788607_651548606_8506767_864880757_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://a2.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/376117_10150452001788607_651548606_8506767_864880757_n.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Pomnik Bułata Okudżawy&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/384467_10150451999838607_651548606_8506759_1016308942_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a6.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/384467_10150451999838607_651548606_8506759_1016308942_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Widok z okna hostelu&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/388825_10150452000213607_651548606_8506761_2002069042_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/388825_10150452000213607_651548606_8506761_2002069042_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Łubianka - dawna siedziba KGB i NKWD, postrach komunistycznych czasów&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/377234_10150452003073607_651548606_8506772_111591233_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/377234_10150452003073607_651548606_8506772_111591233_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Patriarsze Prudy - w tej okolicy w "Mistrzu i Małgorzacie" rozegrała się scena ucinania głowy przez tramwaj&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/373880_10150452004363607_651548606_8506780_1559041548_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/373880_10150452004363607_651548606_8506780_1559041548_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Cerkiew Chrystusa Zbawiciela&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/392219_10150452004743607_651548606_8506783_1763714692_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/392219_10150452004743607_651548606_8506783_1763714692_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8569659397548391680?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8569659397548391680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/obrazki-z-moskwy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8569659397548391680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8569659397548391680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/obrazki-z-moskwy.html' title='Obrazki z Moskwy'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1224576636812747765</id><published>2011-12-18T20:37:00.003+01:00</published><updated>2011-12-19T19:06:35.634+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Jak to jest z tym komunizmem</title><content type='html'>Moskwa powitała nas niemal upałem - było nawet powyżej zera :) Przy wyjściu z dworca Woło obfotografowywał znajdujący się na dachu jednego z budynków napis CCCP. W Rosji pełno jest reliktów komunistycznej przeszłości, a w Moskwie szczególnie dużo. Historia wiecznie żywa, z której wiele mieszkańców jest dumnych. Reszty w zasadzie ona nie obchodzi. Z tego co zauważyłam, młodzież nie do końca orientuje się, kto kim był i co narozrabiał. Wiadomo, że w różnych krajach historia jest inaczej nauczana i to, co u nas nazywa się zbrodniami komunistycznymi, tam w szkołach pojawia się w nieco innej wersji, więc próby dyskusji na ten temat często przyjmowane są ze zdziwieniem. "Ale że co, jakie zbrodnie?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można kupić pełno kubeczków, koszulek czy matrioszek ze Stalinem i Leninem. Matrioszki są zresztą najprzeróżniejsze - tradycyjne, z Osamą bin Ladenem, Michealem Jacksonem czy Bartem Simpsonem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rXLHAaXkvuc/Tu48RaXFmWI/AAAAAAAAauo/gSYU8p2gBQg/s1600/matryoshki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-rXLHAaXkvuc/Tu48RaXFmWI/AAAAAAAAauo/gSYU8p2gBQg/s320/matryoshki.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;W przedwyborczym sezonie (wyjeżdżaliśmy z Rosji w dniu wyborów parlamentarnych) pełno było też pamiątek z Putinem. Na przykład magnesik, na którym twarz zmienia się w zależności od kąta patrzenia - raz Putin, raz Miedwiediew... W sam raz na lodówkę ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;A przy Grobie Nieznanego Żołnierza koło Kremla były też pomniki z nazwami miejsc ważniejszych walk z czasów II wojny światowej (która, nota bene, nosi w Rosji nazwę Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i trwała wg nich w latach 1941-45, czyli wtedy, kiedy ZSRR walczyło przeciw hitlerowcom). Przed nazwą "Stalingrad" zatrzymała się pani koło czterdziestki. Z czułością przejechała dłonią po pierwszych literach słowa... STALIN... I sobie poszła.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1224576636812747765?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1224576636812747765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/jak-to-jest-z-tym-komunizmem.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1224576636812747765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1224576636812747765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/jak-to-jest-z-tym-komunizmem.html' title='Jak to jest z tym komunizmem'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-rXLHAaXkvuc/Tu48RaXFmWI/AAAAAAAAauo/gSYU8p2gBQg/s72-c/matryoshki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2571557947832976982</id><published>2011-12-12T11:39:00.001+01:00</published><updated>2011-12-12T11:43:38.588+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>W drodze - kolej transsyberyjska</title><content type='html'>Dla wielu podróż koleją transsyberyjską jest wielkim marzeniem. Mi zawsze wydawało się to lekko niezrozumiałe - jakoś nie przemawia do mnie pomysł siedzenia w pociągu przez tydzień i traktowania tego jako wspaniałą przygodę. Skoro jednak trafiła się okazja i wylądowałam w połowie trasy, to już mogę się zgodzić na dojechanie tym środkiem transportu do Moskwy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrało to 2 dni i 2620 rubli (281 zł wg. dzisiejszego kursu). Oczywiście wybraliśmy najtańszą klasę, plackartę, jako że zależało nam na zintensyfikowaniu przeżyć, a nie zamykaniu się w osobnym przedziale i nudzeniu się samemu. Wyglądało to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Su95yW0fMZo/TuKQXxUmXcI/AAAAAAAAaWY/P2cSskkvWYs/s720/image035.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-Su95yW0fMZo/TuKQXxUmXcI/AAAAAAAAaWY/P2cSskkvWYs/s320/image035.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Nam przypadły górne łóżka obok siebie, pode mną całą drogę siedziała pani ze zdjęcia, a pod Łukaszem co kilka godzin ludzie się zmieniali. Jeden z nich dzwonił do kogoś z informacją, że "no, już jadę, to możecie się szykować, będę o którejś-tam-pięćdziesiąt-dwa". Sprawdziliśmy ukradkiem w rozkładzie jazdy i okazało się, że do tej konkretnej stacji pozostało jeszcze z 7 godzin. Ot, różnica w mieszkaniu w największym państwie na świecie - ja dzwonię z pociągu nie wcześniej niż 30-45 minut przed przyjazdem, że już prawie jestem, w Rosji "już prawie" rozciąga się na setki kilometrów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pasażerowie nie zabawiali nas za bardzo rozmową, bo od razu się zorientowali, że my po rusku niet. Trochę o pogodzie, takie małe pogaduszki, ale właściwie to trochę się zawiedliśmy pod tym względem. Wokół nas sami starsi państwo siedzieli i wyglądali na raczej spokojnych. Jeden pasażer tylko był ciekawym okazem, bo wszystko, ale to wszystko, leciało mu z rąk, gubił rzeczy, nie potrafił sobie rozłożyć łóżka i w rezultacie wszystkie kobiety dookoła musiały mu ciągle pomagać. Jedyna chyba rzecz, której dotknął, a która nie wylądowała na podłodze, to butelka wódki - wypita na pół z chłopakiem z drugiego końca wagonu. Rezultatem było spanie na siedząco z głową na stoliku, aż w końcu jakaś pani się zlitowała i zajęła położeniem go do łóżka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia z kolei siedział z wielce nieszczęśliwą miną nad krzyżówkami i wzdychał ciężko. W końcu zaprzągł do pisania jedną z sąsiadek, pod pretekstem, że ręka go boli. Sąsiadka się broniła, ale ostatecznie zabrała do roboty. I najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że ciekawy pan nie znał prawie żadnych odpowiedzi na pytania, w związku z czym pani musiała rozwiązywać krzyżówkę sama. I tylko zastanawialiśmy się - jaką przyjemność ma z tego pan? "Pani, kupiłem krzyżówki, rozwiąże mi je pani...?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 dni w pociągu przeleciały nawet w miarę sprawnie i bezboleśnie, ale zupełnie nam wystarczyły, żeby poczuć klimat pociągowej podróży. Największy problem był z myciem się, bo łazienka w naszej klasie przypominała mniej więcej taką, jaką można znaleźć w polskich pociągach - z tym, że woda była non-stop, co w Polsce nie zawsze się zdarza. I jeszcze przed i po każdej stacji, na której się zatrzymywaliśmy, przez 20-30 minut nie można było z niej korzystać, ze względów higienicznych (żeby nie brudzić na torach w miastach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawszych cech pociągu rosyjskiego można wymienić to, że jest dostęp do gorącej wody pitnej, więc można zaparzyć sobie w każdej chwili herbatę czy kawę, oraz każdym przedziałem opiekuje się tzw. prowadnica. Jej zadaniem jest sprawdzać bilety, dostarczać pościel, dbać o porządek (np. zmywać podłogę po każdej stacji, jeśli ludzie nabłocili), otwierać łazienkę itp. Przed podróżą czytaliśmy, że warto żyć z nią w dobrych relacjach, bo dużo od niej zależy, ale w naszym przypadku ona w ogóle prawie nie miała znaczenia. Być może jednak jeśli jedzie się całą trasę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu widok z okna na zaśnieżoną Syberię:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xM7tj6ThYpo/TuKQfCjXsyI/AAAAAAAAaWg/k2kCWBNyeiA/s800/image037.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://4.bp.blogspot.com/-xM7tj6ThYpo/TuKQfCjXsyI/AAAAAAAAaWg/k2kCWBNyeiA/s320/image037.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2571557947832976982?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2571557947832976982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/w-drodze-kolej-transsyberyjska.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2571557947832976982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2571557947832976982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/w-drodze-kolej-transsyberyjska.html' title='W drodze - kolej transsyberyjska'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Su95yW0fMZo/TuKQXxUmXcI/AAAAAAAAaWY/P2cSskkvWYs/s72-c/image035.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5728637444387865640</id><published>2011-12-11T21:27:00.000+01:00</published><updated>2011-12-11T21:27:17.004+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><title type='text'>Impreza pożegnalna</title><content type='html'>W ostatni piątek w Nowosybirsku, dzień przed wyjazdem, postanowiłam zaprosić do siebie (tzn. do Wiery Michajlownej) kilka osób, tym bardziej, że Woło zasilił mnie dwiema butelkami - żołądkowej i żubrówki. Trzeba pokazać rosyjskim znajomym, że wódkę można też pić dla smaku :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszłam z pracy nieco wcześniej, żeby zdążyć jeszcze ugotować dużo czegoś zapychającego, żeby mi goście nie padli z głodu. Wybór padł na sałatkę grecką i kurczaka w maśle, wg. indyjskiego przepisu zmienionego pod wpływem braku istotnych przypraw. Wyszedł całkiem smacznie mimo wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od początku. Woło spędził większość piątku w domu, bo nie chciało mu się w taki ziąb jechać znowu do Nowosybirska, w którym już zresztą dzień wcześniej wszystko zobaczył. Miał za to zadanie specjalne - kupić składniki na wieczorną imprezę. Mimo trzech telefonów ze sklepu i tak skończyło się kupieniem słodzonego jogurtu, ale nawet nieźle komponował się z kurczakiem w maśle, więc ostatecznie można go pochwalić :) Do tego jeszcze kupił sobie piwo na wieczór, bo polską wódkę przewidzieliśmy jako trunek dla gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiera Michajlowna nie byłaby chyba sobą, gdyby tego piwa zaraz nie wywąchała. Nie omieszkała niewinnie zapytać: "O, piwooo...?", a potem oczywiście nie odmówiła uprzejmego poczęstunku. I tak Woło przyszedł do mnie do pracy na lunchową herbatę o 15ej już po dwóch piwach, które czuł się zmuszony z nią wypić :) Można jeszcze tylko dodać, że ona była już w tym momencie wystrojona na imprezę, umalowana, uczesana i, jak sama powiedziała: "ja już jestem gotowa! To poczekam w salonie" - i tak do 20ej siedziała :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdążyłam z przygotowaniami, bo szczęśliwie wszyscy się sporo spóźnili. 2 z zaproszonych osób nie mogły niestety wpaść, no ale przynajmniej wódki na dłużej starczyło ;) Była jeszcze rosyjska wódka, whiskey i piwo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od samego początku główną gwiazdą była, oczywiście, Wiera Michajlowna. Zaczęła od rzucenia się do domofonu z krzykiem "ja otworzę, ja otworzę!" i wylatywaniem na klatkę schodową, żeby powitać gości. Nie byłoby może to takie dziwne, gdyby nie to, że akurat tych ludzi nie znała... Specjalnie pojawiłam się za jej plecami, żeby kolega (a równocześnie mój szef) się nie przeraził, że jakaś obca baba się na niego rzuca... :D Usadziła wszystkich przy malutkim stoliku w kuchni i zaczęła swoje monologi. Na moją nieśmiałą sugestię, że po ugotowaniu ryżu możemy się wszyscy przenieść do salonu i będzie wygodniej, powiedziała, że "nieee, tu jest dobrze! No, to polewajcie!" :) Wcześniej już przygotowała onyksowe kieliszki, których historii do końca nie zrozumiałam, ale &amp;nbsp;miała ona coś wspólnego z jakimś carem... W każdym razie były to najspecjalniejsze kieliszki, idealne na wielkie okazje. Takie jak ta. I tylko rozmiar mnie trochę przeraził - bardziej wyglądały na kieliszki do koniaku, a nie wódki, i po jednej kolejce ubyło ponad pół butelki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajomym bardziej zasmakowała żołądkowa gorzka. Specjalnie przygotowałam też soki, bo przecież jak tu prezentować żubrówkę bez jabłkowego. Sięgnęłam po większe szklanki i karton soku, ale Wiera Michajlowna była szybsza: "Nieee, bez soku, ogóreczki będą najlepsze!"&lt;br /&gt;Prawie z Wołem padliśmy ze śmiechu na taką sugestię. Taak, do słodkiej wódki nie ma lepszej zagrychy... :) Ale jak to ona - wie najlepiej. Ja tam jednak ten sok rozlałam, a ona sobie zagryzała tym swoim ogórkiem. No, i dobrze, wszyscy byli zadowoleni, a jej najwidoczniej tak smakowało :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to ma w zwyczaju, wszystkich popędzała, żeby pić szybciej... Po krótkim czasie musiała zrobić sobie przerwę, bo astma się u niej odezwała, więc stwierdziła, że dla niej już koniec picia. Ale co to, otwieramy whiskey? A ona takiej nie piła! A, to TROCHĘ tylko, bo przecież w sumie whiskey nie lubi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widać było, że bardzo się podekscytowała tą całą sytuacją. Nie dziwię się, bo dla niej to było chyba duże wydarzenie i nie jest przyzwyczajona do takiej ilości odwiedzającej jej młodzieży. Tak naprawdę bardzo nam ubarwiła wieczór i nie miałam do niej pretensji o robienie całego zamieszania - przynajmniej teraz jest co wspominać :) Trochę może przesadziła z opowiadaniem tragicznych wydarzeń z historii swojej rodziny, no ale trudno. Chwilę później już poprawiała wszystkim humor, każąc mi śpiewać rosyjską piosenkę, której mnie nauczyła, a potem razem z Wołem zaintonowała "Pust wsiegda budet sonce...". Nie obyło się też bez podziękowań, że ta Ola to taka fajna i dobrze się z nią mieszka, no i Woło jeszcze teraz przyjechał, taki miły i przystojny (tu wycałowanie go w policzki)... No, udała mi się ta Wiera Michajlowna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc tak swoją osobą zajęła moją uwagę, że nie potrafię do końca powiedzieć, co się działo na imprezie, jak już poszła spać. Nie, żebym była tak pijana, ale po prostu potem już nic takiego ciekawego się nie wydarzyło... 2 osoby zostały na noc, poszliśmy spać chyba koło 3ej rano, a następnego dnia dopakowaliśmy nasze walizki i ruszyliśmy w podróż do Moskwy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5728637444387865640?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5728637444387865640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/impreza-pozegnalna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5728637444387865640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5728637444387865640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/impreza-pozegnalna.html' title='Impreza pożegnalna'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4560018591158070001</id><published>2011-12-08T17:36:00.000+01:00</published><updated>2011-12-08T17:36:14.472+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Domowe lenistwo</title><content type='html'>No tak, najpierw nastraszyłam, że mogą być kłopoty na granicy, a potem się przez tydzień nie odzywam... Do tego akurat w Moskwie i Petersburgu były powyborowe zamieszki i aresztowania, a tu nie wiadomo - wróciła ta Ola czy siedzi np. gdzieś w więzieniu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwiewam wątpliwości - wszystko udało się koncertowo, protestów nie widzieliśmy, niczego nie zgubiliśmy, nikt o rejestrację nawet nie pytał (mnie też nie), na samolot zdążyliśmy i jeszcze o czasie wylądowaliśmy w Warszawie. Od razu od poniedziałku wróciłam do pracy, czyli leżenia w łóżku z laptopem i tłumaczenia gier, umilanego domową herbatką i polskim jedzeniem, a czasem nawet moim podśpiewywaniem. Tak teraz wygląda moje biuro :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będzie wypadało opisać ostatnie dni w Rosji i na pewno niedługo się za to zabiorę, ale na razie jestem w trakcie pracy nad polską wersją gry o obiecującym tytule: "Wampiry vs. Zombie", więc trzeba trochę poczekać. Mam też sporo zdjęć i coś tutaj wkrótce dołączę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4560018591158070001?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4560018591158070001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/domowe-lenistwo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4560018591158070001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4560018591158070001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/domowe-lenistwo.html' title='Domowe lenistwo'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4407870168486649316</id><published>2011-12-03T21:35:00.001+01:00</published><updated>2011-12-03T21:38:17.912+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzędy'/><title type='text'>Пока-пока, czyli jutro wyjeżdżamy</title><content type='html'>Po wielu rosyjskich przygodach przyszedł czas na powrót do domu. Jesteśmy już spakowani i niemal gotowi do wyjścia. Tyle tylko, że jeszcze musimy poczekać do jutra :) Lot z Petersburga mamy o 16:30, a przylatujemy do Warszawy o 15.30. Taka magiczna sztuczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzymajcie kciuki, żeby wszystko na lotnisku poszło zgodnie z planem. Co do mnie to nie ma przeciwwskazań, ale czujemy się bardzo skonfundowani co do ew. obowiązku rejestracji turystycznego pobytu Woła. Przepisy zmieniają się co chwilę, na stronie Ambasady np. dane są z roku bodajże 2007 i już są niemal na pewno nieaktualne... Niby od kwietnia tego roku złagodzono przepisy i teraz zamiast 3 dni ma się 7 dni roboczych na odwalenie tej biurokratycznej konieczności... Ale w hostelach (które tak naprawdę są za to wg. prawa odpowiedzialne, a nie turysta) wszyscy robią wielkie oczy i twierdzą, że tak naprawdę zarejestrować trzeba się tylko wtedy, kiedy zostaje się w jednym miejscu dłużej niż 3 dni. A skoro my jeździliśmy po kraju, to Woło jest z tego zwolniony... I że dowód w postaci biletów kolejowych powinien wystarczyć, żeby nikt się nie czepiał. Nam jakoś trudno w to jednak uwierzyć, bo rosyjscy celnicy nie kojarzą nam się za bardzo z łagodnym podejściem i bezłapówkowym załatwianiem tego typu spraw. Mamy nadzieję, że to tylko nasz podświadomy stereotyp :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbowaliśmy się nawet uprzeć, żeby już tę rejestrację i tak nam załatwiono, trzeba czy nie trzeba, ale pan recepcjonista po odczekaniu kilku godzin powiedział nam po naszym powrocie z miasta, że "był na poczcie, ale mieli awarię systemu, więc nie załatwił". W tę historyjkę jakoś też nie uwierzyliśmy, szczególnie że nie palił się wcześniej do tego zadania, a do tego pogoda była nieciekawa i raczej pewnie nie chciało mu się nigdzie wychodzić. No ale co zrobić...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4407870168486649316?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4407870168486649316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/czyli-jutro-wyjezdzamy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4407870168486649316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4407870168486649316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/12/czyli-jutro-wyjezdzamy.html' title='Пока-пока, czyli jutro wyjeżdżamy'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8461956042959132445</id><published>2011-11-29T15:17:00.002+01:00</published><updated>2011-12-12T11:45:37.240+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Pozdrowienia z Moskwy</title><content type='html'>Nie będę się rozpisywać, bo nie mam za bardzo siły po całodziennym łażeniu po mieście. Przeżyliśmy piątkową imprezę pożegnalną (której główną gwiazdą oczywiście była Wiera Michailowna), udało się przetrwać ponad 2 dni w pociągu do Moskwy, a teraz nawet jakoś radzimy sobie w stolicy kraju. Obejrzeliśmy Plac Czerwony, mauzoleum Lenina, weszliśmy na Kreml... Szkoda, że nie jest cieplej, bo na pewno przyjemniej by się zwiedzało. Co prawda jest +1, czyli w porównaniu do Nowosybirska to Afryka, ale przy chłodnym wietrze i deszczu ze śniegiem to jednak nie chce się tyle łazić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak na szybko zdjęcie czy dwa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gbwmG4cYcXk/TtToCA_UQ_I/AAAAAAAAaTs/nGIDR6Ax3hs/s1600/P1090083.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://1.bp.blogspot.com/-gbwmG4cYcXk/TtToCA_UQ_I/AAAAAAAAaTs/nGIDR6Ax3hs/s320/P1090083.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Plac Czerwony&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IIDlcCTdhTA/TtToSwxdgzI/AAAAAAAAaT0/trDgpjTghFU/s1600/P1090114.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-IIDlcCTdhTA/TtToSwxdgzI/AAAAAAAAaT0/trDgpjTghFU/s320/P1090114.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TFGZcvk2jUU/TtTokdQLzrI/AAAAAAAAaT8/CCaWLiLKQy0/s1600/P1090129.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-TFGZcvk2jUU/TtTokdQLzrI/AAAAAAAAaT8/CCaWLiLKQy0/s320/P1090129.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-c2YD3nhUzr8/TtTov4nfh3I/AAAAAAAAaUE/C3WczeXmtCo/s1600/P1090151.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-c2YD3nhUzr8/TtTov4nfh3I/AAAAAAAAaUE/C3WczeXmtCo/s320/P1090151.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;Kreml&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8461956042959132445?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8461956042959132445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/pozdrowienia-z-moskwy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8461956042959132445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8461956042959132445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/pozdrowienia-z-moskwy.html' title='Pozdrowienia z Moskwy'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gbwmG4cYcXk/TtToCA_UQ_I/AAAAAAAAaTs/nGIDR6Ax3hs/s72-c/P1090083.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2427969918869394429</id><published>2011-11-25T11:02:00.001+01:00</published><updated>2011-11-25T11:08:34.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Kolejne praktyki odhaczone</title><content type='html'>Ostatni dzień w pracy... Wiedzą o tym tylko 3 osoby, bo z innymi nie rozmawiam :) Więc powiedziałam tylko Svecie i przełożonym, bo komu jeszcze trzeba? Przecież nie będę chodziła od biurka od biurka i wszystkich o tym uprzedzała... na koniec jeszcze najlepiej przedstawiając się, bo w końcu mało kto tutaj zna moje imię. Założyłam, że szef wszystko zorganizuje, bo ja nawet nie wiem, kto tu jest za co odpowiedzialny. A tu się okazało, że nie... Przyleciała przed chwilą koleżanka, z którą rozmawiałam ze 2-3 razy, i zaczęła mnie wypytywać, czy naprawdę dzisiaj kończę i dlaczego jej nie powiedziałam. Bo przecież jeszcze muszę wypłatę dostać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tak, wiem. Szkoda tylko, że mi wcześniej nie powiedzieli, że to JEJ muszę o tym wspomnieć. Teraz w trybie pilnym obliczają, ile mi się należy i w ogóle. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła iść do domu, bo ugotować coś na wieczorną imprezę trzeba :) Będzie Żubrówka i Żołądkowa, wpadnie kilka osób, ale przyda się też coś do przekąszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos tego, że nikt mnie tu za bardzo nie zna - kilka tygodni temu za plecami koledzy dyskutowali na temat problemów z mailem, który dostali od klienta z Polski, a z którym Google Translate nie mógł sobie poradzić. Sveta im w końcu powiedziała, że im siedzę przed nosem, to mogą mnie zapytać. Na co jeden z nich powiedział: "a, to ona z Polski?". :) Problematycznym zdaniem było coś w stylu: "zasiek sie konczy i gra przestaje dzialac". I się nad tym "zasiekiem" głowili :D Chodziło oczywiście o zasięg...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, czy już wspominałam o tej anegdotce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sveta też miała na początku problemy z poznawaniem ludzi, bo jakoś tutaj nikt nie był specjalnie do tego wyrywny. No, tak już widać tu jest. A więc to chyba nie jest, jak to sugerował jeden z kolegów, problem z moją "twarzą socjopatki" ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie dostałam wypłatę, więc chyba niedługo czas iść do domu :) Papa, Alawar! A przynajmniej papa, nowosyberyjskie biuro. Umówiliśmy się co do warunków dalszej współpracy i nawet udało mi się wynegocjować 2 dodatkowe grosze za słowo tłumaczenia, niż oferowali :) Brzmi śmiesznie, ale przy tłumaczeniu powiedzmy 30000 słów miesięcznie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od jutra jedziemy 2 dni pociągiem do Moskwy! Do zobaczenia na blogu w grudniu, jak już wrócimy do Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2427969918869394429?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2427969918869394429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/kolejne-praktyki-odhaczone.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2427969918869394429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2427969918869394429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/kolejne-praktyki-odhaczone.html' title='Kolejne praktyki odhaczone'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1921486048515533102</id><published>2011-11-24T10:51:00.001+01:00</published><updated>2011-11-24T10:54:20.719+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><title type='text'>Bliski Wschód na zachodzie</title><content type='html'>Po tym, jak Wiera Michajlowna kilkanaście razy wspomniała, że ona jest z "vostoku", w końcu zapytałam, jaka to jest strona świata, bo mi się kręcą. Mogłabym znaleźć w słowniku, ale musiałabym użerać się z cyrylicą. I jak już prawie dochodziłam do wniosku, że chodzi o wschód, skonfundowała mnie przykładami: "no tak jak Egipt, Irak, Turcja..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko wyobraziłam sobie mapę i próbowałam ustalić w myślach, gdzie znajdują się te państwa w stosunku do Nowosybirska. Południe, zachód, południowy zachód...? Bez słownika się nie obeszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jednak wschód!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba w takim razie chodziło jej o Bliski Wschód, ale nie jest to chyba najlepszy przykład dla wytłumaczenia tego obcokrajowcom, bo Bliski Wschód znajduje się stąd daleko, daleko na zachodzie... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1921486048515533102?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1921486048515533102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/bliski-wschod-na-zachodzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1921486048515533102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1921486048515533102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/bliski-wschod-na-zachodzie.html' title='Bliski Wschód na zachodzie'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-334951757132302197</id><published>2011-11-24T09:56:00.002+01:00</published><updated>2011-11-24T09:59:57.644+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Pierwszy dzień Woła w Rosji</title><content type='html'>Pierwsze pytanie Woła po przyjeździe do Nowosybirska:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Czy to normalne, że kierowca przed kursem autobusu chodzi ze śrubokrętem w ręce i dokręca siedzenia do podłogi?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taaak. Mieliśmy okazję zasiąść w autobusie z lotniska do centrum 10 minut przed odjazdem, w związku z czym byliśmy pierwszymi pasażerami, a kierowca właśnie zajmował się powyższą czynnością :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie pytanie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Troszkę tu depresyjnie, nie?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później jeszcze było: "troszkę tu chłodnawo" i "ja chyba jestem nienormalny, że tu przyjechałem" :) Ale wcale tak zimno nie było, zaledwie -10, tylko że wiatr zacinał drobnym śnieżkiem po oczach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc jednak jak na razie bawimy się bardzo dobrze. Miał okazję pogadać sam na sam z Wierą Michajlowną i nawet jakoś to poszło, mimo że żadne z nich nie zna języka drugiej strony. Oglądali np. książkę o Polsce po rosyjsku, którą zamówiłam przez internet i Woło ją przywiózł dla niej. I wynikły z tego np. pytania: czy w Polsce wszędzie jest kostka brukowa, czy asfalt? A kto to jest ten koleś z obrazu? (odp.: Bolesław Chrobry, pierwszy król Polski... nie rozumiecie? Król... no... ten... pierwszy car Polski!) I tak dalej... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem kupiliśmy w pobliskim sklepie piwo (też coś ciekawego, bo rozlewają je z kija, jak w barze, tylko że do plastikowych butelek i można je do domu zabrać) i przy kolacji pogadaliśmy o wielu innych tematach. Hitem było stwierdzenie Wiery Michajlownej, że kiedyś była jakąś młodzieżową aktywistką, harcerką czy kimś, i swoim entuzjazmem *zapalała* wszystkich. Nie udało nam się zachować kamiennych twarzy i wybuchliśmy histerycznym wręcz śmiechem, bo po rosyjsku brzmiało to mniej więcej: "ja bila ochen aktivnaya i ja vsich zazhigala!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji - w Polsce używa się innej transkrypcji, polskiej, ale dla Rosjan jest to zupełnie niezrozumiałe, bo oni korzystają z angielskiej. Tak więc np. powyższy tekst zapisany bardziej po polsku wyglądałby tak: "ja bila oczeń aktiwnaja i ja wsich zażygała*" - na co Rosjanie bardzo by się krzywili i w ogóle przekonani by byli, że to najczystsza polszczyzna :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Tak, wiem, że po polsku poprawnie jest: "rzygać", ale w transkrypcji litera "Ж" jest przedstawiana jako "Ż"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-334951757132302197?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/334951757132302197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/pierwszy-dzien-woa-w-rosji.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/334951757132302197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/334951757132302197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/pierwszy-dzien-woa-w-rosji.html' title='Pierwszy dzień Woła w Rosji'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-3214859146948339583</id><published>2011-11-23T11:36:00.000+01:00</published><updated>2011-11-23T11:36:49.922+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Gwiazda dnia: pani radiolog</title><content type='html'>Wreszcie mam temat na ciekawy post!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek spiesząc się w drodze do pracy poślizgnęłam się na oblodzonej drodze i wyrżnęłam tyłkiem i łokciem w asfalt. Udało mi się jakoś po chwili zebrać, chociaż nie było to najprzyjemniejsze, ale nie miałam wyjścia - samochód nadjeżdżał i wolałam nie ryzykować sprawdzania jego drogi hamowania :) Doczłapałam się do pracy i usiadłam przy komputerze, czekając spokojnie, aż mi przejdą wszelkie bóle. Ręka nie działała zbyt dobrze, ale palce się ruszają, łokieć też, więc pewnie tylko zbite trochę i za chwilę mi przejdzie. Co prawda musiałam sobie prawą ręką pomóc, żeby móc lewą położyć na klawiaturze, ale nic to, poczekajmy chwilę, zanim zaczniemy panikować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2 godziny później stwierdziłam, że no nie, tak nie może być, pisać co prawda mogę, ale to przecież nie tylko o to chodzi, warto by było odzyskać pełną władzę w lewej ręce. Może coś poważniejszego się jednak stało... O, i opuchnięte jest... Najpierw sprawdziłam dokładnie warunki mojego ubezpieczenia, potem dałam znać koledze, o co chodzi, i od razu zabrał mnie do szpitala na prześwietlenie. W międzyczasie zadzwoniłam z korytarza do ubezpieczyciela (w 2 minuty zeżarło mi cały kredyt na telefon do Polski i jeszcze na minusie byłam...) i się jeszcze bardziej przestraszyłam, bo dopóki łokieć leżał niemal nieruchomo, to za bardzo mnie nie bolało, ale jak tylko wstałam od biurka, to każdy ruch wywoływał coraz większy ból. Dobra, jedziemy! Ubezpieczenie dało tylko tyle, że obiecali zwrot kosztów leczenia po powrocie, bo nie mają akurat w Nowosybirsku umowy z żadna kliniką, żeby to bezgotówkowo załatwić. No ok, dobre i to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakoś się ubrałam i pojechaliśmy do szpitala, całkiem niedaleko zresztą. Ja byłam dość podekscytowana nową przygodą i tym, że będzie o czym potem opowiadać ;) Martwiłam się tylko, żeby łapsku nie było niczego poważnego, bo akurat mi potrzebne gipsy na moją podróż powrotną z Wołem... Nawet mu nie wspomniałam o tym wypadku zresztą, żeby nie zmienił zdania i nie został w Polsce, bo przecież tym bardziej teraz będę potrzebować tragarza ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szpital był puściutki &amp;nbsp;i najpierw myślałam, że w ogóle zamknięty. Pani z recepcji uprzejmością nie grzeszyła, ale w końcu to nie ja się z nią użerałam, więc tylko chłonęłam ciekawą socjalistyczną atmosferę. O dziwo, okazało się, że nie muszę nic płacić. Być może byłam pierwszym obcokrajowcem w historii tej placówki i nie wiedzieli, że może powinni wystawić mi jakiś rachunek :) Dostaliśmy skierowanie na rentgena i instrukcję, jak tam dojść. Po drodze natknęliśmy się na jakąś babkę, Mike ją jeszcze zapytał dokładnie, gdzie to, na co usłyszeliśmy wyburczane coś w stylu "usiąść i czekać!". No dobra, siadamy, gadamy, po chwili nieśmiało pytam, czy to tak zawsze, na co on się zreflektował: "no tak, kazała czekać, a ja co, głupi, tak po prostu posłuchałem???" i postanowił zadziałać. Najwyraźniej jednak spotkana kobita była po prostu radiologiem, bo gabinet był pusty. Po kilku minutach wróciła i znowu burknęła, że "wejść". On przodem, jako załatwiacz, ja nieśmiało z tyłu, borykając się z drzwiami. Babka warknęła do niego, żeby siadał na krzesełku przy rentgenie, a na informację, że to o mnie chodzi, wydarła się do niego, tak mniej więcej w tłumaczeniu: "TO CZEGO TU CHCE?". No dobra, ja durak i nie rozumiem po rosyjsku, to nieco uspokoiło jej rozsierdzenie, chociaż nie całkiem. Po tym wszystkim zdziwiłam się, że nie huknęła aż tak mocno moją ręką o stół, żeby ją ułożyć na miejscu :) Próbowałam się powstrzymać od śmiechu, ale cały ten szpital był jak z prl-owskich filmów, a do tego mina wkurzonego Mike'a... Jeszcze potem poleciał komentarz, że "po co ty tam stoisz z nią, nie bój nic, dostanie swojego rentgena!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uspokajam - ręka nie jest złamana, tylko mocno zbita, następnego dnia mogłam już wykonywać większość ruchów, chociaż jeszcze zdarza mi się nagle podskoczyć na niespodziewane zakłucie bólu w łokciu czy nadgarstku. Dostałam temblak i jakieś maści - moja firma mi zrefundowała, wow. Po tym wszystkim wróciłam do pracy w bardzo dobrym humorze, chociaż z nadal boląca ręką. No, ale jak ma mi niedługo przejść, to czym się martwić. A przynajmniej mogę się pochwalić, że byłam na Syberii w szpitalu i to jeszcze z mocno radzieckich czasów... ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-3214859146948339583?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/3214859146948339583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/gwiazda-dnia-pani-radiolog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3214859146948339583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3214859146948339583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/gwiazda-dnia-pani-radiolog.html' title='Gwiazda dnia: pani radiolog'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-639199170044101174</id><published>2011-11-18T06:12:00.001+01:00</published><updated>2011-11-18T07:09:09.977+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Do pogrania</title><content type='html'>Jeśli ktoś się chce przekonać, co ja tak właściwie tutaj robię, to może sobie ściągnąć grę &lt;a href="http://www.alawar.pl/game/oddly-enough-pied-piper/"&gt;"Nie do wiary: Flecista"&lt;/a&gt; i zobaczyć, czy na pewno wszystkie usterki zostały usunięte :) To jest to, nad czym męczyłam się cały tydzień niemal bez wytchnienia, grając wielokrotnie od nowa i usiłując jakoś okiełznać wszystkie występujące problemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na stronie dostępnych jest też dobre kilka innych przetłumaczonych przeze mnie gier, np. Hide &amp;amp; Secret, Kawiarnia Amelii: Halloween, Moje życie na farmie, Sparky vs. Żarłoki, Podniebne Taxi, Los Faraona i kilka innych. Każdy coś może sobie znaleźć :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersja demonstracyjna do ściągnięcia za darmo trwa 30 minut. Ciekawe dlaczego zresztą, bo w innych wersjach językowych strony demo trwa godzinę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawostka: dopiero grając chyba 6. czy 7. raz udało mi się odkryć, że pod koniec gry strzeliłam się w tłumaczeniu. Pracując nad polskim tekstem oczywiście nie mam przed oczami całej gry i wszystko jest raczej wyjęte z kontekstu. Tak więc zdanie "It's a &lt;a href="http://megaslownik.pl/slownik/angielsko_polski/184110,pipe"&gt;pipe&lt;/a&gt;" przetłumaczyłam niefrasobliwie jako "To jest fajka", tym bardziej, że wcześniej już była mowa o tym, że jakiś tam żołnierz chce sobie zapalić. Nad takimi rzeczami za długo się nie zastanawiam, bo one i tak wychodzą dopiero podczas grania. Przy testowaniu gry oczywiście mam za zadanie wszystko sprawdzić i na ogół klikam wszędzie jak szalona, żeby uzyskać wszystkie możliwe reakcje i komentarze bohatera, ale i tak nie wszystko mi zawsze przychodzi do głowy. Tak więc dopiero przypadkiem klikając na jakąś tam nieważną dla przebiegu gry rurę na ścianie strasznie się zdziwiłam, kiedy przeczytałam obwieszczenie, że to jest fajka... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-639199170044101174?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/639199170044101174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/do-pogrania.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/639199170044101174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/639199170044101174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/do-pogrania.html' title='Do pogrania'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-516018644858158125</id><published>2011-11-16T11:00:00.001+01:00</published><updated>2011-11-16T11:05:43.244+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogoda'/><title type='text'>Pora o sobie przypomnieć! Zimowe zdjęcia</title><content type='html'>Och, jak ja się zaniedbałam z pisaniem... Co tu jednak na to poradzić, skoro moje życie nie należy do najbardziej fascynujących. Praca, dom, praca, dom... W weekendy spacer po mieście, kawa, a potem znowu dom...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrzucę tu może chociaż kilka zdjęć, żeby udowodnić, że naprawdę jestem na Syberii i że naprawdę bywa tutaj -15 :) A to dopiero początek...&lt;br /&gt;Pierwsze trzy wykonane w mojej okolicy, ostatnie w centrum miasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-GAjH3SeRbns/TsOJL2AObEI/AAAAAAAAaS4/bAoBjq6bCZ8/s1600/P1080846.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://4.bp.blogspot.com/-GAjH3SeRbns/TsOJL2AObEI/AAAAAAAAaS4/bAoBjq6bCZ8/s320/P1080846.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jjHMXWfjYdo/TsOJMpn9KlI/AAAAAAAAaS8/IDpnc2AR2DY/s1600/P1080853.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://2.bp.blogspot.com/-jjHMXWfjYdo/TsOJMpn9KlI/AAAAAAAAaS8/IDpnc2AR2DY/s320/P1080853.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-KZCU-oVy8ys/TsOJNZhz4BI/AAAAAAAAaTE/VaO08uLnV8E/s1600/P1080854.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="180" src="http://3.bp.blogspot.com/-KZCU-oVy8ys/TsOJNZhz4BI/AAAAAAAAaTE/VaO08uLnV8E/s320/P1080854.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LvCzZurzJEY/TsOJPmZ1eBI/AAAAAAAAaTQ/5J1cQpedi78/s1600/P1080861.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-LvCzZurzJEY/TsOJPmZ1eBI/AAAAAAAAaTQ/5J1cQpedi78/s320/P1080861.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-516018644858158125?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/516018644858158125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/pora-o-sobie-przypomniec-zimowe-zdjecia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/516018644858158125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/516018644858158125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/pora-o-sobie-przypomniec-zimowe-zdjecia.html' title='Pora o sobie przypomnieć! Zimowe zdjęcia'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-GAjH3SeRbns/TsOJL2AObEI/AAAAAAAAaS4/bAoBjq6bCZ8/s72-c/P1080846.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1628798058725138020</id><published>2011-11-11T08:31:00.000+01:00</published><updated>2011-11-11T08:31:12.213+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Tydzień pełen pracy</title><content type='html'>Oj, troszkę zniknęłam... Byłam w tym tygodniu (i nadal jestem, ale mam przerwę, hihihi) zawalona robotą. Sama na siebie to nieszczęście ściągnęłam, popełniając poważny błąd w pliku z moim tłumaczeniem. Nie wykryłam tego podczas testowania (często w mniej ważnych miejscach używam kodów, w końcu to nie ja mam się męczyć nad rozwiązywaniem zagadek liczbowych czy wyszukiwaniu wszędzie drobnych przedmiotów) i gra poleciała w świat, zacinając się w połowie. Oczywiście natychmiast pojawiło się pełno maili do pomocy technicznej, gra wróciła do mnie w trybie pilnym i zabrałam się za poprawianie. Zrobione, sprawdziłam - działa, odsyłam z powrotem jak najszybciej, po kilku godzinach okazało się, że w dalszej części gry znajduje się podobna pomyłka. Chodziło zaledwie o zamianę dwóch cyfr, a całą grę kopie. Lekko poddenerwowana zaczęłam sprawdzać wszystko jak najdokładniej i przy okazji pojawiły się inne błędy, tym razem w konstrukcji gry...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość naprawiania zabrała 4 dni i niezliczone ilości przechodzenia tej samej gry w kółko. Jestem już w niej ekspertem :) I jak tu wytłumaczyć, że naprawdę przeszłam tę grę całą i wszystko było w porządku, skoro potem wszystko się już sypało? Pierwsze siwe włosy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie zrobiło się w Nowosybirsku -10 i pada śnieg. 2 dni temu do tego zepsuł mi się zamek w moim jedynym płaszczu zimowym i musiałam wracać do domu trzymając jego poły. O dziwo, wcale nie jest aż tak strasznie mroźno, chyba że wiatr wieje. Tyle tylko, że muszę nosić dwie pary rękawiczek, bo dłonie mi nieźle marzną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sveta, nowa koleżanka z pracy już od tygodnia namawiała mnie, żebym pożyczyła od niej porządny, syberyjski płaszcz, ale się wzbraniałam, bo w końcu mój też nie jest taki zły, a po co jej problem robić. Kiedy jednak zamek w moim się zepsuł, od razu jej napisałam, że no dobra... Co prawda chwilę później udało mi się doprowadzić ten nieszczęsny zamek do stanu używalności, ale no niech tam, nie będę już tak zdania co chwilę zmieniać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zeszłą niedzielę wreszcie po raz pierwszy po niemal trzech miesiącach (!!!) spotkałam się po pracy z kimś z biura. Trzeba przyznać, że nadrobiliśmy w zupełności stracony czas - razem z moim koordynatorem poradziliśmy sobie z dwiema butelkami whiskey, z pomocą jego żony przy drugiej z nich... Jakoś nawet dotarliśmy w poniedziałek do pracy, ale nie był to najlepszy dzień w życiu chyba żadnego z nas :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1628798058725138020?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1628798058725138020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/tydzien-peen-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1628798058725138020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1628798058725138020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/tydzien-peen-pracy.html' title='Tydzień pełen pracy'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5897260563862778334</id><published>2011-11-03T10:10:00.000+01:00</published><updated>2011-11-03T10:10:42.000+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Każdy powód do świętowania jest dobry</title><content type='html'>Pierwszy raz będę obchodzić święto antypolskie. Zawsze to my się cieszymy, że w tym-a-tym roku pokonaliśmy Niemców czy Rosjan, ew. rozpamiętujemy historyczne porażki. A tu o, niespodzianka - w Rosji mają zupełnie inne święta! ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro przypada Dzień Jedności Narodowej - rocznica wypędzenia z Moskwy Polaków w 1612 r. Też mają z czego się cieszyć... Święto obchodzone jest dopiero od 2004 r. i mało ludzi potrafi podać jego nazwę, a co dopiero skojarzyć, o co w nim chodzi (wg. Wikipedii - 4% Rosjan). No ale nic - wolny dzień to wolny dzień, kogo obchodzi, dlaczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam tylko nadzieję, że nie będzie żadnych naturalistycznych inscenizacji i że mi się nie dostanie ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5897260563862778334?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5897260563862778334/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/kazdy-powod-do-swietowania-jest-dobry.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5897260563862778334'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5897260563862778334'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/kazdy-powod-do-swietowania-jest-dobry.html' title='Każdy powód do świętowania jest dobry'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2573125011280509316</id><published>2011-11-01T11:46:00.000+01:00</published><updated>2011-11-01T11:46:32.456+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Piątkowy wieczór z WM</title><content type='html'>W piątki tradycyjnie rozkoszujemy się z Wierą Michailowną delikatnym smakiem rosyjskich specjałów alkoholowych. Tym razem padło na białe wino, nieważne jakie, jakieś tanie, jej wszystko smakuje :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O godzinie 7.30 wchodzę do domu, ściągam płaszcz, myję rączki, otwieram wino i zasiadamy do kolacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed 8.00 wyrzucamy pustą butelkę do śmietnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tyle wychodzi z naszego delektowania się. Toast za toastem, Wiera Michailowna pije duszkiem, po czym popędza mnie, dlaczego się ociągam i wpycham sobie pieroga do pyska, skoro stoi przede mną pełen kieliszek. Co robić. Dopijam, napełniam znowu... Procedura się powtarza, i tak aż do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Juuuuuuuż?" - dziwi się obłudnie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatni piątek po kolacji zabrała się za rozwiązywanie krzyżówki - i, o zgrozo, miałam jej w tym pomagać. Odczytywała opisy, ew. tłumaczyła obszerniej, o co w nich chodzi, a ode mnie oczekiwała odpowiedzi. Tak, po rosyjsku najlepiej. Co śmieszniejsze, nawet kilka rzeczy jej podpowiedziałam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2573125011280509316?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2573125011280509316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/piatkowy-wieczor-z-wm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2573125011280509316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2573125011280509316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/11/piatkowy-wieczor-z-wm.html' title='Piątkowy wieczór z WM'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1221800163374692105</id><published>2011-10-31T06:41:00.001+01:00</published><updated>2011-10-31T06:51:16.305+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzędy'/><title type='text'>Różnica czasu i kupno biletów kolejowych</title><content type='html'>A więc jest teraz między nami różnica 6 godzin, nie 5... W tym roku po raz pierwszy w Rosji czas się nie zmienia. W związku z tym muszę jakoś przeżyć dodatkową godzinę czekania, aż ktoś w Europie pójdzie do pracy i pojawi się online, żeby móc się rozerwać pogaduszkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego Wy macie dzisiaj i jutro wolne, więc się pewnie porządnie wynudzę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec października najwyraźniej jest identyczny z polskim końcem grudnia. Może jest tylko nieco cieplej. Dzisiaj musiałam brnąć do pracy w 10-cm śniegu i przy kilku stopniach na minusie. I tak jest dość przyjemnie, chyba że wiatr zawieje. No i oczywiście wszystko dookoła oblodzone, więc droga do biura przedłużyła się o kilka minut przez chodzenie ostrożnymi kroczkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę razem z Julią kupiłam bilety kolejowe do Moskwy i Petersburga. Wyszło ok. 350 zł od osoby, więc jestem nieco zdziwiona, bo spodziewałam się większej kwoty - no ale tym lepiej, tym lepiej! Proces zabrał niemal 2 godziny, bo najpierw trzeba było poczekać w kolejce (aby kupić bilet kolejowy, trzeba pokazać paszport, kasjerka wprowadza wszystkie dane, więc trochę to trwa), potem okazało się, że terminal nie chce przyjąć mojej karty i musimy iść do bankomatu, po czym wszystko trzeba było zacząć od nowa. Jeszcze tylko zapisać nazwisko Woła cyrylicą, bo co to ma znaczyć takie 's-z-c-z', no ale koniec końców się udało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz mogę już oficjalnie powiedzieć - nie martwcie się, niedługo wracam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji ciekawostka - na dworcach kolejowych w całej Rosji obowiązuje czas moskiewski. Oznacza to, że kupując bilet na pociąg wyjeżdżający z Nowosybirska o 14, tak naprawdę wyrusza się o 17. Pomaga to uniknąć wielu nieporozumień, ale było dla mnie dość zaskakujące, nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam. Na dworcu wisi wielki zegar, który chodzi wg. czasu moskiewskiego. Nawet przerwy w kasach są w nim podawane :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1221800163374692105?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1221800163374692105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/roznica-czasu-i-kupno-biletow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1221800163374692105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1221800163374692105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/roznica-czasu-i-kupno-biletow.html' title='Różnica czasu i kupno biletów kolejowych'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4853112514541006876</id><published>2011-10-28T10:00:00.001+02:00</published><updated>2011-10-28T10:03:37.190+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Przygotowania do powrotu czas zacząć</title><content type='html'>Kupiłam już bilet powrotny. 4 grudnia 2011 wyląduję w Warszawie, czyli został jeszcze tylko trochę ponad miesiąc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedtem przyjedzie odwiedzić mnie Woło. Nie wiem szczerze mówiąc, czy to będzie najlepsza wycieczka w jego życiu, bo mnie jakoś Rosja do tej pory na kolana nie powaliła, no ale jak będziemy zwiedzać, to powinno być lepiej niż tak normalnie. (Woło, już za późno zmieniać zdanie, hihihi!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw będzie musiał zająć się sam sobą w Nowosybirsku przez 2-3 dni, bo ja jeszcze będę pracować, a potem ruszamy w drogę. Pociągiem do Moskwy! Zabierze to 2,5 dnia, więc będzie trzeba się odpowiednio zaopatrzyć (dużo wódki :)). Stamtąd jeszcze mały wypad do Sankt Petersburga... I to tyle jeżdżenia po Rosji. 3 największe miasta w 10 dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bilet lotniczy z Petersburga do Warszawy kosztował ok. 580 zł w jedną stronę, ale przynajmniej bezpośredni będzie. Mam tylko nadzieję, że nie będzie z nim problemów, bo tego dnia kończy nam się obojgu wiza i nie chcielibyśmy zostać dłużej z powodu np. odwołania lotu... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe, ile wyjdą bilety kolejowe, będę kupować w weekend. Kolej transsyberyjska już na nas czeka!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4853112514541006876?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4853112514541006876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/przygotowania-do-powrotu-czas-zaczac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4853112514541006876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4853112514541006876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/przygotowania-do-powrotu-czas-zaczac.html' title='Przygotowania do powrotu czas zacząć'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8206472783410559638</id><published>2011-10-26T11:45:00.001+02:00</published><updated>2011-10-26T11:46:39.600+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><title type='text'>Nowa</title><content type='html'>Akurat oglądałam 3. odcinek Futuramy z rzędu, kiedy za plecami usłyszałam zamieszanie. Wczoraj informatyk ustawiał coś w komputerze za mną, więc się domyśliłam, że przyjdzie ktoś nowy. Może jakiś praktykant?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieee, okazało się, że to jakaś Rosjanka. Oderwałam się na chwilę od mojego zajęcia, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi, więc doszłam do wniosku (jak zwykle), że się nie będę wtrącać. Pewnie przenieśli kogoś z innego piętra, a może jakaś nowa...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka godzin później, kiedy grałam sobie znudzona w jakąś grę online, dziewczyna, która przedtem była cichutko, nagle do mnie podjechała i o coś zapytała. Podskoczyłam chyba na pół metra w górę i pewnie wyglądałam, jakbym dostała zawał serca. O Boże, ktoś się do mnie odezwał! Oczywiście zrobiłam z siebie głupka :) Zaczęłam przepraszać i powiedziałam, że nie znam rosyjskiego. Chodziło jej tylko o toaletę :) Zaprowadziłam ją tam, a jak wróciła, to ucięłyśmy sobie całkiem sympatyczną pogawędkę. Dziewczyna też z AIESECa, w Grecji była. Po co tylko mnie tak nastraszyła? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobrażacie sobie? Ja rozmawiałam z kimś w moim biurze przez całe 15 minut! :O&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8206472783410559638?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8206472783410559638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/nowa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8206472783410559638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8206472783410559638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/nowa.html' title='Nowa'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-73734919331408340</id><published>2011-10-26T07:18:00.003+02:00</published><updated>2011-10-26T07:21:33.906+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Nowosybirsk (nie) dla turystów</title><content type='html'>Pora napisać co nieco o Nowosybirsku. Mieszkam tu w końcu 1.5 miesiąca, a do tej pory nie zabrałam się za opisanie atrakcji turystycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama nie wiem dlaczego zresztą, przecież to kwestia 5 minut...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jedno z najbardziej ponurych, szarych i nieciekawych miast, które widziałam. Przynajmniej jeśli chodzi o te wielkie, bo jak na 1.37 milionów mieszkańców to tu naprawdę nie ma zbyt wiele do roboty. Częściowo tłumaczy to fakt, że historia Nowosybirska jest bardzo krótka - zaledwie 118 lat, na próżno więc szukać prawdziwych zabytków. Dziwi mnie jednak brak wielkomiejskich atrakcji, nie wiem, aquaparku, porządnego centrum, którym próbuje się przyciągnąć turystów, czegoś, co by było wyjątkowe. A tu szarość, kilka pomników i bardziej reprezentacyjnych budynków... Nawet park rozrywki wygląda nudniej niż lunapark, który raz w roku przyjeżdża do maleńkie&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;go&amp;nbsp;Šidu w Serbii (skąd pochodzi Goran). Okej, mają spore zoo, ale to tyle. Ko&lt;/span&gt;niec końców można zobaczyć wszystko w jeden dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/301631_10150312520768607_651548606_7861102_536878334_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a5.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/301631_10150312520768607_651548606_7861102_536878334_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Plac Lenina, w tle budynek Opery&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/293141_10150312522113607_651548606_7861117_185027280_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/293141_10150312522113607_651548606_7861117_185027280_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kawiarnia w centrum miasta&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/310608_10150312522283607_651548606_7861118_1866975163_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/310608_10150312522283607_651548606_7861118_1866975163_n.jpg" width="212" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Czasownia Mikołaja, w 1914 roku to miejsce wyznaczało geograficzny środek Imperium Rosyjskiego&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/307474_10150312520078607_651548606_7861096_215827144_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/307474_10150312520078607_651548606_7861096_215827144_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Fontanna w centrum, sama w sobie nieciekawa&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Aha, jednym z symboli miasta jest też zielony budynek dworca kolejowego, ale widziałam go tylko raz z autobusu, więc zdjęć nie mam.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-73734919331408340?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/73734919331408340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/nowosybirsk-nie-dla-turystow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/73734919331408340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/73734919331408340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/nowosybirsk-nie-dla-turystow.html' title='Nowosybirsk (nie) dla turystów'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8157262965200373879</id><published>2011-10-24T08:40:00.000+02:00</published><updated>2011-10-24T08:40:08.225+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Za głupotę się płaci</title><content type='html'>W sobotę spędziłam sporo czasu w centrum handlowym, próbując kupić prezent na urodziny Erjeny, siostry Julii. Miałam niby wybrać jakąś książkę, co okazało się raczej trudnym zadaniem. Nie było wielu ciekawych angielskich pozycji (no, kupiłam sobie Doktora Żywago, przynajmniej coś z Rosji mi na pamiątkę zostanie :)), więc zmuszona byłam przebierać w półkach pełnych wydań rosyjskich, oczywiście cyrylicą. Miałam pomysł na jedną książkę, która mogłaby się Erjenie podobać, tylko jak do cholery znaleźć autora, skoro wszystko jest ułożone alfabetycznie, ale ja nie znam kolejności alfabetu? :) Posłużyłam się angielską wersją tej książki, która akurat wpadła mi w oko, i moim niepłynnym rosyjskim zapytałam pracownika, czy mają ją w innych językach. Nie mieli, więc kupiłam Sapkowskiego - nie znam się na nim, ale zdaje się, że kupiłam pierwszą część jakiejś serii, o ile dobrze odcyfrowałam cyrylicę z tyłu okładki :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podbudowana udaną komunikacją ze sprzedawcą na temat dostępności tej książki, udałam się do sklepu z kosmetykami i postanowiłam też kogoś zagadać :) Wymyśliłam, że skoro nie mam co robić w domu, to pobawię się paznokciami. Kupiłam lakier, a następnie dojrzałam pisak do mazania wzorków. Hmm, nie ma oczywiście ceny, no nic, zapytam pracowniczkę, ile toto kosztuje. Nie zrozumiałam, siedem-cośtam-cośtam, więc poprosiłam o powtórzenie... Hm, chyba wyszło 80 rubli. 8 zł, dobra, co tam, biorę. Przy kasie akurat wyskoczyło coś dziwnego i sprzedawczyni poszła ten artykuł wbić na innym komputerze, no dobra, płacę kartą... Hmm, mam nadzieję, że ta cena na wyświetlaczu to od poprzedniego klienta... Jako że jestem prawdziwą gapą (i nie znam języka), nie dopytałam, tylko dość niepewnie zapłaciłam... No i tak. Oczywiście ŹLE zrozumiałam i zamiast 80 miało być niemal 800... Zła na siebie za głupotę i brak asertywności usiłowałam sobie wmówić, że no trudno, raz się przejechałam, następnym razem będę pytać po angielsku :) No i cóż zrobić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Humor poprawił mi się po 5 minutach, kiedy przypomniałam sobie, że przecież mogę towar zwrócić! Albo jeszcze lepiej - nasłać Julię, żeby go zwróciła!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, pojawiły się kolejne trudności. Kosmetyki można oddawać tylko wtedy, kiedy ich jakość odbiega od normy, są przeterminowane czy coś, a wyjaśnienie 'a bo ta cudzoziemka to taka trochę głupawa jest' nie trafiło nikomu do przekonania :) Nawet jeśli opakowanie jest nadal zamknięte... Julia spróbuje jeszcze raz dzisiaj, niby jakaś menadżerka będzie, więc może uda się jednak to zwrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja zresztą już się rozmyśliłam i nie chcę tego nawet za 8 zł! :) W Polsce, sprawdziłam w internecie, można dostać coś podobnego za 11-17 zł. Grrr...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8157262965200373879?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8157262965200373879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/za-gupote-sie-paci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8157262965200373879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8157262965200373879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/za-gupote-sie-paci.html' title='Za głupotę się płaci'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2261019551689018506</id><published>2011-10-21T12:03:00.001+02:00</published><updated>2011-10-21T12:04:37.792+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Czego nie ma w polskich marketach</title><content type='html'>Z ciekawostek do zdobycia w rosyjskich marketach:&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;zimna wódka wprost z lodówki (takiej, w jakiej u nas stoi piwo) - praktyczne i jakie rosyjskie!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sushi, sprzedawane na sztuki na specjalnych stanowiskach - nie wygląda oczywiście na zbyt świeże&lt;/li&gt;&lt;li&gt;żywe raki z akwarium&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2261019551689018506?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2261019551689018506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/czego-nie-ma-w-polskich-marketach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2261019551689018506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2261019551689018506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/czego-nie-ma-w-polskich-marketach.html' title='Czego nie ma w polskich marketach'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5599193654981845492</id><published>2011-10-21T06:40:00.000+02:00</published><updated>2011-10-21T06:40:50.523+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><title type='text'>Remont</title><content type='html'>Właśnie przeszłyśmy generalny remont łazienki i toalety w naszym mieszkaniu. Przez cały zeszły tydzień przychodził do nas majster David, Ormianin, i wymieniał wszystko, co się tylko dało. Mi to na szczęście nie przeszkadzało, bo byłam przez ten czas w pracy, no, raz tylko musiałam wstać godzinę wcześniej, bo miał od samego rana łazienką się zająć. Teraz jest czyściutko, nowiutko i świeżutko. Ostatni etap remontu: wytapetowanie części korytarzyka między pokojami moim a Wiery Michailownej, które ma odbyć się dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wczoraj wieczór spędziłyśmy tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-XXF_3MY42aM/TqD3tE-cv-I/AAAAAAAAaSk/_XctlR0DUe8/s1600/P1080671.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-XXF_3MY42aM/TqD3tE-cv-I/AAAAAAAAaSk/_XctlR0DUe8/s320/P1080671.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5599193654981845492?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5599193654981845492/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/remont.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5599193654981845492'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5599193654981845492'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/remont.html' title='Remont'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-XXF_3MY42aM/TqD3tE-cv-I/AAAAAAAAaSk/_XctlR0DUe8/s72-c/P1080671.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5298410402995772574</id><published>2011-10-19T12:28:00.002+02:00</published><updated>2011-10-19T12:28:56.999+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Środa, w czasie której nic się nie dzieje</title><content type='html'>A praktykant z Turcji nie przyjedzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skazana jestem na Wierę Michailowną i Bienię w domu, a w pracy&amp;nbsp;na Futuramę. Ech, siedzę tu już 6,5 h i nic nie robię...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5298410402995772574?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5298410402995772574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/sroda-w-czasie-ktorej-nic-sie-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5298410402995772574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5298410402995772574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/sroda-w-czasie-ktorej-nic-sie-nie.html' title='Środa, w czasie której nic się nie dzieje'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5229345074073063405</id><published>2011-10-18T08:55:00.001+02:00</published><updated>2011-10-18T08:58:41.311+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Kulturalny weekend - wystawa niemieckiego komiksu i balet</title><content type='html'>Być może w ciągu tygodnia nie mam zbyt wielu zajęć, ale za to w weekendy czekają mnie różne atrakcje. AIESECerzy prześcigają się w wyszukiwaniu roboty dla mnie i czasem aż nie wiem, za co się najpierw zabrać i komu odmówić. W tym tygodniu np. musiałam zrezygnować z wywiadu dla lokalnej telewizji. No cóż, życie gwiazdy, nie można mieć wszystkiego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę większość czasu spędziłam z Katią, która pojutrze wyjeżdża na pół roku do Delhi. Wreszcie znalazłam kogoś zainteresowanego moimi opowieściami, a kto jeszcze ich nie słyszał :) Wybrałyśmy się na herbatę do Kardamonu, indyjsko-marokańskiej kawiarni, a potem na coś w stylu flash mobu (czyli spotkania grupy przypadkowych ludzi w jakimś miejscu, zrobienia czegoś niestandardowego i rozejścia się do domów). Polegało to na posiadaniu balonika i machania nim. Może niezbyt bystry pomysł, no ale niech będzie. Denerwujące było tylko to, że najwięcej czasu zabierało pozowanie do zdjęć, przechodzenie w inne miejsce, po czym ponowne ustawianie się, żeby organizatorzy mogli sobie popstrykać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/295892_2314901486484_1667865136_2288127_381094442_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/295892_2314901486484_1667865136_2288127_381094442_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Na koniec wypuściliśmy baloniki w powietrze i sobie poszliśmy. Niektóre z nich były niesforne.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/303787_2312553987798_1667865136_2286015_1466641780_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/303787_2312553987798_1667865136_2286015_1466641780_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Następnie poszłyśmy na wystawę niemieckiego komiksu i wykład z jednym z ilustratorów. Szkoda tylko, że wszystko było po niemiecku i tłumaczone jedynie na rosyjski, ale przynajmniej mogłam sobie usiąść, wypić herbatę i odpocząć :) A Katia tłumaczyła mi co nieco, więc nie było tak źle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosto stamtąd udałam się na kolejne kulturalne wydarzenie - balet w Nowosybirskiej Operze. Zabrała mnie tam Vera, której rodzice załatwili bilety już kilka tygodni temu, poszliśmy w czwórkę. Dla mnie to był pierwszy raz od czasów podstawówki, kiedy na coś takiego poszłam. Ze 2 lata temu chciałam się wybrać do opery w Bydgoszczy i akurat w tym dniu rozłożyło mnie zapalenie płuc... No, ale tym razem wyszło. Przedstawienie nazywało się "Wieczór baletu" i składało się z 3 części: Chopiniany, Tańców Połowieckich (z opery Kniaź Igor) oraz Carmen. Najbardziej podobała mi się część środkowa, bo pierwsza to były takie białe podskakujące panienki, typowy klasyczny (nudnawy) balet, a w Tańcach przynajmniej coś się działo. Na Carmen byłam już trochę zmęczona, więc to też już nie było to samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A atmosfera, oczywiście, jak to na tego typu wydarzeniach - wszyscy w garniturach czy eleganckich sukienkach przechadzali się po zakamarkach bardzo ładnej architektonicznie opery i wymieniali kulturalne uwagi na temat tańca. Podobało mi się, ale raz na dłuższy czas starczy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto Tańce Połowieckie w choreografii Mikhaila Fokina, czyli mniej więcej to, co widziałam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/t8C8frqCKKg/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/t8C8frqCKKg&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/t8C8frqCKKg&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5229345074073063405?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5229345074073063405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/kulturalny-weekend-wystawa-niemieckiego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5229345074073063405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5229345074073063405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/kulturalny-weekend-wystawa-niemieckiego.html' title='Kulturalny weekend - wystawa niemieckiego komiksu i balet'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5851840777496834129</id><published>2011-10-18T06:38:00.000+02:00</published><updated>2011-10-18T06:38:03.790+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogoda'/><title type='text'>Śnieg!</title><content type='html'>Jeszcze wczoraj było słonecznie i cieplutko (z 13-15 stopni), a dzisiaj obudził mnie dźwięk deszczu za oknem. Nie mogę narzekać na pogodę do tej pory, bo w ciągu 1.5 miesiąca padało zaledwie kilka razy i wszyscy mówią, że na bardzo ładną jesień trafiłam w tym roku, no ale w końcu się chyba zaczyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy śniadaniu wyjrzałam przez okno, żeby ocenić, czy wystarczy czapka, czy bez parasola się nie obejdzie. I musiałam przyjrzeć się bliżej - czy to śnieg?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak, nagle z dnia na dzień zrobiło się +1 stopni i pada śnieg z deszczem... Jak to bywa w takich przypadkach, topi się toto niemal natychmiast, dzięki czemu musiałam brodzić do pracy w strumykach wody i błocie. Taaaak, droga przez piaszczyste place zabaw i lasek chyba nie jest najlepsza na taką pogodę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zmienia to jednak faktu - proszę państwa, 18. października 2011 roku w Nowosybirsku pada pierwszy śnieg! (...z deszczem)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5851840777496834129?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5851840777496834129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/snieg.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5851840777496834129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5851840777496834129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/snieg.html' title='Śnieg!'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7550473058870826803</id><published>2011-10-17T06:49:00.001+02:00</published><updated>2011-10-17T06:51:03.984+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzędy'/><title type='text'>"Gigiena" narodu najważniejsza!</title><content type='html'>Zapytałam Julię, czy jest tu w okolicy jakiś sensowny basen, na który mogłybyśmy się raz czy dwa razy wybrać. Jej odpowiedź: "Pewnie, tylko że najpierw musiałybyśmy iść do szpitala po zaświadczenie, że nie mamy problemów ze skórą. No, właściwie to wystarczy zapłacić z 500 rubli i w recepcji taką karteczkę wydadzą."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam, że 500 rubli to ok. 50 zł. Godzina basenu kosztuje z 25 zł. Boże, w jakim kraju ja mieszkam!? Gdyby rzeczywiście iść te 2 razy na basen (więcej pewnie i tak by się nam nie chciało w tak krótkim czasie), to za godzinę pływania wyszłoby z 10 razy drożej niż w Polsce. A to już wolę sobie poczekać, aż wrócę do Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Julia zaczęła kombinować, że może można znaleźć gdzieś takie zaświadczenie i samemu sobie wypisać. "A przy wejściu na basen i tak sprawdzają nogi".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cooo, naprawdę, ktoś ma taką robotę, żeby siedzieć na basenie i gapić się ludziom na grzybice? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ja nie marudzę, że to źle, wręcz przeciwnie, przynajmniej jest się pewnym, że wszyscy dookoła są ok, no ale bez przesady... Ja często chadzam na różne baseny i nigdy nie miałam żadnych problemów. A te zaświadczenia tutaj to tylko zawracanie głowy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7550473058870826803?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7550473058870826803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/gigiena-narodu-najwazniejsza.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7550473058870826803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7550473058870826803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/gigiena-narodu-najwazniejsza.html' title='&quot;Gigiena&quot; narodu najważniejsza!'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1062259456112917850</id><published>2011-10-13T09:27:00.001+02:00</published><updated>2011-10-13T09:28:48.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Niemal przez sen</title><content type='html'>Bienia czuje się w moim łóżku jak u siebie. Przeważnie jednak nie chce mu się siedzieć tam cały czas, więc włazi i wyłazi, kiedy tylko mu się podoba. Często zasypiamy razem, ale on wstaje i sobie lezie, czasem wraca, a czasem spędza resztę nocy gdzieś indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu obudziłam się, kiedy wskoczył na mnie znienacka gdzieś o 3-4 w nocy. Półprzytomna, zaczęłam go strofować - co on wyprawia i dlaczego mnie budzi. Dopiero po kilku sekundach zorientowałam się, że mówię do niego po angielsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc to jest język, którym się posługuję wyrwana nagle ze snu w środku nocy... No, no.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1062259456112917850?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1062259456112917850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/niemal-przez-sen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1062259456112917850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1062259456112917850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/niemal-przez-sen.html' title='Niemal przez sen'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2041627694473402785</id><published>2011-10-12T06:48:00.000+02:00</published><updated>2011-10-12T06:48:05.183+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><title type='text'>Zakupy z katalogu vs. starsza pani</title><content type='html'>W zeszłym tygodniu wieczorem do mojego pokoju przyszła Wiera Michailowna z katalogiem firmy wysyłkowej i pytaniem, którą z dwóch sukienek bym wybrała. Tak jakby rozmowa po rosyjsku nie była dla mnie wystarczająco skomplikowana bez konieczności motywowania swojego wyboru :) No nic, coś wymyśliłam i doradziłam kupić nieco tańszą i mniej elegancką, ale za to na wszystkie okazje, a nie strojną, która wisiałaby w szafie przez większość czasu.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Następnego dnia podczas mojego pobytu w pracy odwiedziła ją wnuczka i Wiera Michailowna postanowiła zadać to samo pytanie. Oczywiście dziewczynka nie bacząc na aspekty ekonomiczne i praktyczne wybrała tę drugą. I jak myślicie, czyj pogląd na modę okazał się ważniejszy - mój czy trzylatki? :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Byłam zresztą świadkiem telefonu z zamówieniem i nieźle się uśmiałam. Oczywiście Wiera Michailowna musiała wspomnieć, że pogoda w Nowosybirsku jest taka i taka oraz zapytać o to, jak jest w Moskwie. Potem, kiedy uprzejma dziewczyna poinformowała ją, że rozmiary podane w katalogu są francuskie i w związku z tym inne niż normalnie, WM zaczęła jej opowiadać całą historię nieudanych (za dużych) zakupów i bardzo gorąco dziękować. Na koniec dodała, że chętnie by przyszła ją uściskać i przynieść jakieś czekoladki, no, gdyby tylko ta firma znajdowała się trochę bliżej :) Pewnie ta rozmowa była potem odsłuchiwana przez wszystkich pracowników :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2041627694473402785?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2041627694473402785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/zakupy-z-katalogu-vs-starsza-pani.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2041627694473402785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2041627694473402785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/zakupy-z-katalogu-vs-starsza-pani.html' title='Zakupy z katalogu vs. starsza pani'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8565073712865990519</id><published>2011-10-11T10:57:00.001+02:00</published><updated>2011-10-11T13:56:11.116+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><title type='text'>Konferencja AIESECa</title><content type='html'>W weekend pierwszy raz w życiu wybrałam się na konferencję AIESECa. Tak, tak, po ponad dwóch latach współpracy... I chyba jestem za stara na takie konferencje :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość AIESECerów ma 19-21 lat i jest wręcz przepełniona entuzjazmem. Mi tam by się nie chciało tańczyć żadnych ich tańców ani brać udziału w dłuższych pogaduszkach na poważne tematy, nawet gdyby odbywały się po angielsku. W końcu weekend jest po to, żeby się bawić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście wybrało się tam też kilkoro byłych członków, przyjaciół Julii, których poznałam ze 2 tygodnie wcześniej. Oni także już nie byli zainteresowani udziałem w konferencji, a raczej spędzaniem czasu w pobliskim parku z butelką rumu i coli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że dyskretne wejście do sali konferencyjnej nie za bardzo nam wyszło, bo wszyscy od razu mnie zauważyli i usłyszałam: "O, a to nasza jedyna praktykantka! Chodź na scenę i coś powiedz!". Co robić, poszłam. Nie zaśpiewałam niczego, jakoś udało mi się powstrzymać (nie wiedzieli nawet, o co proszą, przecież ja mogę zabijać moim fałszowaniem), ale rzuciłam kilka żarcików, coś po rosyjsku powtórzyłam i łaskawie odesłali mnie z powrotem. Pewnie konferansjer się bał, że zaraz się przewrócę czy coś ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/293423_10150350430313607_651548606_8083231_1571176002_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a3.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc7/s720x720/293423_10150350430313607_651548606_8083231_1571176002_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Po tym wszyscy chcieli ze mną rozmawiać, a wieczorem, jak już części oficjalne się skończyły, co chwilę ktoś proponował mi coś do picia. A ja, jako bardzo kulturalna osoba, oczywiście starałam się nie odmawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Impreza zakończyła się o 6.30, ale oczywiście już o 9ej ktoś przyszedł i budził wszystkich, że zaraz będzie dalsza część konferencji. A spadaj, ja nie idę, i tak przecież nie rozumiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/299067_10150350430508607_651548606_8083233_1127569881_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://a7.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/299067_10150350430508607_651548606_8083233_1127569881_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Posiedziałam tam z nimi do 17ej, chociaż momentami mi się nudziło, ale i tak było to lepsze niż siedzenie w domu i granie w karty na laptopie. Szkoda tylko, że odwieźli mnie autobusem do miasta, mimo że mieszkam niecałe 10 minut od miejsca konferencji. Autobus nawet się zatrzymał tak, że mogłabym wysiąść i pójść pieszo do domu, ale nikt mi nie powiedział, że to tu. A ja rozpoznałam miejsce dopiero 100 metrów dalej, jak już odjeżdżaliśmy w siną dal...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8565073712865990519?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8565073712865990519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/konferencja-aieseca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8565073712865990519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8565073712865990519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/konferencja-aieseca.html' title='Konferencja AIESECa'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5441127268468826658</id><published>2011-10-06T10:40:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T10:40:14.348+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Pogoda i czas - po miesiącu</title><content type='html'>Upływa miesiąc, odkąd jestem w Rosji. I jeszcze żyję! Powodzi mi się całkiem nieźle, chociaż bywa mi nudno. No, jeszcze niecałe 2 miesiące... Mam nadzieję, że nie przelecą tak szybko, jak ten pierwszy, bo się nie zdążę nacieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda powoli zmienia się na gorsze - jesień w pełni. Wczoraj i dzisiaj wichura i nieprzyjemny deszcz, do tego robi się coraz chłodniej. No tak, nie dla upałów przyjechałam o tej porze roku na Syberię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ciągu tych 30 dni strasznie też się zmieniła pora zachodu słońca. Na początku ciemno się robiło o 21.30, teraz nagle odkryłam, że ściemnia się już pod koniec mojej pracy i wychodząc z biura o 19ej raczej już słońca nie zobaczę. Naprawdę wręcz z dnia na dzień widać zmianę... Niedługo pewnie o 16ej będzie trzeba włączać światła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5441127268468826658?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5441127268468826658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/pogoda-i-czas-po-miesiacu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5441127268468826658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5441127268468826658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/pogoda-i-czas-po-miesiacu.html' title='Pogoda i czas - po miesiącu'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6372630228674902479</id><published>2011-10-05T13:18:00.001+02:00</published><updated>2011-10-05T13:23:24.055+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Zawiłości rosyjskich tłumaczeń imion</title><content type='html'>Z jakiegoś dziwnego powodu Rosjanie upodobali sobie literkę "G". Używają jej nie tylko tam, gdzie powinni, ale także często w miejsce "H". I tak się dowiedziałam na przykład, że Gomer to nasz stary swojski Homer... Co gorsza, dla nich głowa rodziny Simpsonów też tak ma na imię!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W weekend oglądałam w TV "Garry'ego Pottera i Księcia Półkrwi"... Oczywiście pomagała mu stara kumpela Germiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiera Michajlowna zapytała mnie ostatnio o tego "znanego polskiego pisarza, Gaszka". No i ja myślę, myślę... Aaaa, Haszek! Jaki on Polak zresztą...&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;A II wojnę światową rozpętał nie tak jak nas uczyli Franek Dolas, a Adolf Gitler. Nono, kto by pomyślał!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 19px;"&gt;I nic dziwnego, że oni tu mają problemy z alkoholizmem, skoro nawet nie potrafią poprawnie wymówić jego nazwy... Alkogolicy, hihihi!&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6372630228674902479?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6372630228674902479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/zawiosci-rosyjskich-tumaczen-imion.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6372630228674902479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6372630228674902479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/zawiosci-rosyjskich-tumaczen-imion.html' title='Zawiłości rosyjskich tłumaczeń imion'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4024062600829851690</id><published>2011-10-04T13:21:00.002+02:00</published><updated>2011-10-04T13:22:55.831+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Stachanowiec</title><content type='html'>Właśnie odbyłam pierwszą poważną rozmowę z szefem mojego działu (znaczy - chłopakiem mniej więcej w moim wieku). Tak, po niemal miesiącu pracy. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, no bo skoro nie pogadaliśmy od razu i mi nikt niczego nie wytłumaczył, to chyba po miesiącu sobie o tym nie przypomnieli? Widziałam go do tej pory raz, na obiedzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i co tu dużo mówić. Aż wstyd się chwalić, ale nasłuchałam się tyle miłych słów, że jeszcze się rumienię. Żeby mi tylko woda sodowa do głowy nie uderzyła :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyraźniej jestem najwydajniejszą praktykantką, która tu pracowała, i to przekraczającą normy tak ze dwa razy. Trochę mnie to dziwi, no bo dobra, stukam szybko w te klawisze, ale żeby aż tak? I ok, jak już dostaję coś do zrobienia, to siadam do tego od razu i się raczej nie odrywam, aż nie skończę, ale i tak mam mnóstwo czasu na pisanie maili, czatowanie, a nawet oglądanie filmów... Nie wiem, naprawdę, może mi się ta praca po prostu bardziej podoba niż poprzednim ludziom...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ważne, ktoś tam jeszcze sprawdza te moje tłumaczenia gier i jak się okazuje, ich jakość również jest wysoka, styl się podoba, a błędów brak. Czyli nie jest tak, że wpisuję byle co i wysyłam, byle tylko szybciej. No, ja o tym wiedziałam, ale zastanawiałam się, czy mnie o to nie podejrzewają :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec końców - zaproponowano mi dalszą współpracę, znaczy na odległość. Mam wszystko przemyśleć - ale skoro ja od samego początku chciałam zapytać o taką możliwość, to wcale zbyt długo nie muszę się zastanawiać :) Myślałam, że raczej nie będzie to możliwe, bo wiem, że już byli przede mną ludzie z Polski i wydawało mi się, że ktoś by wziął taką ofertę... A otóż nie - też im co prawda pracę zaproponowano, ale jedna dziewczyna nie chciała, bo jechała na następne praktyki do Chin, a kolejna przyjechała tu głównie z myślą o odwiedzeniu Rosji i dłuższe tłumaczenie nie było jej w głowie. No, lepiej dla mnie. Teraz tylko trzeba ustalić wszelkie warunki... Ugh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi taki układ jak najbardziej pasuje. Pracować sobie w domu... albo w kawiarni, czemu nie... Albo pojechać odwiedzić braciszka w Szkocji i pracować sobie przez jakiś czas stamtąd... (nie martw się, bracie, nie tak długo!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i Goran w Budapeszcie siedzi przecież...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Stachanowiec - przodownik pracy, w okresie PRL tytuł przyznawany pracownikom znacznie przekraczającym normy przewidziane do wykonania.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4024062600829851690?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4024062600829851690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/stachanowiec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4024062600829851690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4024062600829851690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/stachanowiec.html' title='Stachanowiec'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-3679631690505066713</id><published>2011-10-04T06:13:00.002+02:00</published><updated>2011-10-04T06:13:27.593+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Obustronność</title><content type='html'>A w Rosji, proszę państwa, a przynajmniej w Nowosybirsku, dziw nad dziwy. Niemal od razu rzuciło mi się w oczy, że samochody mają kierownice po obu stronach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, no co Wy, nie na raz. Po prostu połowa z nich ma kierownicę po lewej, połowa po prawej, nie zauważyłam, żeby któraś z opcji była popularniejsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po prostu sprowadza się tutaj auta z Japonii, gdzie, jak wiadomo, jest luch lewostronny. Dziwi mnie to, bo w końcu wpływa to chyba na bezpieczeństwo na drodze, a nawet przecież na komfort jazdy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaje się jednak, że rejestracja samochodów w kierownicą po prawej stronie od kilku lat jest już zakazana i niedługo po prostu same znikną. Sądząc jednak po średniej wieku poruszających się tu samochodów trochę to jeszcze potrwa...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-3679631690505066713?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/3679631690505066713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/obustronnosc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3679631690505066713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3679631690505066713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/obustronnosc.html' title='Obustronność'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2687533899172247444</id><published>2011-10-04T06:12:00.002+02:00</published><updated>2011-10-04T06:44:55.518+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Filmy animowane do obejrzenia (dla Was, ja już widziałam)</title><content type='html'>Ostatnio naszło mnie na filmy animowane. W pracy mam czasem kilka godzin nudy (po których następują całe dni urwania głowy), a szczególnie rano są one dokuczliwe, jak w Europie wszyscy śpią i nie ma z kim pogadać. Stwierdziłam, że nie będę siedzieć i grać w głupie karty czy gapić się w sufit, tylko przynajmniej coś sobie pooglądam. Na filmy fabularne w pracy nie mam nastroju, ale kreskówki są jakoś bardziej niezobowiązujące, nawet jeśli są pełnometrażowe. Włączam youtube'a, pogryzam jabłko i tak spędzam czas oczekiwania na kolejne zadanie w robocie. Kilka obejrzałam też w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mówię tutaj o tych mainstreamowych superprodukcjach dla wszystkich, żadnych Shrekach czy Disney'ach, tylko bardziej poważnych tematycznie "bajeczkach".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej urzekło mnie chyba "&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0090315/"&gt;A gdy zawieje wiatr&lt;/a&gt;" (When the Wind Blows), opowieść o parze niezwykle uroczych brytyjskich staruszków, którzy słyszą pogłoski o nadchodzącej wojnie z Rosją (w latach 80. XX wieku) i się przygotowują do nalotu. Pamiętają doskonale II wojnę światową i wiedzą, że to nie przelewki i trzeba się porządnie przygotować, a wszystko będzie dobrze. I się szykują wg. wskazówek jakichś ulotek, czyli m.in. z drzwi opartych o ścianę i poduszek budują schron w salonie i gromadzą wszelkie potrzebne pierdoły. Nie zdają sobie sprawy, że bomba nuklearna to coś nieco bardziej skomplikowanego... Smutny, ale ładny film, szczególnie urocze są konwersacje małżeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obejrzałam też japoński "&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0095327/"&gt;Grobowiec świetlików&lt;/a&gt;" (Hotaru no haka), chociaż nie przepadam za tym typem kreski i nie znam za bardzo realiów kultury. Oparta na faktach opowieść o dwójce dzieci, która pod koniec wojny traci oboje rodziców i nie ma gdzie się podziać. W kraju, który przegrywa wojnę i panuje głód i bieda, nikt się nimi nie przejmuje i muszą radzić sobie same.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecić też mogę króciutką "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=F7HMz1WKkso"&gt;Sztukę spadania&lt;/a&gt;" Tomasza Bagińskiego. Moim zdaniem świetny pomysł, nieco chory, ale dla mnie zaskakujący i ciekawy. Nawet trudno opisać, o czym to jest, żeby nie zdradzić fabuły. O dziwnych żołnierzach i poświęceniu jednostki w imię niczego. Naprawdę, warto spędzić te 5 minut, bardzo dobrze zrobione. (dałam linka do youtube'a)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0808417/"&gt;Persepolis&lt;/a&gt;" to z kolei biograficzna historia dziewczynki, która dorasta w komunistycznej rodzinie w czasie rewolucji w Iranie. Ma takie same problemy jak każde inne dziecko w jej wieku, plus kilka innych, wynikających z trudnej sytuacji w kraju. Film opowiedziany lekko, momentami zabawny, interesujący, ale traktujący o poważnym temacie. Duży plus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt1185616/"&gt;Walc z Baszirem&lt;/a&gt;" (Wals Im Bashir), autobiografia reżysera. Tu już chyba nie każdemu bym poleciła, film ma konwencję dokumentu i w większości jest przegadany. Ciekawie się ogląda, ale raz. Główny bohater nie może sobie przypomnieć szczegółów swojego udziału w wojnie w Libii i masakrze ludności, przeprowadza więc rozmowy z dawnymi znajomymi i próbuje poskładać swoją przeszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0775489/"&gt;Iluzjonista&lt;/a&gt;", już ostatni na dziś, to historia magika, który usiłuje utrzymać się z tej sztuki, mimo że zainteresowanie nią jest już znikome. Poznaje młodą dziewczynę, która oczarowana jego zdolnościami wierzy, że on jej pomoże i do niego dołącza. w filmie prawie w ogóle nie mówią, ale jest interesująco. Mi zaś szczególnie podobały się krajobrazy, bo duża część filmu osadzona jest w Edynburgu i z łezką w oku powspominałam sobie te piękne widoki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pracy dzisiaj zaczęłam oglądać "&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0084509/"&gt;The Plague Dogs&lt;/a&gt;" o psach, które uciekają z laboratorium i usiłują przetrwać - najpierw wśród ludzi, a kiedy to nie wychodzi, to na własną rękę. Nie wciągnęło mnie jednak aż tak bardzo, może przez to, że co 3 minuty zatrzymywałam, żeby z kimś pogadać. Być może jutro zdołam dokończyć. Niektórym może powie coś fakt, że to dzieło twórców dość znanego "&lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0078480/"&gt;Wodnikowego Wzgórza&lt;/a&gt;" (Watership Down) - ja nie oglądałam (jeszcze), ale czytałam książkę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, to taki kulturalny post dzisiaj wyszedł.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2687533899172247444?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2687533899172247444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/filmy-animowane-do-obejrzenia-dla-was.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2687533899172247444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2687533899172247444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/filmy-animowane-do-obejrzenia-dla-was.html' title='Filmy animowane do obejrzenia (dla Was, ja już widziałam)'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1330096566272389190</id><published>2011-10-03T09:17:00.000+02:00</published><updated>2011-10-03T09:17:06.499+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Tłumaczenie gier z perspektywy miesiąca</title><content type='html'>Pracuję już prawie miesiąc. Robota bardzo przyjemna, przynajmniej wreszcie rzeczywiście muszę coś robić. Po przetłumaczeniu gry muszę ją potem całą przejść, więc spędzam czasem cały dzień w pracy na graniu i wprowadzaniu drobnych poprawek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umiem pisać bez patrzenia na klawiaturę, więc dużo błędów wyłapuję natychmiast, bo gapię się na to, co piszę. Po skończeniu całego pliku sprawdzam jeszcze wszystko i zawsze znajdzie się kilka brakujących haczyków przy "ą" czy "ń" czy poprzestawianych literek. Końcowy przesiew podczas testowania gry pozwala wyłapać resztę, a przynajmniej tyle, ile się da. Na tym etapie poprawiam głównie błędy rzeczowe, tj. kiedy podczas tłumaczenia nie wiedziałam, w jakim kontekście dane słowo będzie użyte, ale zdarzają się też literówki. Wiadomo, że i tak zawsze coś może umknąć, szczególnie jak człowiek się gapi przez tyle godzin na jeden tekst i już mu się wszystko we łbie miesza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio np. prawie nie zauważyłam dość kuriozalnego tłumaczenia zdania "You need rope to get there". W mojej pierwotnej wersji brzmiało to: "Potrzebujesz ropę, żeby się tam dostać"". Musiałam być już nieźle zmęczona i w ogóle nie myślałam. Najśmieszniejsze, że podczas sprawdzania całego tłumaczenia nie rzuciło mi się to za bardzo w oczy i dopiero po kilku sekundach nagle uświadomiłam sobie, że to zdanie nie ma sensu. No tak, "rope" po angielsku to oczywiście "sznur" i nie potrzebuję żadnego słownika, żeby to sprawdzać, ale po protu tak mi się z rozpędu bezmyślnie napisało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z poprzednich praktykantek też zaliczyła małą wpadkę, może nie tak poważną, ale poszła do ostatecznej wersji gry i się trochę uśmiałam, jak na nią trafiłam. No, takie nasze małe tłumaczeniowe żarty ;) Dziewczyna najwyraźniej nie wiedziała, że ASAP to skrót od "as soon as possible", czyli - "jak najszybciej". No, można tego oczywiście nie wiedzieć, ale zawsze jest Wujek Google, który takie rzeczy by natychmiast podpowiedział. Tłumaczenie brzmiało mniej więcej: "Musimy naprawić statek ASAP!" i jakoś tak to było sformułowane, że sugerowało, że ASAP to nazwa albo rodzaj statku. No, może się czepiam... Zresztą ci, co wiedzą, co ASAP znaczy, to zrozumieją całe zdanie, a ci, co nie wiedzą, pomyślą sobie, że to typ statku i tyle, też dobrze, co za problem :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1330096566272389190?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1330096566272389190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/tumaczenie-gier-z-perspektywy-miesiaca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1330096566272389190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1330096566272389190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/tumaczenie-gier-z-perspektywy-miesiaca.html' title='Tłumaczenie gier z perspektywy miesiąca'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-3308626485194188379</id><published>2011-10-03T09:16:00.002+02:00</published><updated>2011-10-03T09:16:24.621+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Typowy weekend w Nowosybirsku</title><content type='html'>Weekend, weekend i po weekendzie. W sobotę jak zwykle picie (w końcu to Rosja), w niedzielę jak zwykle odsypianie kaca :) A taka ładna była pogoda, że aż szkoda. Tym bardziej, że ja mimo sporej ilości alkoholu i odpadnięcia z imprezy jako pierwsza, obudziłam się świeżutka jak skowronek. Rzadko miewam kace, a nadmierne spożycie objawia się u mnie przeważnie w przedziwny sposób - wstaję skoro świt, pełna energii i zapału do robienia wszystkiego. Podczas studiów zaskoczyłam pewnego razu współlokatorki, kiedy po ciężkiej imprezie zamiast odsypiać do 15ej, zerwałam się z łóżeczka o 7ej i niemal ze śpiewem na ustach zabrałam się do zmywania naczyń. Innym razem o podobnej godzinie napisałam jakieś wypracowanie na angielski i było to chyba dzieło mojego życia :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, tak więc niedziele tutaj spędzam nudząc się nieco podczas oczekiwania, aż wszyscy wstaną i w ślimaczym tempie doprowadzą się do porządku. I tak mija pół dnia, wszyscy umierają i nikt nawet nie chce dokończyć ze mną pozostałej z dnia poprzedniego wódki ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z nieco innej beczki. Mieszkam na parterze (nazywanym tutaj 1. piętrem). Zapytałam kiedyś Wierę Michajlowną, gdzie się tutaj wyrzuca śmieci, a bo przy okazji wychodzenia z domu mogę przecież od czasu do czasu wynieść. A ona podchodzi do okna w kuchni i mówi: "A, wot tak!", rozgląda się, otwiera okno i sru! Woreczek gdzieś jebs w lewo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Ale jak nikt nie widzi!" - zastrzegła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okej. Całe szczęście później zorientowałam się, że tam akurat znajduje się miejsce, gdzie wszyscy wyrzucają śmieci i skąd zakład oczyszczania miasta je co kilka dni zabiera. No, ale to już szczyt lenistwa - jest to tuż koło drzwi wejściowych i rzeczywiście te kilka kroków dużej różnicy nie robi. Ja jednak wolę chyba tradycyjną drogę wynoszenia śmieci, tak na wszelki wypadek :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-3308626485194188379?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/3308626485194188379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/typowy-weekend-w-nowosybirsku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3308626485194188379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3308626485194188379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/10/typowy-weekend-w-nowosybirsku.html' title='Typowy weekend w Nowosybirsku'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-3711827709650862283</id><published>2011-09-30T08:37:00.000+02:00</published><updated>2011-09-30T08:37:00.067+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><title type='text'>Kwestia rosyjskiego jedzenia</title><content type='html'>(ten i poniższy post napisane wczoraj wieczorem w domu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka osób pytało mnie już, co ja tutaj jadam i czy przypadkiem nie głoduję. Co do drugiej części pytanie - NIEE! Litości, ja nie mam tu czasu na głód... Zrezygnowałam z lunchu w pracy (wystarczą mi jabłka i wafelki jako przekąska), bo wiem, że po powrocie do domu czeka mnie rozciąganie żołądka. Jak już chyba wspomniałam, plan jest taki, że po pobycie w Rosji będę gruba jak Bienia. Oczywiście nie mój plan, tylko Wiery Michajlownej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ona jest jak typowa babcia. "Jedz, jedz, co tak mało jesz! Skończyłaś? To masz jeszcze drugą porcję! No jedz! Kuszaj, kuszaj!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie z pracy zawsze zastaję ciepłą kolację. Czasem Wiery Michajlownej nie ma, jest np. u siostry, ale kolacja czeka. I karteczka, co z czym mam zjeść. Kiedy wraca, to krzyczy, dlaczego tak mało zjadłam :) A ja po prostu korzystam z tego, że mogę sama sobie nałożyć porcję i zjeść tyle, ile chcę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co to najczęściej bywa? Cóż, zdradziłam się z tym, że smakuje mi przyrządzony przez nią barszcz, my byśmy nazwali go ukraińskim, tu jest po prostu borszczem. Od tego czasu zupa ta prawie zawsze jest w lodówce i gotowa do podgrzania, pewnie w końcu mi się znudzi, chociaż rzeczywiście bardzo dobra... Kilka razy były grzyby z ziemniakami, sezonowa przekąska, również smaczna. Kurczak z pieczonymi ziemniaczkami i pomidorami ze szczypiorkiem. Ciastka nadziewane farszem mięsno-cebulowym, pycha, szkoda, że nazwy nie zapamiętałam. Serdelki. Wszystko zawsze w nadmiernych ilościach, a co gorsza - jeśli zostanie na następny dzień, to albo mam to zabrać do pracy, albo dojeść wieczorem oprócz pełnej porcji nowego dania... Oczywiście, ona nie, bo ona nie może.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja wcale nie chcę do pracy zabierać tyle! Dzisiaj Wiera Michajlowna wyjątkowo była rano w domu i wlepiła mi chyba z kilogram jedzenia. Sprytnie ukryłam pudełko z flądrą pod ręcznikiem w moim pokoju, żeby go nie nosić, bo przecież tyle w pracy nie zjem, a zresztą babrać się z tymi wszystkimi ośćmi... Po powrocie do domu powiedziałam, że po śniadaniu (połowa wczorajszej kolacji - odgrzana kiełbasa, zieminiaki i porcja pomidorów...) nie byłam głodna i zjadłam tylko jabłko i ciastka (których dostałam z pół kilo, zjadłam jedno - no cóż, będzie na kilka dni :)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I robi się coraz lepiej... Na jutro w takim razie na śniadanie i do pracy będzie: kiełbaska, flądra i już widziałam, że przygotowane jest z 6 czy 7 jajek na twardo... No i te 0,5 kg - 1 ciastko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ona jeszcze narzeka, że chleba nie jem i nam spleśniał!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, może przyda mi się trochę tłuszczu na zimę..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to ja i Wiera Michajlowna:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-_8cxyJv3qXw/ToVjTaoZFzI/AAAAAAAAaSg/YYUZPKgyzjI/s1600/P1080539.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-_8cxyJv3qXw/ToVjTaoZFzI/AAAAAAAAaSg/YYUZPKgyzjI/s320/P1080539.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-3711827709650862283?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/3711827709650862283/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/kwestia-rosyjskiego-jedzenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3711827709650862283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3711827709650862283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/kwestia-rosyjskiego-jedzenia.html' title='Kwestia rosyjskiego jedzenia'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-_8cxyJv3qXw/ToVjTaoZFzI/AAAAAAAAaSg/YYUZPKgyzjI/s72-c/P1080539.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8479581006813458337</id><published>2011-09-30T08:33:00.002+02:00</published><updated>2011-09-30T08:33:54.520+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Życie towarzyskie po pracy, a raczej jego brak...</title><content type='html'>Mieliście kilka dni, żeby się na mnie napatrzeć w teledysku, a teraz pora wracać do Rosji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie wszystko po staremu. Nuda, chociaż mam teraz sporo pracy. W poniedziałek i wtorek czułam się raczej podle, bo stwierdziłam, że jestem tu robolem od czarnej roboty i posadzili mnie przy komputerze i od tego momentu nikt się mną nie interesuje. Nie chodzi mi o to, że chciałabym, żeby wszyscy zawracali mi głowę pogaduszkami albo zarzucali ofertami wspólnego spędzania czasu po pracy, ale... no cóż, ktoś mógłby o czymś takim pomyśleć. I może chociaż przedstawić współpracownikom. I pokazać, gdzie się wszystko znajduje w firmie. Sprowadzają sobie praktykanta ileś tam tysięcy kilometrów do obcego kraju i bez znajomości języka, zainstalują na jakimś zadupiu i nawet się nie zainteresują. Wszyscy po pracy wsiadają w samochody i jadą do domów, do miasta, a ja zostaję w nudnej okolicy, nawet bez internetu, za to z kobitką w starszym wieku, która nie zna angielskiego. Nie powiem, bardzo miła jest, ale jednak nie jest to dla mnie najbardziej rozrywkowe towarzystwo. No i kot, z którym mogę pooglądać filmy - całe szczęście, że przewidziałam podobną sytuację i zaopatrzyłam się w spory zapas różnych rzeczy do oglądania. Włażę do łóżka o 21ej, włączam komputer i tak jakoś wyczekuję do północy, czasem poczytam jeszcze książkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i w poniedziałek i wtorek wracając do domu miałam doła. O dziwo, lepszy humor mam wstając rano i szykując się na kolejne 8 godzin pracy, niż wracając do domu :) Właściwie to żadne dziwo, skoro tam przynajmniej się coś dzieje. No i internet jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracuję już 3 tygodnie, a do tej pory nie zakolegowałam się z nikim. Ba, z nikim nawet bardziej nie porozmawiałam. Częściowo pewnie przez to, że jestem taką przybłędą w dziale dystrybucji, więc nie mam z otaczającymi mnie ludźmi zbyt wiele wspólnego. Wymiana uprzejmości kończy się zazwyczaj na powitaniach i pożegnaniach, czasem ew. padnie kilka słów o pogodzie... Ratują mnie tylko spotkania w windzie - pracujemy na 5. piętrze, więc jeśli wpadnie się na kogoś po drodze, to jest czas na krótką pogawędkę :) Z kolei z mojego-mojego działu znam jedynie dwie osoby, które przesyłają mi zadania ze swojego drugiego piętra. No i rzadko jest okazja pogadać dłużej, mimo że usiłuję zagadywać i na siłę ciągnąć rozmowy i sypać żartami na skypie (tak się przeważnie kontaktujemy). Pewnie już mnie mają za zdesperowaną :) Wszyscy zajęci w czasie pracy, a co się dzieje po niej, już mówiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam na dwie rzeczy - jakąś imprezę firmową albo choćby małe nieformalne spotkanie kilku osób, na które ktoś by mnie zaprosił... Nie wiem, czy coś takiego jest planowane, ale mam plan B - nowych praktykantów w mojej firmie!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem dość dużym pechowcem, że siedzę akurat sama, bo dwie dziewczyny wyjechały dosłownie kilka dni przede mną, a kolejni ludzie spodziewani są dopiero w najbliższym, jednak nieokreślonym dokładnie czasie. Ma być chłopak z Turcji, już chyba na pewno, do tego z Czech i być może Rumunii. To by było! Wystarczy mi jeden na początek, ale im więcej, tym weselej :) Pierwszy pewnie by jeszcze ze mną zamieszkał do tego, więc byłby koniec z nudą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie dół tak nagle, jak się pojawił, tak też zniknął po dwóch dniach bez żadnej przyczyny. I wracam sobie bez marudzenia do domu, kładę się w łóżku, uginam pod ciężarem Bieni i włączam film...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8479581006813458337?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8479581006813458337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/zycie-towarzyskie-po-pracy-raczej-jego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8479581006813458337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8479581006813458337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/zycie-towarzyskie-po-pracy-raczej-jego.html' title='Życie towarzyskie po pracy, a raczej jego brak...'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7056973164737331414</id><published>2011-09-27T06:25:00.001+02:00</published><updated>2011-09-27T06:39:03.293+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Ra.One i Ola! :D</title><content type='html'>HA! Tutaj jest lepsza jakość - i znalazłam siebie! :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/GJ-6QjEPhg8/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GJ-6QjEPhg8&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/GJ-6QjEPhg8&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na razie w 0:12, w tle między Kareeną Kapoor a druga laską, tą zdziwioną. Widać też pół twarzy Phillipe'a :)&lt;br /&gt;W 0:29 widać mnie kilka milisekund dłużej. Jestem też w 1:00 na dole po lewej od Kareeny, ale to już trzeba się dobrze przyjrzeć. Tańczę z Goranem - musicie mi uwierzyć, bo go nie widać. Ja po prostu pamiętam, z kim tańczyłam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach, so excited! :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7056973164737331414?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7056973164737331414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/raone-i-ola-d.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7056973164737331414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7056973164737331414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/raone-i-ola-d.html' title='Ra.One i Ola! :D'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5695860204323946338</id><published>2011-09-26T09:44:00.002+02:00</published><updated>2011-09-26T09:57:11.002+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Ra.One niedługo w kinach!</title><content type='html'>Mój film z Shahrukhiem Khanem i Kareeną Kapoor niedługo w kinach! W Indiach oczywiście... Na razie przedsmak - piosenka, w której ja TEŻ GDZIEŚ TAM JESTEM.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/m-34nSvar_A/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/m-34nSvar_A&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/m-34nSvar_A&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na próżno mnie tam jedna szukać, jestem jedną z przewijającego się w tle tłumu. Z naszych da się rozpoznać jedynie Sonję z Serbii, fuksiara miała fioletową sukienkę!&lt;br /&gt;Wersja jakby robocza, trzy razy powtarza się to samo, ale może trzeba będzie trochę poczekać na lepszą kopię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://przygodyoli.blogspot.com/2010/12/jak-zagrac-w-bollywoodzie-i-spotkac.html"&gt;Mówiłam&lt;/a&gt;, że Sharuk miał głupkowate loczki :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5695860204323946338?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5695860204323946338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/raone-niedugo-w-kinach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5695860204323946338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5695860204323946338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/raone-niedugo-w-kinach.html' title='Ra.One niedługo w kinach!'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5637094816112801365</id><published>2011-09-26T06:45:00.000+02:00</published><updated>2011-09-26T06:45:19.470+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Rosyjskie okno</title><content type='html'>W piątek tuż przed wyjściem do pracy postanowiłam na chwilę otworzyć okno w moim pokoju. A niech się trochę wywietrzy! I o mało co nie zostałam tam do końca dnia, bo okno jak na złość otworzyło się źle. Jak by to wytłumaczyć... Można je otworzyć na dwa sposoby - z lewej strony na prawą i uchylając z góry w dół. Ja natomiast zdołałam otworzyć na oba sposoby na raz, czyli okno wisiało tylko na jednym, prawym dolnym zawiasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przecież nie wyjdę tak z domu, skoro okno w każdej chwili może wypaść! Co tu zrobić, co tu zrobić... Całe szczęście była u mnie akurat Vera, której poprzedniej nocy uciekł autobus do miasta, więc ona przytrzymała niesforne okno, a ja poszłam poszperać w kuchni. Udało się w końcu wykombinować takie zamknięcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8KOb1O91rYU/ToACfkCEtNI/AAAAAAAAaSc/cP352iD9C0s/s1600/P1080555.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-8KOb1O91rYU/ToACfkCEtNI/AAAAAAAAaSc/cP352iD9C0s/s320/P1080555.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Trzeba się dobrze przyjrzeć, bo taśma jest przezroczysta... Na początku sposób wyglądał na dość niepewny, ale hm. Trzyma się tak już 3 dni. Lol. Wspomniałam Wierze Michajlownej następnego dnia, że mamy problem i powiedziała, że zapomniała mnie ostrzec, że czasem się tak robi, i poprosi któregoś z krewnych, aby naprawił. Ciekawe tylko kiedy, mam nadzieję, że przed nadejściem mrozów :D Chociaż właściwie nie wieje przez szparę za bardzo...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5637094816112801365?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5637094816112801365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/rosyjskie-okno.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5637094816112801365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5637094816112801365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/rosyjskie-okno.html' title='Rosyjskie okno'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8KOb1O91rYU/ToACfkCEtNI/AAAAAAAAaSc/cP352iD9C0s/s72-c/P1080555.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6828034763071306214</id><published>2011-09-26T06:29:00.002+02:00</published><updated>2011-09-26T06:29:51.074+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>Złote zęby</title><content type='html'>W weekend tradycyjnie zabrakło mi czasu na skupienie się na blogu. W pracy ostatnio miałam też troszkę więcej roboty, ale postaram się nie zaniedbywać z pisaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj króciutko, bo pora iść spać zaraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czym by tutaj tym razem, jakoś weny nie mam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogłabym może opisać trochę Rosjan, ale właściwie nie ma co opisywać. Wyglądają niemal identycznie jak Polacy, może tylko (jeszcze) więcej z nich nosi dresy na ulicy. I w Nowosybirsku akurat jest dość spora mieszanina narodowa, bo dużo tutaj przyjezdnych z innych części Rosji, Buriacji, Sachalina, Baszkirii i kto tam wie czego jeszcze, do tego również imigrantów z Kazachstanu na przykład. Nikt się tutaj nie gapi głupio na Azjatów i nie myśli, że są Chińczykami. Tak, są oni rdzennymi Rosjanami i jest ich całe mnóstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z większych różnic, które dotrzegłam w porównaniu do Polaków - my nie mamy takiego zamiłowania do złotych zębów. No doprawdy, żeby ktoś tam w średnim/starszym wieku miał jeden taki wynalazek, to ok, zdarza się. Ale tutaj to norma, że nawet osoby nowszej generacji (co prawda takie chyba nie wyglądające na zbyt rozgarnięte, np. wspomnieni młodzieńcy w dresach) świecą na prawo i lewo połową złotej szczęki. Co dopiero starsi, którym zęby zaczęły wypadać i zamiast normalnej protezy załatwiają sobie takie błyskotki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, być może kwestia gustu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6828034763071306214?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6828034763071306214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/zote-zeby.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6828034763071306214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6828034763071306214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/zote-zeby.html' title='Złote zęby'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7769598272197326327</id><published>2011-09-22T06:28:00.002+02:00</published><updated>2011-09-26T06:51:23.821+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zoo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Zoo w Nowosybirsku</title><content type='html'>W Nowosybirsku znajduje się największe w Rosji zoo. Nie przepadam za takimi miejscami, ale tym razem było to w AIESECowych planach na mój pierwszy weekend tutaj, więc trzeba było zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klateczki takie małe, że aż żal się robi tych biednych zwierząt, które całe życie spędzają w maleńkich klitkach i nawet nie mogą się dobrze ruszyć, a w dodatku ciągle nagabywane są przez tłumy zwiedzających. "No rusz się!", "Dziecko, zobacz, jaka śmieszna małpka, hihihihi!", "Weź daj mu chrupka, na pewno lubi!". Oczywiście wszędzie zakazy karmienia czy stukania patykami w klatki, oczywiście wszędzie łamane. "A chcesz, syneczku, pogłaskać osiołka?". Brrr.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwięcej było w tym wszystkim różnego rodzaju kotów, niektóre wyglądały jak takie zwykłe, domowe, ale były też gepardy, lwy, tygrysy... Snuły się po swoich wybiegach i próbowały ukryć przed ludźmi, ale nie było gdzie, bo do klatki można z każdej strony podejść. Pewnie w ciągu tygodnia mają więcej spokoju, ale domyślam się, że za weekendami to raczej zwierzęta w zoo nie przepadają. Największą ciekawostką zoo w Nowosybirsku jest lygrys. Nie patrzcie tak na mnie, naprawdę tak się nazywa - &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lygrys"&gt;lygrys&lt;/a&gt;, po angielsku liger. Skrzyżowanie tygrysicy i lwa. Istnieje też tyglew, podobna mieszanka, ale o przeciwnych płciach rodziców, w Nowosybirsku jest jednak tylko lygrys. A oto dowód:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-pyrzya-p2J4/Tnq4wUMHNcI/AAAAAAAAaSU/cJ57CYidSYg/s1600/zoo1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-pyrzya-p2J4/Tnq4wUMHNcI/AAAAAAAAaSU/cJ57CYidSYg/s320/zoo1.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Paski na futrze to akurat cień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpadłam na pomysł, jak ulżyć zwierzętom w ich niedoli - a gdyby tak je wypuszczać w nocy z klatek, żeby sobie pobiegały po zoo? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nowosybirskim zoo znalazłyśmy też takie zwierzęta: krzyżówkę Oli i małpy, Julii i niedźwiedzia i Ani i lwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ROTpfwpgxic/Tnq5NE2_vbI/AAAAAAAAaSY/R25izUtq_qI/s1600/zoo2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-ROTpfwpgxic/Tnq5NE2_vbI/AAAAAAAAaSY/R25izUtq_qI/s320/zoo2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7769598272197326327?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7769598272197326327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/zoo-w-nowosybirsku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7769598272197326327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7769598272197326327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/zoo-w-nowosybirsku.html' title='Zoo w Nowosybirsku'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-pyrzya-p2J4/Tnq4wUMHNcI/AAAAAAAAaSU/cJ57CYidSYg/s72-c/zoo1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4052915855137465735</id><published>2011-09-21T09:30:00.000+02:00</published><updated>2011-09-21T09:30:43.904+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>A tak wygląda mój dzień</title><content type='html'>Budzę się o 9, potem przez 20 minut próbuję się zmusić do zwalenia z siebie Bieni, ale śpi tak rozkosznie, że aż żal mu przeszkadzać. W końcu wstaję, przyrządzam kawę/herbatę i udaję się do łazienki. Dobrze jest, kiedy mamy ciepłą wodę, w przeciwnym razie mój spędzony tam czas drastycznie się skraca ;) Ale to tylko przez remont chyba odłączyli ją nam na kilka dni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robię śniadanko i przeważnie jakieś kanapki do pracy. Nie spieszę się, bo z domu powinnam wyjść o 10.40, może kilka minut wcześniej, jeśli planuję zahaczenie o sklep (coś do picia i np. jabłko albo wafelek). Głaszczę Bienię na do widzenia i wychodzę. Zabieram gruby płaszcz, bo o 19 będzie już troszkę chłodno, a nie mam niczego przejściowego na jesienną pogodę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przychodzę na czas, odpalam komputer, sprawdzam maila, facebooka i takie tam, ale przeważnie nie zabiera mi to więcej niż 10 minut. No chyba, że akurat nie mam nic do roboty. Już wspominałam, że raczej denerwuję mojego koordynatora, bo ciągle musi mi dawać coś nowego... Czasem muszę też czekać kilka godzin na wprowadzenie jakichś poprawek, które muszę ponownie sprawdzić, a w międzyczasie marudzę, że się nudzę. Ile można czytać newsy na onecie czy facebooku? Pół biedy, jak jest późniejsze popołudnie i w Europie już chociaż niektórzy wstają i idą do pracy, to zawsze można z kimś pogadać, ale rano to siedzę i się gapię przed siebie, słuchając muzyki. Może sobie jakieś filmy zacznę oglądać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lunch spędzam przeważnie na zewnątrz, przed budynkiem, bo pogoda jest piękna. Do tego mam na sobie tylko T-shirt... Odkąd zresztą tu przyjechałam, to były tylko 2 brzydkie dni - moja pierwsza sobota i niedziela. Oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jem więc moje kanapki na zewnątrz, po czym szybko wracam do komputera, bo co mam robić długo sama. Pracuję/obijam się więc dalej, aż do 19. Mówię wszystkim "paka" i idę niespiesznie do domu. Nie mam co tam pędzić, bo kolacja poczeka, a po niej i tak będę miała dużo czasu na odpoczynek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy kolacji gawędzimy z Wierą Michajlowną - a to jak minął dzień, a to o jedzeniu w Polsce i Rosji, a to o rodzinach czy pogodzie. Do jedzenia przeważnie jest coś prostego, ale w sam raz na ciepłą kolację: np. ziemniaki z grzybami, barszcz, jakieś nadziewane mięsem ciasteczka itp. Czasem pijemy herbatkę, a potem rozchodzimy się do swoich pokoi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kładę się na łóżku i biorę laptopa albo książkę. Chwilkę później dołącza do mnie Bienia i próbuje zepchnąć laptopa z moich kolan. Kładzie się na mnie tak, że prawie nic nie widzę, ale potem przeważnie się zsuwa dalej, więc jakoś ten początek wytrzymuję i czekam, aż się ułoży wygodniej (głównie dla mnie). Oglądam film, jeśli mam na to ochotę, piszę bloga, maile... Chociaż z tego chyba zrezygnuję, skoro i tak mam w pracy tak dużo wolnego czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tyle. W piątki raczymy się z Wierą Michajlowną winem albo piwem i chyba stanie się to naszą tradycją :) Chociaż ja oszukuję i wczoraj kupiłam sobie do pokoju butelkę jakiegoś piwa z colą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W weekendy dzieje się więcej, oczywiście, ale na dni robocze też nie narzekam. Ot, takie to moje rosyjskie życie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4052915855137465735?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4052915855137465735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/tak-wyglada-moj-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4052915855137465735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4052915855137465735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/tak-wyglada-moj-dzien.html' title='A tak wygląda mój dzień'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6488011137106036445</id><published>2011-09-20T11:11:00.002+02:00</published><updated>2011-09-20T11:11:25.095+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Trzeba zwolnić!</title><content type='html'>No tak najpierw w mig się kończy zadania, a potem pół dnia nie ma co robić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nuda dzisiaj...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6488011137106036445?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6488011137106036445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/trzeba-zwolnic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6488011137106036445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6488011137106036445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/trzeba-zwolnic.html' title='Trzeba zwolnić!'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-612108911062317992</id><published>2011-09-20T07:04:00.002+02:00</published><updated>2011-09-20T07:04:34.357+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Zła pracowniczka</title><content type='html'>Wczoraj mój dział przeprowadzał się na inne piętro. Mnie to jednak nie dotyczyło, bo ja i tak siedzę sama, tzn. razem z ludźmi z dystrybucji, którzy nigdzie się nie przenosili. Przez pierwsze dwie godziny nie miałam co robić, bo nie było nikogo, kto przydzieliłby mi nowe zadanie. W końcu Mike (no niech już będzie angielska wersja imienia) pojawił się online i przesłał mi tymczasowo kilka zdań opisu ostatnio przetłumaczonej przeze mnie gry, żebym mogła się tym zająć w oczekiwaniu na coś większego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odesłałam zrobione po 15 minutach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź: "Za szybko! Przetłumacz to samo jeszcze 4-5 razy! :)"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-612108911062317992?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/612108911062317992/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/za-pracowniczka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/612108911062317992'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/612108911062317992'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/za-pracowniczka.html' title='Zła pracowniczka'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1274550598549050212</id><published>2011-09-19T06:53:00.000+02:00</published><updated>2011-09-19T06:53:40.999+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Więcej szczęścia niż rozumu</title><content type='html'>Weekend, drugi z rzędu, a pewnie nie ostatni, spędziłam w centrum miasta, śpiąc w mieszkaniu Julii (którą, przypomnę, poznałam 1,5 roku temu w Jaipurze) i jej siostry, której nietypowego imienia nie wiem, jak zapisać, ale wymawia się Erżena. Trochę rozrywają mnie AIESECerzy, bo jestem jedną z dwojga praktykantów, przebywających obecnie w mieście, więc znajduję się w centrum uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę Julia pracowała, ale nic to - zajęła się mną Vera, moja buddy, traktująca te spotkania ak niezłą naukę angielskiego, a więc chętnie się mną opiekująca. Pogoda nadal jest niesamowita, chociaż rano i wieczorami temperatura spada do poziomu "załóż kurtkę", więc występuje duży problem z ubraniem się: planując nieobecność w domu wybiegającą poza godziny dzienne, należy przemyśleć zabranie swetra i płaszcza, które potem trzeba cały dzień z sobą nosić, bo przy 23 stopniach się nie da w nich wytrzymać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obładowana tobołkami (plecak z ciuchami na dzień następny, aparat na szyi, płaszcz, sweter) i całkowicie zagadana dopiero po kilkunastu minutach zauważyłam, że brakuje mi podręcznej torebeczki, w której trzymałam: klucze, kartę do bankomatu oraz portfel z pieniędzmi, dowodem osobistym, kartą EURO26, polską kartą sim i różnymi głupotkami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;D'OH!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie, ZNOWU...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W oczach Very pojawiło się przerażenie, ale ja od razu skojarzyłam, że mój paszport akurat jest w jej posiadaniu, bo mnie rejestrowała i jeszcze nie zdążyła mi go oddać. Uff, największy problem z głowy, reszta, no, wiadomo, denerwująca, ale do przeżycia. Tylko głupio, bo to już drugi raz w tym roku, a taki dowód na przykład wyrabiałam w połowie czerwca...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko ustaliłyśmy, że to na pewno na stacji metra i jak zdejmowałam sweter, to gdzieś mi się torebka zapodziała. Mała szansa, że tam jeszcze będzie, bo w końcu trochę ludzi się po metrze przewija, ale nie ma rady - jedziemy! Może ktoś oddał np. do okienka gdzieś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecimy więc z powrotem, Vera rzuca po drodze okiem w lewo, w stronę rzeki, i...: "a to nie ta torebka tam leży na środku drogi?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż zrobiłam zdjęcie. Niesamowite, że przez kilka-kilkanaście minut nikt jej nie zabrał. Widać, że raczej pustki były, ale aż tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SyVz40LbhSA/TnbKob1vHnI/AAAAAAAAaSE/E1mNv8jFYAo/s1600/P1080441.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-SyVz40LbhSA/TnbKob1vHnI/AAAAAAAAaSE/E1mNv8jFYAo/s320/P1080441.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;No, to się nazywa szczęście! A wieczorem Julia i jej siostra wręczyły mi urodzinowy prezent: koszulkę z napisem NOVOSIBIRSK i... torebkę identycznego rodzaju, jaki rano niemal zgubiłam :) To się wstrzeliły...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I akurat w Winampie wylosował mi się utwór pt. Lost &amp;amp; Found... :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1274550598549050212?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1274550598549050212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiecej-szczescia-niz-rozumu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1274550598549050212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1274550598549050212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiecej-szczescia-niz-rozumu.html' title='Więcej szczęścia niż rozumu'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-SyVz40LbhSA/TnbKob1vHnI/AAAAAAAAaSE/E1mNv8jFYAo/s72-c/P1080441.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7728687814879880379</id><published>2011-09-19T06:50:00.002+02:00</published><updated>2011-09-19T06:50:40.102+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sport'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Wiera Michailowna vs. sport</title><content type='html'>Moja znajomość rosyjskiego poprawia się w oczach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że jestem na poziomie średniozaawansowanym: próbowałam dzisiaj nakłonić Wierę Michailowną, aby zaprezentowała mi skok w dal w naszym przedpokoju. W młodości była dobra w lekkiej atletyce, była nawet w reprezentacji ZSRR i tylko złamana noga wykluczyła ją z udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem jeszcze w tym rosyjskim biegła (nomen omen) - nie skoczyła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7728687814879880379?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7728687814879880379/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiera-michailowna-vs-sport.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7728687814879880379'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7728687814879880379'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiera-michailowna-vs-sport.html' title='Wiera Michailowna vs. sport'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4251776490705296346</id><published>2011-09-16T06:19:00.001+02:00</published><updated>2011-09-16T06:21:36.923+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Tłumaczenie gier</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;Chciałam dzisiaj zacząć wyrażeniem "a w pracy jak to w pracy", ale wcale nie. W pracy ciekawie. Wreszcie mam robotę, która mi się podoba i już żałuję, że to tylko na niecałe 3 miesiące. Minął cały tydzień, a ja nadal z niecierpliwością oczekuję kolejnego dnia i żałuję, że już będzie weekend :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje obowiązki nie są skomplikowane: dostaję plik z tekstem gry po angielsku (wszystkie dialogi, napisy, nazwy przedmiotów, opcje, komentarze itp.), tłumaczę na polski, odsyłam do koordynatora, czekam na grę z zaimplementowanym polskim tekstem i grając (z kodami) sprawdzam, czy nie ma błędów, poprawiam, odsyłam wersję końcową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończyłam już dwie :) Jedna coś jak znane miłośnikom Facebooka Farmville (w które nigdy nie grałam, więc nie wiem tak naprawdę, ale zasada chyba podobna), a drugie jakieś pierdoły o smokach, takie bardziej dla dzieci. Przy okazji konkurs (bez żadnych nagród, ew. wzmianka w którymś z kolejnych postów :)) na najlepsze tłumaczenie tytułu: Dragon Keeper. Tak naprawdę ciekawią mnie inne opinie, bo mi się wydawało, że 'Opiekun Smoków' czy wręcz 'Smoczy Dozorca' to jakoś małe chwytliwe :) Wymyśliłam małe zastępstwo, ale może macie lepsze pomysły. Co już nic nie zmieni, bo wersja końcowa poszła w świat, no ale tak sobie dla zabawy. Nie trzeba wgłębiać się w treść gry, bo ta jej akurat za wiele nie miała, właśnie o to chodziło, żeby hodować smoki i zbierać jakieś klejnoty, które wypluwały (wymiotowały? :/).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-dIyaLzrwyII/TnLOCH82knI/AAAAAAAAaSA/a4uWZfm5m0c/s1600/rabota.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-dIyaLzrwyII/TnLOCH82knI/AAAAAAAAaSA/a4uWZfm5m0c/s320/rabota.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Pracuję w dość dużym pomieszczeniu podzielonym na 3 mniejsze, kilkuosobowe boksy. Ja akurat nie przypadłam do działu tłumaczenia, bo tam nie było chyba akurat miejsca, tylko siedzę w dystrybucji, i tak jakoś w ogóle nie mam z nimi kontaktu. Z Michailem, moim koordynatorem, kontaktuję się głównie przez maile i skype'a, schodzi do mnie piętro niżej tylko jak coś dłuższego musi mi wytłumaczyć albo czegoś nie wiem. I po 3 czy 4 dniach przypomniałam w końcu, że nikt do tej pory nie pokazał mi, gdzie się jada lunche czy gdzie jest łazienka :/ Tak więc nie rozpraszam się pogaduszkami za bardzo i mogę spokojnie pracować :) Przynajmniej przez pierwsze godziny dnia, zanim Europa się obudzi, rzuci do pracy i na czat ze mną... Ale ja szybko stukam po klawiaturze, więc mimo wszystko tempo zachowuję niezłe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z tym od samego początku podpadłam. Wykonuję moje zadania zbyt szybko. Musiałam się wręcz tłumaczyć, jak etap po etapie pracowałam, czy przypadkiem czegoś nie ominęłam. Oczywiście, bo skąd mogą wiedzieć, czy ja na pewno jestem kumata albo czy o czymś po prostu nie zapomniałam. Ale mi trochę głupio było, żeby sobie nie pomyśleli, że ja na odwal robię. A właśnie że nie, pracuję jak nigdy z zapałem i uwagą, a potem sprawdzam wszystko ze 2 razy co najmniej. Być może jakieś literówki uchodzą mej uwagi, ale to zawsze coś się zdarzy, szczególnie jak człowiek gapi się na tekst 2 dni, to potem już niemal wszystko wygląda dobrze :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jak jeszcze mam obiecany bonus za każdą dodatkowo przetłumaczoną grę, to nic dziwnego, że się sprężam...:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Budynek biura leży jakieś 15 minut od mojego mieszkania i muszę przejść między blokami, koło szkół, przez mostek, park i mały lasek. Brzmi urokliwie, no, nie wygląda też źle, ale dość zaniedbane wszystko i zimą może wyglądać przygnębiająco. Pracuję w godzinach 11-19, więc i mogę się wyspać, i wieczorem nie muszę zbyt dużo czasu spędzać w domu. Do miasta i tak mam za daleko, żeby jechać, więc jem w domu kolację, gadam z Wierą Michajlowną, potem piszę maile, bloga, oglądam film i ew. chwilę czytam książkę. Robi się północ i idę spać. Może wydawać się to dość nudne, ale mnie to relaksuje. Przynajmniej dużo odpoczywam i nikt mnie nie ciągnie nigdzie w ciągu tygodnia. Weekendy będę za to w większości pewnie spędzać w centrum i wtedy mogę się wyszaleć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4251776490705296346?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4251776490705296346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/tumaczenie-gier.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4251776490705296346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4251776490705296346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/tumaczenie-gier.html' title='Tłumaczenie gier'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-dIyaLzrwyII/TnLOCH82knI/AAAAAAAAaSA/a4uWZfm5m0c/s72-c/rabota.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-374071776631690909</id><published>2011-09-15T13:53:00.001+02:00</published><updated>2011-09-15T13:55:29.879+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bienia'/><title type='text'>Dla wszystkich spragnionych widoku Bieni</title><content type='html'>A oto legendarny już Bienia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fUxRzU3KzBQ/TnHmgB1yWYI/AAAAAAAAaR4/ziFk4NlpAVo/s1600/bienia+2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-fUxRzU3KzBQ/TnHmgB1yWYI/AAAAAAAAaR4/ziFk4NlpAVo/s320/bienia+2.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Na górnym zdjęciu nie wyszedł zbyt fotogenicznie, na dolnym zaś nadzwyczaj korzystnie :) Jeśli chodzi o tuszę to coś pośrodku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2OJwNwJZrnY/TnHmiT0KhOI/AAAAAAAAaR8/N8oi975CIi0/s1600/bienia1.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-2OJwNwJZrnY/TnHmiT0KhOI/AAAAAAAAaR8/N8oi975CIi0/s320/bienia1.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A przy najbliższej okazji bdzie nawet może krótki filmik, ale nie mam już czasu na jego władowanie tutaj przed wyjściem z pracy. Papa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-374071776631690909?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/374071776631690909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/dla-wszystkich-spragnionych-widoku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/374071776631690909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/374071776631690909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/dla-wszystkich-spragnionych-widoku.html' title='Dla wszystkich spragnionych widoku Bieni'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fUxRzU3KzBQ/TnHmgB1yWYI/AAAAAAAAaR4/ziFk4NlpAVo/s72-c/bienia+2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8078589766238472769</id><published>2011-09-15T12:39:00.002+02:00</published><updated>2011-09-15T12:39:39.168+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>W rosyjskim samolocie</title><content type='html'>Przypomniała mi się jeszcze scenka z samolotu Kijów-Nowosybirsk. Tak, tego, w którym mdliło mnie od wódkowych wyziewów któregoś z współtowarzyszy podróży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodząc na pokład i podążając w kierunku mojego siedzenia omal nie parsknęłam śmiechem, kiedy zobaczyłam jakąś panią w średnim wieku, która usiłowała umieścić w lukach bagażowych nad głowami taki wiklinowy koszyk z rączką, z jakim chodzi się na targ po warzywa. Jakie to rosyjskie! Brakowało mi tylko kury w środku :) Koszyk się nie mieścił, więc pewnie wylądował pod siedzeniem. Ciekawe, czy spełniał wymogi linii lotniczch, jeśli chodzi o wymiary...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8078589766238472769?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8078589766238472769/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/w-rosyjskim-samolocie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8078589766238472769'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8078589766238472769'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/w-rosyjskim-samolocie.html' title='W rosyjskim samolocie'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7150579438852865805</id><published>2011-09-15T12:38:00.003+02:00</published><updated>2011-09-15T12:38:52.999+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Rosjanie a angielski</title><content type='html'>Trudno doszukiwać się u Rosjan znajomości angielskiego. Może się zdarzyć, że akurat przypadkowy przechodzień spędził 3 lata w Stanach i świetnie mówi w tym języku, ale prawdopodobieństwo jest dużo mniejsze niż w Polsce. Większość ludzi nie ma pojęcia, o co chodzi. Albo tak coś tam niby powie, ale nie będzie to płynne ani gramatycznie składne. Najważniejsze oczywiście, żeby się dogadać, ale z tym właśnie kiepsko. My to jeszcze mamy dobrze, bo sporo rozumiemy, ale jest tu Chińczyk, dla którego załatwić coś to wyzwanie ekstremalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce owszem, również jeszcze sporo pod tym względem musi się zmienić, ale przynajmniej młodzież, studenci, 30-latkowie jako tako potrafią się porozumieć, nawet zaskoczeni na ulicy. Ze starszymi to już loteria, ale też niektórzy... Tutaj jeśli ktoś nie studiuje języków, to raczej kiepska szansa, żeby potrafił powiedzieć coś więcej niż kilka zdań. No, naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie wszyscy AIESECerzy tutaj są w stanie przełamać się, w ich przypadku pewnie bardziej psychicznie, żeby podejść i pogadać. Moja opiekunka, Vera, na szczęście ma ochotę rozmawiać po angielsku i wspólnymi siłami wkrótce doprowadzimy jej umiejętności do porządku. Mówi nieźle, rozumie też, ale w kilku dość kluczowych sprawach się nie zrozumiałyśmy. No, ale i tak jest bardzo dobrze, a tylko praktyka teraz może pomóc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z takich śmieszniejszych może rozmów...&lt;br /&gt;Vera: I would like to know English very good... I want to sing in English! (chciałabym dobrze mówić po angielsku, chciałabym śpiewać po angielsku!)&lt;br /&gt;Ja: Sing? Like karaoke? (śpiewać? Karaoke?)&lt;br /&gt;Vera: What? Karaoke? No... (Co, jakie karaoke?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero po kolejnych kilku zdaniach zorientowałam się, że miała na myśli nie 'sing' (co jednak wyraźnie powiedziała), a 'think', czyli 'myśleć' :) Z tej perspektywy moja odpowiedź jest co najmniej głupia. No, ale tak to już jest, ja też kiedyś nie umiałam prawidłowo wymówić 'th' i wychodziło raz 's', raz 'f' i w ogóle :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7150579438852865805?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7150579438852865805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/rosjanie-angielski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7150579438852865805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7150579438852865805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/rosjanie-angielski.html' title='Rosjanie a angielski'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8131685478456441454</id><published>2011-09-15T12:38:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T12:38:12.444+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Jak można się łatwo dogadać po rosyjsku</title><content type='html'>Wczoraj podczas kolacji Wiera Michailowna powiedziała, że kupiła coś o nazwie 'paroszek' czy coś takiego i jak chcę, to mogę też używać. I coś tam coś tam. Nie do końca zrozumiałam, zaczęłam szukać w słowniku, ale poprosiłam, żeby powtórzyła, bo po drodze już zapomniałam nazwę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ona na to powtórzyła, ale jakieś inne też użyte przez nią słowo, a widząc, że nadal nie rozumiem, posłużyła się mową ciała. I to dosłownie. Rozpięła pasek od spodni i zaczęła wyciągać na wierzch jakieś rajstopy, a spod nich gacie. Lekko przerażona tym, co jeszcze mogę zobaczyć, powiedziałam 'aha, aha, da, da, panimaju!'. No ale co, kupiła białe gacie i ja też mogę z nich korzystać? O, dziękuję bardzo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nagle oświecenie: AAAA, P(a)ROSZEK! No tak, pranie mogę sobie zrobić. I zagadka się rozwiązała :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8131685478456441454?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8131685478456441454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/jak-mozna-sie-atwo-dogadac-po-rosyjsku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8131685478456441454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8131685478456441454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/jak-mozna-sie-atwo-dogadac-po-rosyjsku.html' title='Jak można się łatwo dogadać po rosyjsku'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4727487074642975839</id><published>2011-09-15T12:37:00.002+02:00</published><updated>2011-09-15T12:37:20.282+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Samotny Bienia</title><content type='html'>Chciałam dzisiaj skorzystać z toalety. Nawet najlepszym się zdarza :) No to idę, już-już prawie jestem gotowa, a tu w drzwiach pojawia się ruda łapa i drzwi otwiera. Próbowałam je przytrzymać, a tu znowu. I za nią ciekawski łeb. Nie zamykałam drzwi całkiem właśnie z tego powodu - ja mogę wytrzymać dłużej, a jak Bienia nie będzie mógł, to 'nachuligani', jak to mówi Wiera Michailowna, i będzie trzeba sprzątać. No to dobra, byłam pierwsza, ale głupiemu się ustępuje ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapinam się i wyłażę, elegancko odsuwając się daleko od drzwi, żeby Bieni nie było głupio, że ktoś podsłuchuje. A on, drań jeden, po sekundzie wyłazi jak gdyby nigdy nic i bezczelnie lezie za mną. A nie, jak tak, to ja w takim razie pójdę, a on może poczekać na mnie te 2 minuty w moim pokoju (pewnie zresztą na moim łóżku).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I sytuacja się powtarza. Ledwo weszłam, Bienia pcha się za mną. No dobra, co chcesz, właź! Myślę, pogapić mu się zachciało :) A ten dalej, zaczął ocierać się o moje nogi i w ogóle mi przeszkadzać. Nie ma tak, towarzystwa mu akurat brakuje, a ja zajęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście nie obraził się na długo, że go wykopałam za drzwi, i teraz już beztrosko sobi śpi, przygniatając mi nogi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4727487074642975839?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4727487074642975839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/samotny-bienia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4727487074642975839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4727487074642975839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/samotny-bienia.html' title='Samotny Bienia'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6423289005217985097</id><published>2011-09-13T13:43:00.000+02:00</published><updated>2011-09-13T13:43:49.764+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Bienia the Cat</title><content type='html'>Wspomniałam, że w moim mieszkaniu oprócz opisanej poprzednio pani Wiery jest też Bienia. Z Bienią nawet sypiam, można powiedzieć. Jest gruby, rudy, chrapie i rozwala się na środku łóżka, ale cóż ja mogę zrobić, jak właśnie jego kanapę zajęłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bienia to 12-letni kocur o dość okazałym rozmiarach (mam tak wyglądać po moim pobycie w Rosji... gulp). Jest raczej łagodny i chyba niezbyt przyzwyczajony do pieszczot, bo na początku zwariował na moim punkcie. Do tego uważa, że ma prawo ze mną spać - no cóż, jest u siebie, a mi przynajmniej ciepło będzie zimą :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jego powodu wszystkie drzwi w mieszkaniu są cały czas otwarte, a jak mówię 'wszystkie', to 'wszystkie'. Bienia lubi spać w moim pokoju, jada w kuchni (no a gdzie), a za łazienkę służy mu toaleta, oczywiście. I czasem kwiatek koło drzwi do mojego pokoju, na szczęście na korytarzu. Ja też na noc nie zamykam swojego pokoju i w związku z tym słyszę ciągle wszelkie odgłosy z mieszkania - a to woda w rurach, a to Wiera Mihailowna idzie do łazienki (i nie zamyka drzwi, bo Bienia), a to podłoga skrzypi... Dzisiaj była właściwie pierwsza noc, kiedy spałam jak zabita i nie budziłam się kilka razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bienia wtarabania mi się do łóżka bez pytania czy słowa przeprosin, po prostu wskakuje i o, jest. Wyraża niezadowolenie, jeśli mam laptopa , bo jak on ma mi się teraz na brzuchu położyć, ale kładzie się wtedy gdzieś obok i najwyżej lekko mnie masuje łapkami (i pazurami), jak go zaczynam głaskać. Gdy idę wreszcie spać może mi się wreszcie czasem władować&amp;nbsp; na brzuch albo położyć łapę na czoło, tak dla pewności, pewnie żebym nie uciekła :) Synchronizujemy oddech i zasypiamy. On oczywiście od razu i zaczyna niemożliwie chrapać, ale przynajmniej zagłusza Wierę Mihailowną ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja zasypiam trochę później i śpię aż do momentu, kiedy on zdecyduje się powrócić z nocnego spaceru przez wskoczenie na mnie z rozbiegu i ponowne ułożenie w poprzednim miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A rano aż wstawać się nie chce, jak poza łóżkiem jest zimno, a ja mam pod ręką mruczącego kotka do głaskania...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6423289005217985097?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6423289005217985097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/bienia-cat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6423289005217985097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6423289005217985097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/bienia-cat.html' title='Bienia the Cat'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7334176139344953878</id><published>2011-09-13T06:17:00.002+02:00</published><updated>2011-09-15T12:40:50.391+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiera Michailowna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Wiera Michailowna</title><content type='html'>Chyba pora zmienić tytuł bloga, 'Indyjskie przygody Oli' już są nieaktualne :)&lt;br /&gt;Mam trochę utrudnioną robotę z blogiem tym razem, bo nie mam do niego dostępu i muszę pisać w domu 'na sucho' i w pracy go aplołdować. Chyba już o tym wspominałam, ale nie mogę nawet sprawdzić, więc najwyżej powtórzę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No ale wrócę do tematu. Rosja zaskakuje mnie od początku, na pewno nie w takim stopniu jak Indie, ale zawsze. I do tego w trochę innych aspektach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AIESEC jest odpowiedzialny za znalezienie zakwaterowania praktykantom, to oczywiste (i bardzo wygodne). Ja oczywiście płacę, ale przyjeżdżam już na gotowe. Może to być co prawda dość zdradzieckie, jeśli okaże się, że mieszkanie nie spełnia moich wymogów, ale na ogół starają się wybrać jak najlepiej. Tego się jednak nie spodziewałam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, mieszkanie jest blisko mojej pracy, 15 minut pieszo, do tego w ładnej okolicy: przez rzeczkę i kilka dzikich parków/małych lasków. Niedługo zacznie się robić ciemno wcześnie, ale dopóki jest jeszcze jasno do 21.30, to mogę śmiało tamtędy chodzić. Pewnie za kilka tygodni będę musiała chodzić naokoło, wzdłuż drogi, ale dużo dalej nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkanie jest bardzo ładne, szczególnie chyba jak na rosyjskie standardy. Nie jest poobwieszane prawosławnymi ikonami czy matrioszkami, a urządzone dość nowocześnie. Mam swój pokój i dość wolny dostęp do całej reszty mieszkania (no, ale nie korzystam np. z pokoju współlokatorki, a raczej gospodyni). Jest pralka, lodówka, kuchenka, czajnik bezprzewodowy, wanna no i wszystko, czego mi potrzeba, oprócz internetu. Internet mam w pracy, więc to nie jest taki duży problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale współlokatorka (no, gospodyni)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, nie powiem, jest niemożliwie sympatyczna, pomaga mi we wszystkim i stara się mnie zrozumieć, chociaż nie zna angielskiego, a ja z rosyjskim nie wyglądam dużo lepiej. Problem w tym, że to kobiecinka w całkiem poważnym wieku, tak z 70 bym jej może dała, chociaż dobrze się trzyma i wygląda na mniej. No ale tak szacuję, powiedzmy... Myślałam raczej o jakimś studenckim mieszkaniu czy akademiku, no ale okej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od samego początku zagaduje mnie niemal na śmierć. Całe szczęście, że dzień przed wyjazdem pomyślałam o uzbrojenie się w mały słownik z rozmówkami. Wydatek chyba z 8 zł, a tu jest bezcenny :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niewątpliwie będę miała niezapomniane wrażenia. Czuję się trochę jakbym mieszkała z babcią, tylko taką śmieszną, co to mówić normalnie po polsku nie umie. Próbuje faszerować mnie jedzeniem i chce, żebym pod koniec wyjazdu wyglądała tak jak Bienia. Bieni, naszemu kolejnemu współlokatorowi, należy się oddzielny wątek, więc o nim następnym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umówiłyśmy się, że będę dawać 500 rubli tygodniowo, a ona coś tam wieczorami będzie pichcić i kupować wszystko na śniadania. Nie dałam rady jej wytłumaczyć, że nie trzeba, że sobie poradzę. Jej argument jest jeden: 'No gdzie ty będziesz jadła, wszędzie drogo, a ja ci tu ugotuję, to kopiejki będzie kosztowało!'. Argument do mnie trafił, bo wszysto jest koszmarnie drogie. Jak za kawę w kawiarni płaci się 12-15 zł, to ja dziękuję za jedzenie obiadów w mieście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc niespodziewanie ładnie rozwiązała mi się kwestia żywienia. Jakoś bym sobie poradziła, wiadomo, ale wątpliwe, czy chciałoby mi się często gotować. Teraz co prawda muszę się dostosować do pożywienia samotnej emerytki, czyli raczej mięso na co dzień odpada, ale i tak dużo lepsze to niż kanapki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie z pracy siadam więc sobie do stołu, a Wiera Michailowna już gotowa stawia talerze i zagaduje mnie, jak minął dzień oraz opowiada o swoim. Jestem tu nawet niecały tydzień, a już radzimy sobie z rozmową całkiem nieźle. Wspomagam się słowniczkiem, bo ciągle wypadają mi z głowy podstawowe słowa, ale ona w mig chwyta, co chcę powiedzieć. A ja ruski rozumiem, bo nawet jeśli słowo nie jest podobne do polskiego, to często brzmi prawie tak, jak serbskie. Ja zresztą do niej mówię chyba głównie po serbsku, bo mi to wszystko jedno i wydaje mi się, że jak nie po polsku, to na pewno brzmi zrozumiale :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jakoś idzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już chyba drugiego czy trzeciego dnia udało mi się dowiedzieć, że piwa za bardzo nie może pić, ale wino to hoho, lubi. A wódkę...! Jakoś mnie to nie zaskoczyło ;) Tak więc w piątek po pracy kupiłam butelkę wina, a, tak, żeby łatwiej było pogadać. Reakcja była jak najbardziej pozytywna. 'Wino? O, super, będzie pasowało do kolacji! No to szybciutko, przynieś kieliszki i siadamy' :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze dwa kieliszki wypiła w zastraszającym tempie, poganiając mnie, czemu się ociągam. Trochę mnie to przeraziło, bo pół butelki zniknęło w 15 minut, a ja planowałam spokojny wieczór :) Ale więcej już nie chciała, więc resztę zostawiłyśmy na poniedziałek. A potem zaczęła śpiewać :D Nie, żeby była pijana, ot, tak do winka trochę ponucić rosyjskie piosnki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innego dnia zapytałam o jej wnuczkę (Saszeńka, tak jak ja) i jej zdjęcia, więc czym prędzej przyniosła cały pliczek fotografii i mi zaprezentowała. Przy okazji poznałam pół bliższej i dalszej rodziny oraz kilkoro znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ot, tak mi się żyje z Wierą Michailowną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na przyjemne rosyjskie popołudnie/poranek, zależy która godzina :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/C_A7Hu0uKNw/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/C_A7Hu0uKNw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/C_A7Hu0uKNw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7334176139344953878?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7334176139344953878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiera-mihailowna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7334176139344953878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7334176139344953878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiera-mihailowna.html' title='Wiera Michailowna'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8604272615648537776</id><published>2011-09-09T06:05:00.000+02:00</published><updated>2011-09-09T06:05:49.837+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Po czym poznać, że jesteś w Rosji?</title><content type='html'>&lt;ul&gt;&lt;li&gt;W samolocie ktoś za Tobą śmierdzi wódką tak, że aż prawie Ty czujesz się pijany.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nikt nie mówi po angielsku, no, chyba że był kiedyś w AIESECu.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Na lotnisku wszystko opisane jest cyrylicą i nigdzie nie ma informacji, że przy przekraczaniu kontroli paszportowej trzeba podać wypełniony krótki kwestionariusz, w związku z czym wyrzucają Cię na koniec kolejki.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jedziesz wszędzie marszrutką.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W pierwszym barze, do którego wchodzisz, piwo kosztuje 280 rubli, czyli ok. 28 zł....... Rosja NIE jest tania!!!&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kupujesz piwo w fastfoodowej restauracji za 87 rubli (8,70 zł) i się cieszysz :)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Mieszkasz z 70-letnią energiczną kobitką, która ani słowa nie zna po angielsku, ale za punkt honoru obrała sobie nauczenie Ciebie rosyjskiego.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Już wiesz, że pija piwo, ale niezbyt często i najwyżej jedno, za to lubi wino i oczywiście wódkę ;)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;W ciągu pierwszych 2 dni ze 3 razy jadłeś barszcz (ukraiński).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie wyglądasz głupio chodząc w płaszczu zimowym na początku września.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kiedy mówisz: 'Mam na imię Aleksandra, ale możesz mówić do mnie Ola" reakcja jest jedna: 'Jak to Ola, dlaczego Ola? Przecież to jest Sasza!'. Szok i niemal agresja :)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Czyli mówiąc krótko - dojechałam! Nie mam internetu w domu, więc będę musiała zastosować metodę pendrive'ową: pisać wszystko wieczorami w łóżeczku, a w pracy kopiować i aplołdować. Pierwsze dwa dni w pracy spędzam zaznajamiając się z produkatmi mojej firmy. Czyli mówiąc wprost: siedzę przy komputerze i gram w gry :) Moim zadaniem będzie tłumaczenie ich z angielskiego na polski, więc na razie muszę zobaczyć, jak wyglądają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobiłam chyba całkiem pozytywne pierwsze wrażenie na moim koordynatorze czy kimś takim, kiedy powiedziałam, że nie musi mi tłumaczyć, co to jest rar czy zip i jak działa oraz że już sobie w domu ściągnęłam dema kilku z tych gier i popróbowałam, jak działają. Ponoć jestem pierwsza :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczyniłam przypuszczenie, że przede mną praktyki odbywały pewnie same dziewczyny ;) No tak, jeden chłopak się tylko w to zaplątał. Ach, baby i komputery :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8604272615648537776?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8604272615648537776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/po-czym-poznac-ze-jestes-w-rosji.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8604272615648537776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8604272615648537776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/po-czym-poznac-ze-jestes-w-rosji.html' title='Po czym poznać, że jesteś w Rosji?'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8361728100874719994</id><published>2011-09-05T19:42:00.000+02:00</published><updated>2011-09-05T19:42:17.250+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serbia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Strzyżenie po indyjsku i serbsku</title><content type='html'>W końcu zabrałam się za opisanie mojej ostatniej wizyty u fryzjera. Siedzę na lotnisku w Kijowie i dziwię się, że wifi lata sobie za darmo i bezhasłowo po całej hali odlotów :) Nie widziałam żadnych oznaczeń, więc ociągałam się z wyciąganiem laptopa i zrobiłam to dopiero, kiedy przyszła mi ochota na obejrzenie jakiegoś filmu. A teraz już nie ma, wpadłam w szpony sieci i film przepadł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam się, że nie przepadam za chodzeniem do fryzjera, tzn. nigdy nie mogę się wybrać. Nie lubię też podcinania tylko samych końcówek czy coś takiego, czego zwykły śmiertelnik nie będzie w stanie zauważyć. Jak iść coś robić, to porządnie i żeby widać było zmianę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprzednio byłam jeszcze w Indiach w 'salonie', w którym opłata była równa dla wszystkich: 100 rupii (6,5 zł) za cokolwiek jest robione. Oczywiście wyboru dużego nie było: faceci wychodzili z identyczną, typową dla wielu Indusów fryzurą (troszkę dłuższe włosy, obowiązkowy przedziałek na środku :)), a kobiety... No cóż, zadano mi jedno pytanie: jaka długość? Pokazałam palcem i od tego momentu przez następne 5 minut 'artysta-fryzjer' obcinał, usiłując zachować prostą linię. Żadnego cieniowania czy grzywek, zresztą aż strach domagać się czegoś takiego od wyglądającego na niezbyt wykwalifikowanego fryzjera. Linia prosta to nawet właściwie była, ale czy do końca pozioma, to by się można spierać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Serbii natomiast wybrałam się do lepszej specjalistki, ale... do jej domu. Gorana mama od lat chodzi do tej samej pani, p. Ljubicy, która mieszka 2 bloki od nich. Co więcej, wysyła tam całą rodzinę, a teraz padło nawet na zagranicznych gości :) Poszliśmy w trójkę: Goran, jego siostra Svetlana i ja, rodzice wybrali się dzień później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ja nie jestem do końca typowa, bo w końcu w dużym mieście się wychowałam i prawie w ogóle nie znam nawet najbliższych sąsiadów, a co dopiero chodzić do nich i włosy obcinać. U mnie to zawsze było w jakimś salonie. W miasteczku takim jak &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/%C5%A0id"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white; font-family: sans-serif; font-size: 13px; line-height: 20px;"&gt;Š&lt;/span&gt;id&lt;/a&gt;&amp;nbsp;chodzi się do pani Ljubicy i dla mnie to było największą atrakcją :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musiałam się oczywiście zdać na łaskę tłumacza i cieszę się, że Goran jednak nie zdecydował się powiedzieć jej, że chcę irokeza :) Siadało się na krzesełku przed lustrem w przedpokoju i cięła. Bez takich salonowych wymysłów jak mycie włosów na przykład, ale też dało radę. Skróciła mi całkiem sporo i przynajmniej teraz mam na dłuższy czas spokój. A wygląda porządnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może teraz zaryzykuję obcinanie się w Rosji? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8361728100874719994?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8361728100874719994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/strzyzenie-po-indyjsku-i-serbsku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8361728100874719994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8361728100874719994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/strzyzenie-po-indyjsku-i-serbsku.html' title='Strzyżenie po indyjsku i serbsku'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7141694753261586644</id><published>2011-09-04T22:09:00.000+02:00</published><updated>2011-09-04T22:09:00.818+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>W drogę!</title><content type='html'>Na Syberię ruszać czas. Za 3 godziny wychodzę z domu, żeby złapać autobus do Warszawy, gdzie muszę się przemieścić na lotnisko. Mam na to 4,5-5 godzin, bo o 11.05 lecę do Kijowa. Trochę kiszka, bo tam siedzę na lotnisku do 22.25, ale zaszyję się chyba gdzieś po prostu z książką i laptopem, żeby przeczekać, a nie kusić losu wycieczkami do centrum miasta :) Jeszcze bym się pogubiła albo zapodziała paszport...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przylot do Rosji o 7.40 we wtorek. Postaram się jak najszybciej opisać moje pierwsze wrażenia, a póki co: bywajcie zdrowi!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7141694753261586644?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7141694753261586644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/w-droge.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7141694753261586644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7141694753261586644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/w-droge.html' title='W drogę!'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6288434872274839852</id><published>2011-09-02T15:38:00.003+02:00</published><updated>2011-09-02T15:44:43.512+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rosja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzędy'/><title type='text'>Wiza do Rosji i inne przygotowania</title><content type='html'>No tak, rodzice z bratem i Emilką właśnie wybrali się na urlop w Grecji, a ja jedna głupia szykuję się na jesienny wyjazd na Syberię :) Ktoś tu ma nie po kolei w głowie... Ale skoro wygrzałam się tyle w Indiach i miałam przez 9 miesięcy lato (chociaż to polsko-serbskie najwyższej jakości w tym roku nie było), to teraz czas na zimę zaczynającą się we wrześniu. Trzeba tylko dokupić ciepłe skarpety, kalesony i 20 par rękawiczek :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bilet kupiony (Warszawa-Kijów-Nowosybirsk, ok. 1300 zł w jedną stronę, powrót zakładam koleją transsyberyjską, ale to się zobaczy jeszcze), wiza załatwiona... Nie było zresztą ciężko i nawet w Konsulacie czekało mnie kilka miłych niespodzianek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miałam zbyt wiele czasu, bo wróciłam z Serbii 2 tygodnie przed planowanym wyjazdem do Rosji, więc nie mogłam kombinować z pośrednikami, którzy załatwiają wizy. Zawsze to jakaś dodatkowa strata czasu. W moim przypadku byłaby to oszczędność pieniędzy, bo wizę załatwiać musiałam w Gdańsku, czyli opłaty za bilety kolejowe wyniosły nieco więcej niż należność dla pośredników, a do tego nie marnowałabym 2 razy pół dnia na wycieczkę do Konsulatu i z powrotem, ale cóż, przynajmniej jadąc osobiście minimalizowałam niebezpieczeństwo, że coś będzie nie tak i wiza nie zdąży zostać wyrobiona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O dziwo, opłaty nie zależą od rodzaju i długości wiz. Zdaje się, że tyle samo kosztuje tranzytowa, jak i biznesowa na rok - 137 zł w trybie normalnym (4-10 dni) i 300-ileś tam za tryb ekspresowy (1-3). Było to dla mnie miłe zaskoczenie po tym, jak musiałam zapłacić ponad 700 zł za wizę biznesową do Indii :/ Pracownicy Konsulatu byli bardzo mili i kompetentni i bez żadnych zgrzytów udało mi się wszystko załatwić. Trochę niepokoiła mnie kwestia ubezpieczenia, koniecznego do wydania wizy, ale EURO26 mnie nie zawiodło i okazało się wystarczające. Do tego oczywiście kwestionariusz, zdjęcie oraz zaproszenie z Rosji. Złożenie podania o wizę trwało pół godziny (kolejka oraz konieczność udania się do banku/poczty/agencji turystycznej, aby wykonać przelew opłaty na konto Konsulatu), a jej odebranie tydzień później minut 3. Aż żal było spędzenia w pociągu 3 godzin w jedną stronę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam tylko, że kupiłam sobie na drogę książkę do poczytania i dopiero po kilku rozdziałach w pociągu uświadomiłam sobie, że wyprawa do Konsulatu Rosyjskiego z 'Oddziałem chorych na raka' Sołżenicyna, który był w ZSRR pisarzem zakazanym i musiał wyemigrować na zachód z powodu prześladowań, może zostać odebrana jako manifestacja jakichś poglądów politycznych i mi jeszcze zaszkodzić... Nikt na szczęście nie grzebał przy wejściu w mojej torbie, więc wywrotowość uszła mi na sucho ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niniejszym więc oświadczam, że jestem prawie gotowa do wyjazdu i w poniedziałek udaję się na 3-miesięczne wygnanie na Syberię. Trzymajcie kciuki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6288434872274839852?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6288434872274839852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiza-do-rosji-i-inne-przygotowania.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6288434872274839852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6288434872274839852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/09/wiza-do-rosji-i-inne-przygotowania.html' title='Wiza do Rosji i inne przygotowania'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2487055343587055027</id><published>2011-08-30T14:54:00.001+02:00</published><updated>2011-08-30T14:59:29.773+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Ciężki życie alergika w Indiach</title><content type='html'>Tym razem skorzystam z historyjki, opowiedzianej mi przez koleżankę, która w swych wędrówkach po świecie zahaczyła również na kilka tygodni o Indie. Podróżując samotnie nie stroniła od towarzystwa spotkanych po drodze turystów o podobnych trasach najbliższych wycieczek, bo wiadomo: w kupie raźniej, szczególnie w tak egzotycznych miejscach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia z dwiema koleżankami z Kanady udała się na obiad do pierwszej z brzegu małej restauracyjki, która co prawda nie wyglądała specjalnie zachęcająco, ale w Indiach nie można czasem za bardzo wybrzydzać. Usiadły i zamówiły jakieś sałatki, przy czym jedna z Kanadyjek poprosiła o porcję bez sera, ponieważ jest uczulona. Kilkakrotnie powtarzała to kelnerowi, który w końcu wydawał się pojąć powagę sytuacji i powędrował do kuchni złożyć odpowiednie zamówienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po długim czekaniu dziewczęta poprosiły, żeby przyniesiono im chociaż napoje, skoro przygotowanie sałatek się przeciąga. Oczywiście, nie ma problemu, kelner szybciutko przyszedł niosąc szklanki, a na nich położone w poprzek słomki. Tak się złożyło, że tuż koło stolika jedna ze słomek spadła na podłogę, a niezmieszany kelner odstawił szklanki, sięgnął po nią i wsadził ją do napoju. Dziewczyny na chwilę zaniemówiły, a potem zaprotestowały: przecież tak nie można! Hindus zdziwił się niesłychanie, no ale dobra, wyciągnął słomkę i usiłował przynieść następną. Dopiero na wyraźne żądanie (kapryśnych :)) klientek ze wzruszeniem ramion poszedł do kuchni wymienić całą szklankę. Z obawy o samo pozorowanie napoju już nie tknęły; kto wie, być może w środku pływała też napluta 'zemsta' :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajęło jeszcze całkiem sporo czasu, aż doczekały się talerzy z sałatkami. Jeden rzut oka i wszystko jasne - ser oczywiście jest. I znowu wołanie kelnera.&lt;br /&gt;(D)ziewczyny: Przepraszam, ale zamówiłyśmy jedną sałatkę bez sera.&lt;br /&gt;(K)elner: No tak.&lt;br /&gt;D: No właśnie, a tu jest ser.&lt;br /&gt;K: Ale to nie jest ser.&lt;br /&gt;D: No jak to? Oczywiście, że jest.&lt;br /&gt;K: Nie, nie jest.&lt;br /&gt;D: TAK, jest.&lt;br /&gt;K: Nie, nie jest.&amp;nbsp;Sałatka jest dobra, spróbuj!&lt;br /&gt;D: Ale ja mówię panu, że to jest ser, a ja jestem uczulona i nie mogę tego zjeść!&lt;br /&gt;K: (wyciąga rękę, zanurza w sałatce, wyciąga kawałek i po uważnym przyjrzeniu się odkłada go z powrotem na talerz) Nie, nie jest.&lt;br /&gt;D: (ręce opadły aż do ziemi)&lt;br /&gt;K: No ale spróbuj, dobra jest!&lt;br /&gt;D: Nie mogę, ja będę chora! Poprosimy tutaj kucharza, on panu powie, że to jest ser.&lt;br /&gt;Przyszedł kucharz, reprezentujący najgorszy koszmar klienta restauracji: spocony, w brudnej koszulce, włochaty, z miną mordercy... I zabawa się zaczyna na nowo: on także nie chce przyznać, że to jest ser, a uczulona Kanadyjka wzbrania się przed spróbowaniem zaserowanej sałatki. W końcu zdesperowana dziewczyna powiedziała, że jej już bez różnicy, co to jest, ale tego składnika sobie po prostu nie życzy i chce nową porcję, na co kucharz ze zniecierpliwieniem zaczął z sałatki łapskami wybierać wszystkie kawałki feralnego sera jeden po drugim...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto jest właśnie indyjskie poszanowanie higieny :) Pewnie, że wybieranie sera z talerza w kuchni wyglądałoby identycznie, ale litości, nie robi się takich rzeczy na oczach klienta... Tym bardziej, że miała to być zupełnie nowa porcja, bo tamta była już 'zainfekowana' i mogła Kanadyjce zaszkodzić i tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniało mi się, jak kiedyś usiłowałam opędzić się od namolnego sprzedawcy bardzo drogich truskawek&lt;br /&gt;i w końcu wypaliłam, niezgodnie z prawdą zresztą, że nie mogę ich kupić, bo jestem uczulona. On na to niezrażony: 'Nie, nie, nie jesteś uczulona, bardzo dobre, tylko xxx rupii!' :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2487055343587055027?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2487055343587055027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/tym-razem-skorzystam-z-historyjki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2487055343587055027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2487055343587055027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/tym-razem-skorzystam-z-historyjki.html' title='Ciężki życie alergika w Indiach'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2686167371393501139</id><published>2011-08-25T17:13:00.001+02:00</published><updated>2011-08-25T17:16:04.355+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Jak działa magnes</title><content type='html'>Magnes bywa całkiem przydatny. Z jego ciekawym zastosowaniem spotkałam się miesiąc temu w Pradze na Hradczanach, kiedy zobaczyłam wyłażącego z fontanny chłopaka, który właśnie magnesem wyławiał z niej monety. W pierwszej chwili myślałam, że to jakiś pracownik sprzątający, bo to było w środku dnia, na oczach setek ludzi... Ale zanim się obejrzałam, koleś założył klapki, ściągnął monety z magnesu, schował do kieszeni i szybkim krokiem oddalił się razem z kumplem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama nie wiem dlaczego, ale bardzo mi się to nie spodobało. Niby nikogo nie okradają, no ale halo. I to tak bezczelnie, w środku dnia. Może i wrzucanie pieniędzy do fontann nie ma sensu, ale z całą pewnością turyści nie robią tego, żeby takie cwaniaczki się obławiały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście, jak to ze mną bywa, nie zareagowałam z refleksem, więc po prostu nie zareagowałam wcale. Miałam tylko z Goranem temat do rozmów i jak zwykle postanowienie: następnym razem, jak znajdę się w podobnej sytuacji, to zrobię to i to! Ho ho ho! Do tej pory tego typu odgrażanie się uchodziło mi na sucho, bo jakoś nigdy takie zdarzenia się nie pojawiały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu po drugiej stronie zamku przy innej fontannie ten sam chłopak 5 minut później na naszych oczach zaczął zanurzać łapsko z magnesem w wodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głupio się było wycofywać po tym, jak dokładnie opisywałam moje odważne działania na wypadek powtórzenia sytuacji, więc no już dobra, z lekkim wahaniem podeszłam do stojącego kilkadziesiąt metrów dalej policjanta i mu naskarżyłam. O.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę idiotycznie to brzmiało: 'bo tam jeden chłopak wyciąga z fontanny monety magnesem!'; poczułam się jak w podstawówce, w czasach, kiedy donosiło się pani :) Policjant jednak zareagował prawidłowo, tzn. zatrzymał nadchodzących w naszą stronę winowajców ('o, to ten, panie władzo!') i sobie z nimi porozmawiał. Całkowicie usatysfakcjonowana mogłam udać się na dalsze zwiedzanie. I tak nie spodziewałam się żadnych konsekwencji, ale może chłopaki się chociaż trochę przestraszyli i następnym razem się zastanowią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja mam czyste sumienie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2686167371393501139?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2686167371393501139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/jak-dziaa-magnes.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2686167371393501139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2686167371393501139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/jak-dziaa-magnes.html' title='Jak działa magnes'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-9133312034144976666</id><published>2011-08-16T23:09:00.002+02:00</published><updated>2011-08-16T23:16:11.103+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serbia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sport'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Gorana blog i nieoczekiwana propozycja</title><content type='html'>Goran tez ma swojego &lt;a href="http://goranindija.blogspot.com/"&gt;bloga&lt;/a&gt;. Nie trzeba na niego wchodzic, juz dawno niczego nie pisal, a zreszta nie dosc, ze po serbsku, to jeszcze cyrylica :) Za 3 tygodnie moze zacznie sie tam cos wiecej dziac, bo jedzie do Budapesztu na rok i na pewno bedzie mial o czym pisac, byle tylko znowu mu sie zachcialo. Ja w tym czasie bede w Rosji, 3 miesiace tylko co prawda, ale tez na pewno bede tu czesciej goscic (a raczej gospodarzyc).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W swoich wpisach Goran opisal krecenie reklamy (m.in.&amp;nbsp;&lt;a href="http://goranindija.blogspot.com/2011/01/nije-lako-biti-glumac-deo-prvi.html"&gt;TU&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://goranindija.blogspot.com/2011/02/nije-lako-biti-glumac-deo-2.html"&gt;TU&lt;/a&gt;, jesli ktos jednak bardzo chce poczytac), w ktorej motywem przewodnim, jakze popularnym w Indiach, jest krykiet. Pierwszego dnia Goran dostal szanse pokazania sie w jednej scenie, ale ja zaprzepascil, nie wiedzac, jak prawidlowo rzucac pilke - ale nie jest to &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=VXwdZQ98AzE&amp;amp;feature=related"&gt;takie latwe, jak by sie moglo wydawac&lt;/a&gt;. Rezyser powiedzial, zeby przesunal sie metr w prawo... jeszcze troche... ok. Dopiero po kilku minutach Goran sie zorientowal, ze wcale nie jest juz w kadrze ;) Drugiego dnia nawet gdzies tam go nakrecili (byl krykiecista w tle, nie rzucajacym, nie odbijajacym, a udajacym lapanie pilki), ale i tak ostatecznie okazalo sie, ze nie pojawil sie w koncowej wersji reklamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu, pol roku po calej sprawie, ktos skomentowal jeden z jego postow. 'Ciekawy blog, tez bylam kiedys w Indiach, ciekawie sie czyta, blablabla... A jak masz ochote, to mozesz dolaczyc do moich znajomych, ktorzy graja w krykieta'. I link do strony... serbskiej reprezentacji narodowej! :D (o, maja reprezentacje w krykiecie?) Najwidoczniej brakuje im zawodnikow, a skoro Goran zna zasady i juz kiedys mial z krykietem do czynienia... LOL. Jedno trzeba mu przyznac: moze nie ma oszalamiajacej techniki, jesli w ogole jakas ma, ale fakt, ze uczyl sie jej od mistrza, samego Sachina Tendulkara, wrazenie moze zrobic :D Szkoda, ze treningi sa w Belgradzie i Goran nie ma czasu jezdzic, bo to niepowtarzalna okazja, zeby sie do reprezentacji w czymkolwiek zalapac ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-9133312034144976666?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/9133312034144976666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/gorana-blog-i-nieoczekiwana-propozycja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/9133312034144976666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/9133312034144976666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/gorana-blog-i-nieoczekiwana-propozycja.html' title='Gorana blog i nieoczekiwana propozycja'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2468288525199048188</id><published>2011-08-16T22:33:00.000+02:00</published><updated>2011-08-16T22:33:34.622+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>What's your name?</title><content type='html'>Wiem, ze nie wypada smiac sie z imion, ale ja sie wcale nie smieje. Zreszta po tym, co przezylam przez rok znoszenia dowcipow z mojego imienia w Portugalii (ooo, ola Ola!), chyba mi sie tez nalezy :) Tak sie sklada, ze nia znam wielu Arabow i jakos z tym raczej niesamowitym imieniem sie dotad nie spotkalam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas mojego pierwszego pobytu na plazy Chowpatty w Mumbaju dolaczylo do naszej grupki dwoch nowych praktykantow, jeden z Belgii, drugi z Tunezji. Jak to zwykle bywa, kazdy zaczal sie kazdemu przedstawiac i szczerze mowiac nie staralam sie specjalnie wylapywac imion, bo i tak nie mialam szans na zapamietanie ich wszystkich, sama tez bylam nowa i malo kogo kojarzylam. Tunezyjczyk jednak mnie zaintrygowal. Byl od reszty nieco starszy, kolo 28 lat, do tego wielki facet, a jak ja mowie, ze wielki, to min. 210 cm mial. Odpowiadajac na moje pytanie o imie zrobil to jednak tak cicho i z rumiencem oraz&amp;nbsp;niesmialym&amp;nbsp;spuszczeniem oczu w piasek, ze az w oczy razilo. Normalnie pewnie bym zignorowala fakt, ze nie wychwycilam, jak sie nazywa, ale mimowolnie zastanowilam sie nad tym, co uslyszalam... Co CHYBA uslyszalam...&lt;br /&gt;- Sorry, could you repeat? Mifak?&lt;br /&gt;- Wefaq - tym razem odpowiedzial wyrazniej i spojrzal na mnie badawczo w oczekiwaniu na reakcje.&lt;br /&gt;Sek w tym, ze (przynajmniej dla mojego niewprawnego w jezyku arabskim ucha) brzmialo to identycznie jak angielskie 'we fuck'. I jeszcze ta niemal dziewczeca niesmialosc przy przedstawianiu sie :) Moja mina pewnie musiala byc lekko zaskoczona, chociaz staralam sie nie dac nic po sobie poznac i jak gdyby nigdy nic kontynuowalam rozmowe. Oj, biedny facet, pewnie sporo zartow na swoj temat uslyszal :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2468288525199048188?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2468288525199048188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/whats-your-name.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2468288525199048188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2468288525199048188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/08/whats-your-name.html' title='What&apos;s your name?'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-5149389551081726330</id><published>2011-07-29T19:57:00.001+02:00</published><updated>2011-07-29T20:01:56.152+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serbia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Oli wakacje</title><content type='html'>Ostatnio malo sie odzywam, wiem. Ale kogo to jeszcze interesuje, skoro wrocilam z Indii, a do Rosji jeszcze mam poltora miesiaca :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy miesiac po powrocie z dalekiej Azji spedzilam z Goranem w Polsce, 'rozkoszujac' sie lipcowym deszczem. No motyla noga, monsun! Przegieciem byla szczegolnie wycieczka do Poznania, ktora rozpoczela sie pedem na dworzec w Bydgoszczy w piekielnym upale, a ktora jeszcze w pociagu przeobrazila sie w 3 dni chodzenia w krotkich spodniach i cienkiej bluzie przy mzawce i 15 stopniach :/ Oczywiscie w Bydgoszczy powitalo nas znowu slonce. Zrobilismy maly wypad do Lodzi (spotykajac kilkoro Erasmusow, ktorych poznalismy w Portugalii), Torunia (chociaz wiadomo, co prawdziwy bydgoszczanin mysli o Toruniu :)), z Wolem do Malborka i Gdanska, a w drodze do Serbii zahaczylismy o Kudowe-Zdroj i Prage.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesli ktos chce kogos oprowadzic po urokliwych miejscach w Polsce i niekoniecznie ma na mysli wielkie miasta typu Wroclaw czy Krakow, to polecam Malbork i Gory Stolowe. Zamek krzyzacki w Malborku jest ciekawym jednodniowym wypadem, szczegolnie podczas ladnej pogody, a wszystko zorganizowane jest bardzo dobrze. Oczywiscie najbardziej interesujacym punktem wycieczki po zamku bylo pomieszczenia z toaletami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Gory Stolowe to chyba jedno z moich ulubionych miejsc w Polsce. Moze niezbyt duzo do zobaczenia (nam udalo sie odfajkowac Szczeliniec i Bledne Skaly jednego dnia w ok. 25-km marszu :)), ale za to bardzo urocze widoczki. Tloku raczej nie ma, natura, spokojny spacer po niskich gorkach, czego wiecej chciec. Szkoda tylko, ze tak daleko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Praga jak Praga. Kto byl, ten wie, a kto nie byl, to musi przeczytac gdzie indziej, ja bym musiala pewnie kilka dobrych postow na to przeznaczyc :) Powiem tylko, ze jakims sposobem nie bylo az tak tanio, jak sie spodziewalismy. Taniej niz w Warszawie, ale drozej niz w Bydgoszczy czy Poznaniu. Tak, biore pod uwage glownie ceny piwa :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz od 3 dni jestem w Novim Sadzie, drugim co do wielkosci miescie w Serbii, gdzie mieszka Goran. Tym razem nawet zarejestrowalismy mnie na policji, zeby nikt sie nie czepial przy wyjezdzie :) Teoretycznie istnieje obowiazek zgloszenia sie w ciagu 24 h od przekroczenia granicy, ale turysci raczej tego nie robia, bo skad maja wiedziec. Zreszta jak mieliby sie zarejestrowac, skoro potrzebny jest adres, pod ktorym sie tu mieszka (?). Niemal jak w Indiach (tylko szybciej dalo sie to zalatwic i nie byly potrzebne zadne zdjecia :)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zwiazku z pobytem poza krajem przepraszam za brak polskich liter, ale ja sie ciesze, ze przynajmniej udalo mi sie angielska klawiature wlaczyc ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Serbii wracam za jakies 3 tygodnie i wtedy bede musiala sie rozrywac miedzy spedzaniem czasu z przyjechanym do Polski braciszkiem a zalatwianiem wizy do Rosji, i to w dosc ostrym tempie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle u mnie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-5149389551081726330?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/5149389551081726330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/07/oli-wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5149389551081726330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/5149389551081726330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/07/oli-wakacje.html' title='Oli wakacje'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2037085678538485357</id><published>2011-07-20T14:55:00.000+02:00</published><updated>2011-07-20T14:55:24.486+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><title type='text'>Tigers of Bollywood</title><content type='html'>Od czasu do czasu być może przypomni mi się małą indyjska anegdotka. Tak jak dzisiaj właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadąc na &lt;a href="http://przygodyoli.blogspot.com/2011/01/jak-zarobic-sie-nie-narobic-nocne.html"&gt;nocne zdjęcia do reklamy&lt;/a&gt; przedzieraliśmy się dość daleko ciemną drogą, przez slumsy, a potem wzgórza i lasy. Momentami było nieco zbyt stromo jak na możliwości zdezelowanej rikszy obciążonej kierowcą, Goranem i mną, więc Goran musiał niekiedy wysiadać, a nawet popychać nas od tyłu, żebyśmy ruszyli z miejsca :) Oczywiście nie miało to żadnego wpływu na cenę i trzeba było zapłacić pełną stawkę za przyjemność pchania rikszy przez ciemny indyjski las nocą :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni po powrocie do Serbii Goran przypadkiem trafił na program 'Tigers of Bollywood', poświęcony... tygrysom atakującym ekipy filmowe na tej właśnie drodze. Ponoć wracający wieczorami pracownicy zbierają się w grupki i każdy dzierży w dłoni kij, tak na wszelki wypadek, bo zdarzają się nieprzyjemności. A Goran sobie wesoło popychał rikszę, nieświadom zagrożenia :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2037085678538485357?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2037085678538485357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/07/tigers-of-bollywood.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2037085678538485357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2037085678538485357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/07/tigers-of-bollywood.html' title='Tigers of Bollywood'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2380108959022276547</id><published>2011-07-13T20:20:00.000+02:00</published><updated>2011-07-13T20:20:44.702+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><title type='text'>Kolejne ataki terrorystyczne w Mumbaju</title><content type='html'>&lt;a href="http://www.tvn24.pl/12691,1710475,0,1,zamach-w-bombaju-trzy-wybuchy,wiadomosc.html"&gt;http://www.tvn24.pl/12691,1710475,0,1,zamach-w-bombaju-trzy-wybuchy,wiadomosc.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie pisałam, bo jakoś w wakacje mniej czasu jest (i duużo mniej motywacji, nie to co podczas siedzenia w biurze :)). Dzisiaj jednak najnowsze wieści z Indii: kolejny zamach bombowy w Mumbaju. Bomby wybuchły w 3 miejscach, jeszcze nie wiadomo dokładnie, ilu zabitych czy rannych... W każdym razie z tego co wiem, to z moich znajomych wszyscy są raczej ok.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2380108959022276547?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2380108959022276547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/07/kolejne-ataki-terrorystyczne-w-mumbaju.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2380108959022276547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2380108959022276547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/07/kolejne-ataki-terrorystyczne-w-mumbaju.html' title='Kolejne ataki terrorystyczne w Mumbaju'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2334009564994245447</id><published>2011-06-15T01:01:00.000+02:00</published><updated>2011-06-15T01:01:04.552+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rozrywka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Reklama Nikona ver. 2.0</title><content type='html'>Druga wersja reklamy Nikona z Priyanką Choprą. Widać mnie lepiej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DiWTSC66zkM&amp;amp;feature=related"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=DiWTSC66zkM&amp;amp;feature=related&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W okolicach 0:13, jestem biała z ciemnymi włosami i w niebieskim bikini. Potem od 0:15 przez niemal całe 2 sekundy wywijam z Goranem za plecami wyżej wspomnianej Priyanki. Ja jestem ta po prawej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, to Goran w 0:18 serwuje piłkę. W następnym ujęciu już zresztą znajduje się po drugiej stronie siatki gotowy do przyjęcia zagrywki, ale w tym zamieszaniu przez ułamek sekundy przecie i tak nie widać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proponuję najpierw starannie nauczyć się, gdzie mnie wypatrywać, a dopiero potem w pełnym tempie reklamę obejrzeć :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2334009564994245447?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2334009564994245447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/reklama-nikona-ver-20.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2334009564994245447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2334009564994245447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/reklama-nikona-ver-20.html' title='Reklama Nikona ver. 2.0'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6591442669951445528</id><published>2011-06-14T23:56:00.000+02:00</published><updated>2011-06-14T23:56:55.531+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przygotowania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AIESEC'/><title type='text'>No i co dalej?</title><content type='html'>Kto raz wyjedzie odkrywać nowe lądy, szybko połknie haczyk ciągłych przygód i nie będzie miał dosyć. Mi dość niefortunnie tak wypadło, że 2 razy pojechałam do Indii, zamiast drugie praktyki załatwić sobie np. w Chinach, dokąd mnie wtedy dość ciągnęło, ale z tym większym zapałem postanowiłam spróbować czegoś nowego. Mam trochę dosyć Azji, nawet jeśli wiadomo, że każdy kraj ma swoją specyfikę. Nie chce mi się od nowa przechodzić przez szoki kulturowe i przyzwyczajać się do zupełnie innego życia, więc zdecydowałam się wybrać gdzieś bliżej. Najlepiej Europa Centralna,Wschodnia, Bałkany, Rosja, coś w tych klimatach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i ciach. Wychodzi na to, że z tego 'gdzieś bliżej' wyjdzie Rosja, owszem, ale... Nowosybirsk. &lt;a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;amp;source=s_q&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=&amp;amp;q=novosibirsk&amp;amp;sll=37.0625,-95.677068&amp;amp;sspn=26.039016,56.513672&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=&amp;amp;hnear=Nowosybirsk,+Obw%C3%B3d+nowosybirski,+Rosja&amp;amp;ll=49.15297,64.6875&amp;amp;spn=85.271614,226.054688&amp;amp;z=2"&gt;Na mapie&lt;/a&gt;&amp;nbsp;można zobaczyć, gdzie dokładnie leży. Proszę też porównać ze znajdującymi się na południe Indiami. Już choćby różnica czasowa mówi sama za siebie - Polska-Indie to 3,5 godziny, a Polska-Nowosybirsk: 5. No ok... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba przyjdzie mi zmienić nazwę bloga :) Ale to spokojnie, wyjazd dopiero we wrześniu. Jeszcze nie na stówę, ale jestem dobrej myśli. Znaczy: przeszłam rekrutację, ale czekam na umowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Syberio, nadciągam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6591442669951445528?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6591442669951445528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/no-i-co-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6591442669951445528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6591442669951445528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/no-i-co-dalej.html' title='No i co dalej?'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-1171194417019350872</id><published>2011-06-12T23:04:00.000+02:00</published><updated>2011-06-12T23:04:41.217+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Po przylocie do Polski</title><content type='html'>Wylądowałam w Polsce. Tamtaratam! Nawet nie przechodziłam przez żadne dżetlagi czy inne podobne świństwa ;) Lot minął bez żadnych problemów, tzn. wypuścili mnie z Indii, po uprzednim zabraniu mojej książeczki z FRRO (buu, no ale w Polsce i tak nie miałabym na nią zniżek, więc trudno :)), bagażu całego nie musiałam na oczach tysięcy ludzi rozpakowywać do kontroli, dużych opóźnień nie było, pogoda nawet w miarę ok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdarzyły się jedynie 3 nietypowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Bez większego trudu spakowałam się do jednej walizki oraz średniej wielkości plecaka podręcznego. Plecak zresztą był częściowo pusty, a sporą część bagażu stanowiły... 2 poduszki. Nie miałam właściwie w planie ich zabierać, ale skoro miałam wolne miejsce... :) Może się nie mieścić w głowie, jak to baba mogła zmieścić 6 miesięcy życia w 19,1 kg w walizie i pewnie z 6-7 kg na plecach (w tym 1 kg na wielką knigę zawierającą 1000 stron dzieł G. Orwella, poza tym ze 3 inne książki porozmieszczane gdzie się dało :)). Usprawiedliwia mnie tylko fakt, że miesiąc wcześniej rodzice zabrali część rzeczy, głównie książki (tak, kupiłam ich całkiem dużo), inaczej miałabym pewnie większy problem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Przy przechodzeniu przez kontrolę na lotnisku Heathrow pani obsługująca maszynę prześwietlającą bardzo dziwnie popatrzyła na mój plecak, po czy energicznie wstała i zadała mi 2 ostre pytania: 'Czy to pani bagaż? Ma tam pani... harmonijkę!?'. Nie wiedziałam, do czego to prowadzi, ale oczywiście odpowiedziałam twierdząco, mimo lekkiego zaskoczenia. Co jak co, ale harmonijka? Okazało się, że nie prowadziło to do niczego. Pani bez słowa poszła sobie i wróciła do swojej pracy.&lt;br /&gt;No wiadomo, rozumiem, po prostu nie była pewna, co to jest, więc się dopytała,&amp;nbsp; ale jakieś takie to po prostu niespodziewane było :) Już myślałam, że mi ją zarekwirują, czy co...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji - na indyjskich lotniskach nie są dozwolone zapalniczki. To sobie nie popalicie, palacze, hihihi! Przy Taj Mahalu też sprawdzają i albo je zabierają, albo każą zostawić w przechowalni bagażu. Dotyczy to także papierosów... Tak jakby zarekwirowanie zapalniczek nie rozwiązywało właściwie sprawy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3) Lądujemy na miejscu przeznaczenia. Jak to zwykle bywa kapitan przemówił do pasażerów:&lt;br /&gt;- Dziękujemy bardzo za lot z British Airways, witamy w Pradze i życzymy miłego pobytu!&lt;br /&gt;Wszyscy nagle szeroko się uśmiechnęli, steward zaczął się histerycznie śmiać, a kapitan za chwilę włączył się ponownie:&lt;br /&gt;- Yyy, przepraszam, oczywiście znajdujemy się w Warszawie, w Polsce... Praga była wczoraj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęście, przynajmniej nie pomylił drogi ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-1171194417019350872?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/1171194417019350872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/po-przylocie-do-polski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1171194417019350872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/1171194417019350872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/po-przylocie-do-polski.html' title='Po przylocie do Polski'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-9116093806928140187</id><published>2011-06-06T17:27:00.002+02:00</published><updated>2011-06-06T17:27:57.580+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Rozmowa telefoniczna</title><content type='html'>Ja: Dobry wieczór, chciałabym złożyć zamówienie.&lt;br /&gt;Pracownik sklepu alkoholowego: Tak?&lt;br /&gt;Ja: Duży biały rum, duży ciemny rum, mały biały rum...&lt;br /&gt;Pracownik: Ćwiartka?&lt;br /&gt;Ja: Tak, ćwiartka. Do tego 2 duże butelki wódki, 2 duże cole i 1 duży sprite.&lt;br /&gt;Pracownik: A piwo nie?&lt;br /&gt;Ja: (?) Nieee, piwo nie.&lt;br /&gt;Pracownik: Ok. Ashray Building, mieszkanie 101?&lt;br /&gt;Ja: ... Tak.&lt;br /&gt;Pracownik: Dobra, dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15 minut później dzwonek do drzwi, przyszło zamówienie dla wszystkich domowników i kilkorga gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam może tylko, że znają nas nie tylko w monopolowym, ale także we wszelkich okolicznych restauracjach, które realizują dostawy domowe. Tak to już jest, jak grupie obcokrajowców (co łatwo poznać przez telefon, stąd kojarzenie adresu) nie chce się tyłków z domu ruszyć :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-9116093806928140187?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/9116093806928140187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/rozmowa-telefoniczna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/9116093806928140187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/9116093806928140187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/rozmowa-telefoniczna.html' title='Rozmowa telefoniczna'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6072123769703003759</id><published>2011-06-05T18:24:00.001+02:00</published><updated>2011-06-05T18:25:16.655+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pogoda'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Monsunowy Mumbaj</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Nadszedł monsun.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Miałam nadzieję, że go ominę, ale w tym roku zaczął się o kilka dni wcześniej niż w zeszłym no i się załapałam. Zaczęło się w czwartek, kiedy wreszcie wybrałam się na wieczorne zakupy (kiedyś trzeba pokupować te prezenty dla wszystkich…) i po przejściu kilometra, gdzie zaczyna się największe w okolicy skupisko sklepików i straganów, zauważyłam złowrogie chmury. Zdążyłam błyskawicznie kupić 2 pary kolczyków i pasek, kiedy zaczął się monsun.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Postanowiłam wracać spacerkiem, bo przecież trochę wody mnie nie zabije, ale był to szczerze mówiąc średni pomysł. Zaczęło się od drobnej mżawki, która przekształciła się w deszcz, który szybko stał się ulewą. Po 3 minutach byłam przemoczona, więc tym bardziej mogłam już iść pieszo, nic gorszego w końcu mnie nie mogło spotkać :) Lało przez ponad godzinę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;W piątek było nieźle przez cały dzień, tzn. szaro, dusznawo, ale bardziej świeżo w porównaniu do niedawnego żaru lejącego się z nieba. Dopiero pod wieczór przyszło to co dzień wcześniej – tym razem w połączeniu z piorunami co kilka sekund. Niezłe widowisko. Jeśli tak ma wyglądać monsun, czyli ładne dni i wieczorne ulewy, to nie jest źle :) Niestety, w weekend lało w środku dnia, ok. 14-15, a więc nie można przewidzieć, kiedy zacznie padać. Na razie jest ok, bo deszcz przychodzi raz dziennie, ale chyba niedługo będzie częstszy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;A ubrania w tej wilgotności będą schły 3 dni. No, ale to już nie mój problem, ja zrobiłam ostatnie pranie w środę :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;A tak z monsunu cieszą się mumbajskie dzieci:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WnYyFlOrvFA/TeutbZpExFI/AAAAAAAAaP0/VthEDhrIfi4/s1600/image001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-WnYyFlOrvFA/TeutbZpExFI/AAAAAAAAaP0/VthEDhrIfi4/s320/image001.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale pewnie po 3 miesiącach taplania się w wodzie do kolan chyba im już się znudzi :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6072123769703003759?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6072123769703003759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/monsunowy-mumbaj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6072123769703003759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6072123769703003759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/monsunowy-mumbaj.html' title='Monsunowy Mumbaj'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WnYyFlOrvFA/TeutbZpExFI/AAAAAAAAaP0/VthEDhrIfi4/s72-c/image001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4670376053913348760</id><published>2011-06-02T13:02:00.000+02:00</published><updated>2011-06-02T13:02:54.764+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Ostatni dzień pracy w Vashi</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;O dziwo, pożegnanie z pracą nie było dla mnie aż tak radosne, jak mogłoby się wydawać. Dzień wyglądał jak każdy inny, z tym, że rano podeszłam do szefa z pytaniem, czy ma dla mnie jakieś ostatnie, ważne zadania. Oczywiście było to nieco ironiczne. Odpowiedź: ‘ahahahaha… nie.’&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Poprosiłam rodziców o przywiezienie mi paczki krówek, bo w zasadzie nie wiem, jak powinnam się zachować w ostatnim dniu praktyk, a tak przynajmniej mogę się wykręcić słodyczami z Polski i nie martwić, że to podpadnie jako nierobienie niczego albo robienie za dużo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;10 minut przed końcem pracy zebrałam się, spakowałam, rozerwałam paczkę krówek i każdemu po kolei rozdałam, resztę zostawiając w dostępnym miejscu. Chwila pogaduszek, plany na przyszłość itp., uścisk dłoni z szefem… i papa! Trochę dziwnie mi było być w centrum uwagi, bo raczej tam zbyt często się to nie zdarzało, a do tego trochę mi się zaczął trząść głos. W końcu to po raz ostatni się tam wybrałam… Nie będzie mi tego brakować, ale świadomość, że coś się kończy, zawsze mnie nieco przygnębia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Oczywiście przeszło mi już po 15 krokach od wyjścia z biura, a do tego poprawiłam sobie humor butelką rumu i pogaduszkami do późnej nocy :) Odliczam dni do powrotu!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4670376053913348760?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4670376053913348760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/ostatni-dzien-pracy-w-vashi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4670376053913348760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4670376053913348760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/06/ostatni-dzien-pracy-w-vashi.html' title='Ostatni dzień pracy w Vashi'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8590076402376745964</id><published>2011-05-31T14:20:00.001+02:00</published><updated>2011-05-31T14:29:17.472+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Mini-przewodnik, cz. 3: mniej znane atrakcje Mumbaju</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Ostatnia część przewodnika (a zarazem ostatni post, napisany przeze mnie w pracy :))&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Co robić w Mumbaju, jak się jest trochę dłużej. Wiadomo, że nikt raczej nie jedzie pół świata, żeby wybrać się do kiepskiego parku rozrywki, ale jak się tu mieszka, to można zobaczyć.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;1) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?q=19.040781,72.846909&amp;amp;num=1&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=19.039726,72.848217&amp;amp;spn=0.017424,0.033023&amp;amp;z=16"&gt;Dharavi tour&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Pisałam o tym wczoraj, wycieczka po slumsach. Wystarczy zarezerwować telefonicznie i pojechać na stację Mahim i tam o wyznaczonej godzinie spotkać się z przewodnikiem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;2) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?q=18.981948,72.8088&amp;amp;num=1&amp;amp;sll=19.039726,72.848217&amp;amp;sspn=0.017424,0.033023&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=18.983246,72.826567&amp;amp;spn=0.034859,0.066047&amp;amp;z=15"&gt;Meczet Haji Ali Dargah&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?q=18.977443,72.805989&amp;amp;num=1&amp;amp;sll=18.983246,72.826567&amp;amp;sspn=0.034859,0.066047&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=18.980304,72.817061&amp;amp;spn=0.01743,0.033023&amp;amp;z=16"&gt;świątynia Mahalaxmi&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Najbliżej do stacji Grant Road. Meczet znajduje się na czymś w rodzaju molo, stamtąd widać świątynię, podobno ładna. Nie byłam w środku, a w meczecie to tylko chwilkę, bo dostaliśmy telefon, że mamy sie wyprowadzać z mieszkania i trzeba było się pospieszyć :]&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;3) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=&amp;amp;daddr=Essel+World,+Gorai,+Mumbai,+Maharashtra&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=FVJyJQEdYPBWBCkj9d6QWLHnOzHZi9LpF5fPRw&amp;amp;mra=ls&amp;amp;sll=19.227853,72.818069&amp;amp;sspn=0.069616,0.132093&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;z=14"&gt;Water Kingdom i Essel World&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Park wodny i rozrywki, z osobnym wejściem, ale tez można kupić bilet łączony (nie opłaca się). Najlepiej kupić karnet na 3 wejścia, ale szczerze mówiąc to park rozrywki zbyt dużego wrażenia nie robi, atrakcje średnio ciekawe, no ale rozerwać się można. Park wodny jest lepszym wyjściem, szczególnie w upalne dni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Podjechać trzeba pociągiem do Borivali, stamtąd rikszą (ze 30 rupii) do Gorai Creek (można tez powiedzieć nazwę Essel World, a zostanie się dowiezionym w dobre miejsce). Tam trzeba przeprawić się stateczkiem na drugą stronę wody i już. W oczy rzuca się złota kopuła jakiejś pagody, nie miałam jednak okazji podejść bliżej (park czekał :))&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;4) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?q=19.232391,72.890768&amp;amp;num=1&amp;amp;sll=19.227853,72.818069&amp;amp;sspn=0.069616,0.132093&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=19.228177,72.878838&amp;amp;spn=0.139231,0.264187&amp;amp;z=13"&gt;Park Narodowy Borivali&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Dla spragnionych trochę zieleni. Ze stacji Borivali można dojść pieszo, ale jak się nie zna drogi, to riksza za minimalną stawkę raz-dwa dowiezie. Niby są tam tygrysy, ale lipne, bo wcale nie na wolności. Polecam park o porankach, w weekendy i popołudnia panuje tam niemożliwy tłok. No tak, w końcu to jeden z niewielu&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;parków w 20-milionowym mieście...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;5) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=q&amp;amp;source=s_q&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=&amp;amp;q=matheran&amp;amp;aq=&amp;amp;sll=19.228177,72.878838&amp;amp;sspn=0.139231,0.264187&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=&amp;amp;hnear=Matheran,+Raigad,+Maharashtra&amp;amp;ll=19.03356,73.144913&amp;amp;spn=0.557578,1.056747&amp;amp;z=11"&gt;Matheran&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Co prawda to już jest kawałek drogi, ale jeszcze na tyle blisko (2 godziny pociągiem), że można się wybrać nawet na jeden dzień. Pociągiem jadącym w kierunku Karjat trzeba dostać się na stację Neral, skąd taksówką/kolejką do samego Matheran. Ładne widoki z góry, rześkie powietrze, dużo zieleni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;6) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?q=19.095984,72.825966&amp;amp;num=1&amp;amp;sll=18.98,73.27&amp;amp;sspn=0.042208,0.06403&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=19.091685,72.84575&amp;amp;spn=0.034837,0.066047&amp;amp;z=15"&gt;Juhu Beach&lt;/a&gt; (czyt. dźuhu bicz :))&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Alternatywa dla Chowpatty, moim zdaniem czystsza, a do tego szersza i dłuższa.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Jak mi coś więcej przyjdzie do głowy, to dopiszę...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8590076402376745964?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8590076402376745964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/mini-przewodnik-cz-3-mniej-znane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8590076402376745964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8590076402376745964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/mini-przewodnik-cz-3-mniej-znane.html' title='Mini-przewodnik, cz. 3: mniej znane atrakcje Mumbaju'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7808716770152011055</id><published>2011-05-31T09:34:00.001+02:00</published><updated>2011-05-31T09:43:23.426+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Żebracy w pociągu</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ciekawa obserwacja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dzisiaj w pociągu do pracy akurat namnożyło się mnóstwo żebraków, i to jeden po drugim, w odstępie kilkunastu sekund.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pierwszy przechodził facet bez rąk. Nikt z mojego otoczenia (~10 osób siedzących i drugie tyle stojących w zasięgu mojego wzroku) nie ruszył palcem – a już na pewno nie w kierunku portfeli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Zaraz za nim szedł niewidomy dziadek, wyjący jakąś rzewną pioseneczkę o miłości (tyle to już rozumiem :)). Nikomu nie drgnęła powieka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Na końcu przechodził/a &lt;a href="http://przygodyoli.blogspot.com/2010/12/zebrzace-dzieci-i-trzecia-pec.html"&gt;hijra&lt;/a&gt;. Klask, klask, każdego smyrnął/-ęła po głowie i... 2 baby wyciągnęły po monecie, przy czym jeszcze jedna wołała za nim/nią, żeby wrócił/a, żeby wziąć od niej pieniądze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Wiadomo, że trudno wymagać, żeby ktoś każdemu żebrakowi dawał pieniądze, nie o to chodzi. Wydaje mi się jednak, że jak już ktoś chce, to może lepiej by było pomóc komuś, kto tego potrzebuje, a nie zwykłemu naciągaczowi? Hijra mógłby/mogłaby się przecież wziąć do roboty, a raczej nie można oczekiwać znalezienia sobie jakiegoś płatnego zajęcia od niewidomego czy kaleki. No ale cóż, zabobony i tradycje...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span lang="PL" style="font-family: 'lucida grande', tahoma, verdana, arial, sans-serif; font-size: 11px; line-height: 115%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dla rozwiania wszelkich wątpliwości: mi ani przez myśl nie przeszło dać pieniądze komukolwiek z wyżej wymienionych. I to nie z braku litości, ale z zasady: nie rozdaję, na pewno nie w Indiach. Niech się nie uczą, że obcokrajowcy im dają pieniądze, bo się później nie odczepią. Nie mówiąc o tym, że mogłabym nawet dać trochę kasy 20, 50 czy 100 ludziom, a i tak przyszedłby następny, który patrzyłby na mnie jak na skąpca, który żałuje troche groszy... bo co to dla mnie. Nie i koniec. Przynajmniej mam spokój :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7808716770152011055?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7808716770152011055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/zebracy-w-pociagu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7808716770152011055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7808716770152011055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/zebracy-w-pociagu.html' title='Żebracy w pociągu'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-6601269561050383275</id><published>2011-05-30T15:09:00.001+02:00</published><updated>2011-05-30T15:13:11.409+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Dharavi - slumsy inne niż wszystkie</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;W niedzielę wraz z Zuzaną i Aną zawitałyśmy w Dharavi, największym slumsie nie tylko w Indiach, ale całej Azji. Znajduje się on &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?q=dharavi&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=&amp;amp;hnear=Dharavi,+Mumbai,+Maharashtra&amp;amp;gl=in&amp;amp;z=14"&gt;tu&lt;/a&gt;, mniej więcej w trójkącie Bandra-Matunga-Sion. Nie odważyłyśmy się na samotną wyprawę, chociaż ponoć nie jest tam bardzo niebezpiecznie, ale skorzystałyśmy z usług &lt;a href="http://www.realitytoursandtravel.com/shorttour.html"&gt;firmy&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;organizującej wycieczki po okolicy. Po sobotniej imprezie dziewczyny miały co prawda problem z podniesieniem się z łóżek (ja czekałam na nie chyba ze 20 minut, gotowa do wyjścia), więc spóźniłyśmy się nieco, ale przewodnik czekał na nas i bez żadnego marudzenia od razu zabrał się do oprowadzania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Dharavi obejmuje 1,7 km&lt;sup&gt;2&lt;/sup&gt; powierzchni, na której mieszka ok. milion ludzi. Jeśli ktoś umie to sobie wyobrazić, to gratulacje :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Przyznam, że wyprawa tam była ciekawym przeżyciem i każdemu, kto z obrzydzeniem się wstrząsa na myśl o slumsach i obawia się wielkiego niebezpieczeństwa, narokotyków, morderców itp., polecam jednak się tam przejść. Dharavi nie jest typowym slumsem; ludzie, którzy osiedlili się tam do bodajże 2000 r., otrzymali zgodę na pozostanie tam i status rezydentów oraz wielu z nich całkiem porządnie ułożyło sobie życie. Interesy kwitną, i to nie te nielegalne. Przewodnik zabrał nas do kilku małych przedsiębiorstw: sortowania, kruszenia i przetapiania plastiku, czyszczenia metalowych puszek (np. takich po farbie), lepienia garnków... Nikt na nas krzywo nie patrzył, każdy kontynuował swoją robotę, przyzwyczajony do częstych wizyt obcokrajowców. Mają z tego pieniądze, więc nie marudzą, że ktoś im się na ręce gapi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Kilkakrotnie musiałyśmy przeciskać się przez plątaninę wąziutkich uliczek, których szerokość nie przekraczała 1,5 metra, a do tego część zajmował rynsztok, w których wartkim strumieniem płynęła sobie brudna woda. Miałyśmy też okazję wspiąć się na kupę śmieci i podziwiać widok na okolicę ;) Po tej wizycie czułam się brudna bardziej niż zwykle, bo o kilka rzeczy się otarłam, a w japonkach chlupotało mi czasem jakieś błoto, ale nie było aż tak strasznie, jak to wygląda z pociągu. Ludzie nie różnili się niczym od innych Hindusów, zresztą wielu z nich pracuje poza slumsem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Mieszkanie w takim miejscu nie zachwyca wysokim standardem, aczkolwiek cena jest atrakcyjna ;) 60-100 zł za wynajem... Z tym, że w zamian dostajesz jedno pomieszczenie oraz odgrodzoną od niego mini-łazienkę, ale bez toalety, a jedynie ze zlewem. Kuchni brak, łóżek brak. Pięcioosobowa rodzina śpi na podłodze w miejscu, który stanowi pewnie 1/3 wielkości mojego bydgoskiego pokoju.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Cóż, jeśli zarabia się 250 zł miesięcznie, to niestety nie ma wyjścia...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;W 2006 r. przypadała średnio 1 toaleta na 1440 mieszkańców. Nic dziwnego, że trzeba bardzo uważać, gdzie się stawia stopę :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-justify: inter-ideograph;"&gt;&lt;span lang="PL" style="line-height: 115%;"&gt;Nie można było robić zdjęć z szacunku dla mieszkających w Dharavi ludzi, ale powinnam niedługo dostać na maila kilka zdjęć od organizatorów wycieczki i postaram się je tutaj zamieścić, żebyście mogli sobie wyobrazić, jak to wygląda życie w indyjskich slumsach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-6601269561050383275?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/6601269561050383275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/dharavi-slumsy-inne-niz-wszystkie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6601269561050383275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/6601269561050383275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/dharavi-slumsy-inne-niz-wszystkie.html' title='Dharavi - slumsy inne niż wszystkie'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-8346572946007559800</id><published>2011-05-27T12:52:00.000+02:00</published><updated>2011-05-27T12:52:26.993+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Końcówka praktyk</title><content type='html'>Ostatnie dni w pracy, jeszcze tylko poniedziałek, wtorek i... koniec! Nawet nie ma za bardzo czego podsumowywć, bo cóż, coś tam niby czasem zrobiłam, ale tak na dobrą sprawę mogłabym pewnie to wrzucić w jeden miesiąc i taki sam efekt by był. Ostatni miesiąc to już w ogóle przygotowywanie do wyjazdu, czyli brak jakichkolwiek nowych zadań ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odzyskałam depozyt za mieszkanie, wcale nie mały, bo 20000 Rs., czyli obecnie 1240 zł, więc nic mnie już tu nie trzyma. Szkoda, że z powodu komplikacji z wymianą mieszkańców i dość sporej kłótni nagle wszystkim odechciało się wycieczki do Kerali :( No nic, jeszcze pozostało mi 1,5 tygodnia, więc coś na ten czas sobie znajdę do roboty, a potem do domu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-8346572946007559800?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/8346572946007559800/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/koncowka-praktyk.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8346572946007559800'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/8346572946007559800'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/koncowka-praktyk.html' title='Końcówka praktyk'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-2672297758237155678</id><published>2011-05-25T10:52:00.005+02:00</published><updated>2011-05-26T13:46:45.721+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><title type='text'>Mini-przewodnik, cz. 2: co zobaczyć na południu Mumbaju</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Ciąg dalszy moich rewelacji na temat Mumbaju. Dzisiaj padło na miejsca warte zobaczenia. Zacznijmy może od Colaby i okolic.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Południowa część miasta jest tą najbardziej oblepioną przez turystów, jako że tam znajduje sie najwięcej atrakcji. Szczerze mówiąc nie są to rzeczy typu Taj Mahal czy Piramidy, które trzeba zobaczyć, a jedynie proste zabytki, których obfotografowanie z kilku stron najczęściej wystarczy i można przechodzić do następnego. Cała ta &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=q&amp;amp;source=s_q&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=&amp;amp;q=colaba&amp;amp;aq=&amp;amp;sll=21.125498,81.914063&amp;amp;sspn=66.835236,135.263672&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=&amp;amp;hnear=Colaba,+Mumbai,+Maharashtra&amp;amp;ll=18.927925,72.838712&amp;amp;spn=0.034871,0.066047&amp;amp;z=15"&gt;południowa część&lt;/a&gt;&amp;nbsp;warta jest przechadzki i trudno wskazywać mi poszczególne budynki, które trzeba zobaczyć, ale kolonialna zabudowa rzuca się w oczy i na pewno każdy znajdzie na własna rękę kilka perełek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Wszystkie opisane poniżej miejsca najbliższe są stacji kolejowej Churchgate, ew. CST, chyba że napiszę inaczej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Parę rzeczy, które w miarę polecam:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;1) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=18.922262,72.833712&amp;amp;daddr=&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=&amp;amp;mra=dme&amp;amp;mrsp=0&amp;amp;sz=16&amp;amp;sll=18.920212,72.832854&amp;amp;sspn=0.017436,0.033023&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;z=16"&gt;Brama Indii i Taj Mahal Hotel&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Miejsce, gdzie kręci się dużo turystów, indyjskich i zagranicznych, oraz sprzedawców różnego rodzaju bubli. Zobaczyć trzeba, ale nie jest to zbyt długa rozrywka. Dodatkową atrakcją/przeszkadzajką jest duże prawdopodobieństwo bycia zaczepionych przez Hindusów, którzy chcą zrobić sobie z tobą zdjęcie na tle Gateway of India. Tutaj też można spotkać agentów filmowych, którzy proponują udział w&amp;nbsp; filmie, nie oferują jednak więcej niż 500 Rs. + wyżywienie. Jest to kwota bardzo niewielka (normalnie można dostać za dzień zdjęciowy 4000-5000), ale dla turystów to i tak gratka. Można trafić np. na plan filmu z Shahrukhiem Khanem, a to hoho :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Hotel Taj Mahal to ten, który 2 lata temu został zajęty przez terrorystów i podczas ataku zginęło 167 osób.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Dopiero niedawno został odrestaurowany i otwarty ponownie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;2) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=Elephanta+Island,+Mumbai,+Maharashtra&amp;amp;daddr=&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=&amp;amp;mra=ls&amp;amp;sll=18.913067,72.845149&amp;amp;sspn=0.017437,0.033023&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=18.941199,72.904758&amp;amp;spn=0.139473,0.264187&amp;amp;z=13"&gt;Elefanta&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Na placyku przed Bramą indii można kupić bilety na stateczek, który zawiezie nas na wyspę. Bilet nie jest drogi, 120 Rs., i obejmuje przewóz w dwie strony oraz przewodnika na wyspie. Z przewodnikami lepiej ostrożnie, upewnijcie się, czy to ten, który jest w cenie. I tak będzie chciał napiwek, no ale cóż. Ja tam wolałam bez przewodnika, zobaczyć co tylko chciałam moim tempem, ale jak kto woli. Przewodnik opowie historię i wytłumaczy znaczenie poszczególnych bogów w jaskini, więc co kto lubi...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Polecam wycieczkę na pół dnia. Statki pływają dość często, co pół godziny mniej więcej, więc nie ma problemu. Kasa znajduje się tak po północnowschodniej części&amp;nbsp; placu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Na wyspie znajdują się historyczne rzeźby z Elephanta Caves. Wstęp 250 dla obcokrajowców. Trzeba wspiąć się po schodkach i uważać na małpy oraz sprzedawców drobiazgów, którzy przy schodach się usadowili.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Uwaga, na wikitravel.org napisane jest, że jaskinia zamknięta jest w poniedziałki, ale stateczki i tak pływają, więc lepiej nie dać się na to nabrać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;3) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=Unknown+road&amp;amp;daddr=18.927133,72.831845&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=FX3IIAEdcFJXBA%3BFR3OIAEdZVNXBA&amp;amp;mra=prev&amp;amp;sll=18.927156,72.832451&amp;amp;sspn=0.002179,0.004128&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=18.926484,72.831894&amp;amp;spn=0.004359,0.008256&amp;amp;z=18"&gt;Muzea i galerie&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;Jeśli kogoś interesuje, to może wybrać się do &lt;/span&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; line-height: 115%;"&gt;Chhatrapati Shivaji Maharaj Vastu Sangrahalaya, dawniej Muzeum Księcia Walii, ale wstęp kosztuje 300 Rs. i jest to moim zdaniem wyrzucenie pieniędzy. Byłam w środku i mnie nie zaciekawiło. Ładny ogród. Zniżki dla studentów, jedynie w takim wypadku moim zdaniem warto się wybrać. W Galerii Narodowej ani innych muzeach nie byłam, nie wiem, może ciekawsze.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;4) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=&amp;amp;daddr=Karmaveer+Bhaurao+Patil+Marg&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=FSPZIAEdFEtXBA&amp;amp;mra=ls&amp;amp;sll=18.929183,72.829818&amp;amp;sspn=0.008718,0.016512&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;z=17"&gt;Pole do krykieta&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Nie wiem, jak to się nazywa, Oval Maidan? Jest to duży plac, gdzie Hindusi namiętnie grają w krykieta. Uwaga, można dostać w głowę piłką :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Zaraz obok znajduje się wzorowana na Big Benie wieża zegarowa, uniwersytet i sąd. Ładne budyneczki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;5) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=Horniman+Cir&amp;amp;daddr=Veer+Nariman+Rd&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=FZLgIAEdRV1XBA%3BFZziIAEdYFNXBA&amp;amp;mra=me&amp;amp;mrsp=1&amp;amp;sz=17&amp;amp;sll=18.930036,72.831427&amp;amp;sspn=0.008718,0.016512&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;z=17"&gt;Rondo Hornimana&lt;/a&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Miejsce do spacerów, w okolicy katolicka katedra (na zachód) oraz Flora Fountain.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;6) &lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=Marine+Dr&amp;amp;daddr=Marine+Dr&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=FboyIQEdAhZXBA%3BFbrnIAEdbDNXBA&amp;amp;mra=dme&amp;amp;mrsp=0&amp;amp;sz=15&amp;amp;sll=18.947978,72.820601&amp;amp;sspn=0.034867,0.066047&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=18.94197,72.824636&amp;amp;spn=0.034868,0.066047&amp;amp;z=15"&gt;Marine Lines i plaża Chowpatty&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Długa nadmorska promenada, na której niestety nie ma żadnych kawiarenek, ale warto się przejść. Lepiej uzbroić się w butelkę wody, bo to ładny spacerek, a po drodze może nie być sklepików pod ręką. Punktem docelowym jest Chowpatty Beach, ale tam ciężko dłużej wytrzymać, bo jest brudno, raczej tłoczno i tak naprawdę nie ma co robić. Chyba że jeść lody i patrzeć na brudne morze :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;Najbliższa stacja to Charni Road, zaledwie dwie stacje od Churchgate. Jeśli ktoś chce tam wrócić, to potrzebny jest bilet za 4 Rs., dość często na stacji końcowej sprawdzają. Kierować się trzeba na południe, a wsiąść do pociągu jadącego do ‘C’ (jak&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;Churchgate).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;7) &amp;nbsp;&lt;a href="http://maps.google.co.in/maps?f=q&amp;amp;source=s_q&amp;amp;hl=en&amp;amp;geocode=&amp;amp;q=Antilia,+Altamount+Rd,+Mumbai,+Maharashtra&amp;amp;aq=0&amp;amp;sll=18.94335,72.823563&amp;amp;sspn=0.034868,0.066047&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;hq=Antilia,&amp;amp;hnear=Altamount+Rd,+Tardeo,+Mumbai,+Maharashtra&amp;amp;ll=18.965755,72.811375&amp;amp;spn=0.017432,0.033023&amp;amp;z=16"&gt;Antilia&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Ewentualnie można wybrać się do Grant Road (jakimkolwiek pociągiem z Churchgate na północ), potem taksówką na Altamount Rd. (25-30 Rs.), gdzie znajduje się najdroższy apartamentowiec na świece, Antilia. Posiada 27 pięter, mieszka w nim 6 osób (jedna rodzina), a każde piętro zbudowane jest wg. zupełnie innego projektu. Trochę danych: 37000 m&lt;sup&gt;2&lt;/sup&gt; powierzchni mieszkalnej, parking na 168 samochodów, kino, kilka basenów, lądowisko dla helikopterów... I tak dalej. Budynek można obejrzeć tylko z zewnątrz, zabiera to 15 sekund, więc jeśli ktoś nie jest fanatykiem, to może się nie fatygować :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="line-height: 115%;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Reszta miasta wkrótce!&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-2672297758237155678?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/2672297758237155678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/mini-przewodnik-cz-2-co-zobaczyc-na.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2672297758237155678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/2672297758237155678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/mini-przewodnik-cz-2-co-zobaczyc-na.html' title='Mini-przewodnik, cz. 2: co zobaczyć na południu Mumbaju'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-3232009870191803477</id><published>2011-05-23T12:31:00.003+02:00</published><updated>2011-05-23T12:33:57.213+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><title type='text'>Towarzyskie przyjemności w pracy</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Arial, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;O, trochę mi brakowało takich dni jak dzisiaj. Szef wrócił z podróży biznesowej do Stanów i chyba jeszcze za bardzo nie chce mu się wracać do normalnego trybu pracy, bo zarządził dzisiaj wspólny lunch i wypad do kina wieczorem. Co prawda jeszcze w godzinach pracy, ale w związku z tym, że ja zwykle kończę godzinę wcześniej niż reszta, to wjedzie mi to trochę na mój prywatny czas. No trudno, poświęcę się dla firmy ;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Arial, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Pierwszy raz od dawna spędziłam z nimi trochę więcej czasu. Czasem z kimś pogadam, ale raczej nie udzielam się za bardzo, no, chyba że ktoś o coś mnie zapyta. Przyzwyczaiłam się do mojej małej izolacji, ale czasem drobna odmiana nie zaszkodzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Arial, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Obiad trwał dość długo, bo panowie musieli się najeść (ja zadowoliłam się zupką, bo dla mnie było jeszcze dość wcześnie i nie byłam zbyt głodna), a w międzyczasie trochę pogawędziliśmy. Trochę o jedzeniu, trochę o podróżach, takie tam... Szef podczas lotu powrotnego do Indii trafił teraz na upierdliwego pasażera za sobą, który marudził, że ma nie opuszczać&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;na niego&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;fotela. Co zrobić, kilkanaście godzin siedzieć wyprostowanym jak struna? Facet twierdził, że jego fotel aż tak nisko się nie opuszcza i to jest nie fair. Taaak. W końcu szef zaproponował mu takie wyjście: zagrają w tetrisa i kto przegra, musi się dostosować do drugiego. LOL. I tak zrobili, przy czym okazało się, że ten maruda w ogóle nawet nie wie, o co w tetrisie chodzi. No i nokaut :D&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Arial, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Przy okazji ktoś wspomniał też poprzedniego praktykanta, który w odróżnieniu do mnie, jadł wszytko jak leci, próbował dużo rzeczy i się nie bał – ale potem co chwilę miał problemy z żołądkiem. Na ile one były prawdziwe, to nie wiem, bo słyszałam też wersję, że ten to sobie sporo najeżdził, w każdym razie szef skomentował: ‘No, przynajmniej miał wymówkę, żeby sobie wolne robić... A ty to z kolei kacem się tłumaczysz!’&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Arial, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Yyyy... Nie ma to jak dobra opinia pracodawcy :D No dobra, raz się zdarzyło, ale co, kłamać miałam? ;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-3232009870191803477?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/3232009870191803477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/towarzyskie-przyjemnosci-w-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3232009870191803477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3232009870191803477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/towarzyskie-przyjemnosci-w-pracy.html' title='Towarzyskie przyjemności w pracy'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-7712532223779627818</id><published>2011-05-20T14:41:00.004+02:00</published><updated>2011-05-20T14:55:21.922+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='urzędy'/><title type='text'>Pożegnanie ze starym internetem, powitanie nowego (już niedługo)</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Nasz internet nigdy nie należał do fenomenów jeżeli chodzi o szybkość. Chyba że negatywnie mówiąc. Ostatnio zaś to przechodzi już ludzkie pojęcie – więcej połączenia nie mamy, niż mamy. Dzwonienie na infolinię przynosi efekty (rozmówczyni łaskawie zgadza się czasem nam jednak to naprawić), ale tylko do godziny 18ej i nie w weekendy, bo wtedy mają biuro zamknięte. Zdarzyło się już nie raz, że nie mieliśmy internetu przez kilka dni, szczególnie, jeśli potrzebna była interwencja technika, bo po prostu w takich godzinach nie ma nikogo w domu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Nic dziwnego, że w końcu się wkurzyliśmy. Stanowisko pracowników działu obsługi klienta było jednoznaczne: co nam będziecie zawracać głowę, jak wam nie pasują te godziny, to wasza strata! A to, że w końcu stracili klientów, to chyba ich mało obchodzi. I tak byliśmy zanadto cierpliwi, ale to z powodu trudności ze znalezieniem nowego dostawcy internetu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;W końcu się zebraliśmy i wybór padł na Reliance coś tam, znana firma. Pan mial przyjść po 8ej wieczorem, żeby podpisać umowę – nonono! Wpadł tuż przed 9tą dopiero, ale nic to. Najlepsze, że zaczął wymieniać dokumenty, które będą niezbędne do założenia internetu w naszym mieszkaniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Jakoś nie przyszło nam do głowy, że będą tak dużo wymagali, jakieś zaćmienie umysłowe na nas spadło. Przecież to Indie. Zaczęliśmy mu znosić, co kto miał, i już ledwo powstrzymywałam się od śmiechu na widok jego miny, kiedy w końcu dostał całą kolekcję:&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;1) rachunek za elektryczność na nazwisko chyba Ambedkar (nie wiem, kto to, ale tak jest na opłaconym przez nas rachunku)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;2) umowę na nazwisko Angie i Victora (którzy wyprowadzili się w styczniu)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;3) kopię paszportu i wizy Zuzany&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;4) książeczkę z FRRO, też Zuzany, ale z rejestracją na inny adres&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;A załatwiałam sprawę ja. Facet skontaktował się z szefem i w tej sytuacji powiedział, że przyjdzie następnego dnia razem z nim, bo sprawa jest niestandardowa i on tak nie może.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Nie mieliśmy niestety weryfikacji z komisariatu policji, ale dostaliśmy ją od Diego, a czek (Reliance nie przyjmuje innego sposobu płatności!!!) jako jedyny posiada Ferenc.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;I tak każdy po trochu staje się właścicielem naszego łącza ;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Następnego dnia przyszedł ktoś zupełnie inny, powiedział, że Reliance nie obsługuje naszego budynku (yyy?) i on został w związku z tym przysłany, z firmy no-name (YYYY?), więc podpisaliśmy umowę z nim.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL" style="color: black; font-family: Verdana, sans-serif; line-height: 115%;"&gt;Instalacja miała odbyć się w ciągu 2-3 dni. O dziwo, telefon dostaliśmy następnego dnia. ‘Halo, czy ktoś będzie dzisiaj w domu? Ale tylko do 18, bo potem już monterzy nie pracują...’&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 8.5pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-7712532223779627818?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/7712532223779627818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/pozegnanie-ze-starym-internetem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7712532223779627818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/7712532223779627818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/pozegnanie-ze-starym-internetem.html' title='Pożegnanie ze starym internetem, powitanie nowego (już niedługo)'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-3876749183150432265</id><published>2011-05-19T10:51:00.002+02:00</published><updated>2011-05-19T14:58:26.423+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podroze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Mini-przewodnik, cz. 1: Komunikacja miejska w Mumbaju</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Obiecałam. Ale tak mi się nieee chceee...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;No dobra, zabieram się do roboty. Może dość systematycznie, zaczynając od transportu. Na miejsca warte zwiedzenia przyjdzie czas niedługo :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Do Mumbaju można dostać się drogą lądową, powietrzną i wodną. Tę ostatnią sobie odpuśćmy, a zajmijmy się dwiema pierwszymi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Istnieją 2 lotniska w mieście, Chhatrapati Shivaji International Airport, obsługujące połączenia międzynarodowe i lokalne, oraz Juhu Airport. Oba znajdują się w centrum metropolii, pierwsze na pograniczu Andheri i Vile Parle, a drugie, jak sama nazwa wskazuje, w dzielnicy Juhu. Lotnisko w Juhu nie obsługuje lotów komercyjnych, przynajmniej z tego co wiem. Można spokojnie skoncentrować się na CSIA.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Każdy, kto przylatuje tutaj pierwszy raz, może poczuć się oszołomiony na widok tłumu krzyczących kierowców, którzy tylko czekają na pasażerów. Dla tych, co byli już w Indiach, to nic nowego. Najlepiej udać się do okienka ‘pre-paid taxi’ i trochę przepłacić, ale nie ryzykować nieuczciwości kierowcy, która może prowadzić do większych strat, materialnych i moralnych :) Zaprawieni w bojach mogą skorzystać ze zwykłych riksz, pamiętając, że w Mumbaju obowiązuje korzystanie z liczników.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Jeśli chodzi o połączenia kolejowe, to najczęściej przyjeżdża się na dworzec Chhatrapati Shivaji Terminus w samym turystycznym centrum miasta (to znaczy: daleko na południu), chociaż jeśli komuś pasuje, to może też wysiąść na wcześniejszych stacjach – najczęściej jest to Dadar, być może Kurla, Thane. Turyści nie muszą zawracać sobie tym głowy, bo czego mieliby szukać w tych dzielnicach, a że CST jest ostatnim przystankiem (potem jest morze :)), to można spokojnie czekać bez stresu, że się przegapi moment wysiadania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Z autobusami nie mam zbyt wielkiego doświadczenia, jeździłam nimi tylko kilkakrotnie i to zawsze wsiadałam i wysiadałam już na trasie, bliżej mojego mieszkania, więc nawet nie wiem, gdzie jest czy jak się nazywa główny dworzec autobusowy. Gdzieś koło Churchgate &amp;nbsp;czy CST pewnie jest...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Transport lokalny jest zorganizowany dość dobrze. Tutaj też jest niezły wybór.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;1) Riksze&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Najtańszy i najdokładniejszy sposób podróżowania (oprócz pieszego, oczywiście). Można dojechać tak wszędzie, ale lepiej ograniczać się do krótkich odległości. Mimo niskiej ceny za kilometr, to na dłuższą metę nie opłaca się w ten sposób podróżować, a dystanse w Mumbaju są spore. Wolę nie myśleć, ile płaciłabym za codzienny dojazd do pracy 25 km w jedną stronę :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Należy wspomnieć, że, w przeciwieństwie do większości Indii, tutaj kierowcy przeważnie bez pytania włączają licznik i wg. niego się rozliczają. Początkującym radzę zawsze na koniec zapytać o ‘card’, bo na pytanie, ile się należy, sprytny kierowca może podać o dużo za dużą cenę, domyślając się, że jest się nie stąd. Można też znaleźć aktualny wykaz w internecie, o na przykład &lt;a href="http://www.technospot.in/new-autorickshaw-fare-chart-details-in-mumbai/"&gt;TU&lt;/a&gt;. Najlepiej próbować sprawiać wrażenie pewnego siebie, aby uniknąć bycia obwożonym po całym mieście w celu ‘podbicia’ licznika. Zdarza się także, że meter nie działa albo jest czymś przysłonięty – najlepiej nie dyskutować, tylko znaleźć inny pojazd, zawsze się taki znajdzie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Często niestety kierowca nie ma pojęcia, gdzie znajduje się nasz cel. No cóż, są dwa wyjścia – albo znaleźć innego, który wie (ale to może potrwać, szczególnie, jeśli szuka się czegoś małego albo konkretnego, prywatnego budynku), albo wzruszyć ramionami i pojechać z nim, pozwalając mu pytać co 3 minuty przechodniów, gdzie ma jechać. Takie rozwiązanie z kolei ma tę wadę, że Hindusi często pokazują pierwszy lepszy kierunek, bo ‘tak im się wydaje’. Sprawa jest prosta: jak ktoś zaczyna się drapać po głowie i spogląda niepewnie w lewo i w prawo, po czym nagle decyduje z pełną stanowczością, że to TAM, to lepiej zapytać jeszcze kogoś następnego :)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Ogólnie mogę powiedzieć, że dla mnie riksze w Mumbaju są błogosławieństwem, szczególnie po Jaipurze, gdzie trzeba było wykłócać się o wszystko, nawet jadąc codziennie na tej samej trasie z tym samym kierowcą. Bywają problemy, ale trzeba być też wyrozumiałym: w większości wypadków riksiarze nie są wykształceni, często nie znają angielskiego, a także zdarza się, że łapie się na ulicy przypadkowo przejeżdżającą rikszę z innej dzielnicy (np. po wysadzeniu klienta, który jechał na długiej trasie), więc facet nie ma pojęcia, gdzie jest ani gdzie my chcemy dojechać. Najlepiej posługiwać się prostym językiem i w miarę możliwości im pomóc i nakierować na odpowiednią drogę. Szkoda, że GPSów nie mają...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;2) Taksówki&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Sprawa wygląda podobnie jak z rikszami, tylko że ‘fare card’ podaje nieco wyższe ceny. Kwota wyjściowa to 16 rupii, a nie 11, jak w przypadku riksz. Uwaga, w południowej części miasta (aż do Bandry, spory kawał) &lt;b&gt;&lt;u&gt;riksze maja zakaz poruszania się&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;! Wpływa to pewnie dodatnio na rozładowanie korków, no ale podnosi cenę poruszania się tam, skąd pewnie turyści nie wyściubią nosa. Ja wolę riksze, ale co zrobić... Jest to bardzo ważne np. przy wyjściu z lotniska, jeśli planuje się podróż na południe (np. do hotelu w tej części miasta), to należy odpuścić sobie szukanie rikszy i zabrać się za taksówki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;u&gt;Uwaga ogólna do pkt. 1 i 2:&lt;/u&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Na południu, w Colabie i okolicach, a więc tam, gdzie jest dużo obcokrajowców, mogą być problemy ze znalezieniem kogoś, kto się zgodzi jechać na ‘meter’. Warto jednak próbować, bo cwaniaki niezłe ceny zdzierają. Oczywiście można negocjować, a czasem po kilkakrotnym uporczywym powtórzeniu słowa ‘meter’ jednak w końcu się zgadzają.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;3) Autobusy&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Moim zdaniem kiepskie wyjście. Są zatłoczone, brudne, duszne, często utykają w korkach. Autobusy klimatyzowane są z kolei zbytnio wychłodzone i potwornie drogie, a często również nie ma gdzie usiąść. Polecam tylko tym, którzy naprawdę nie mają jak inaczej dojeżdżać do pracy. Turystom się nie powinny za bardzo przydać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;4) Pociągi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Temat-rzeka. Najtańszy i najpewniejszy sposób podróży po mieście (i okolicach). Istnieją 3 linie: Western Line, najczęściej przydatna, Central Line, dojeżdżająca do CST (turystycznie ładne), łącząca się z WL na kilku stacjach, oraz Harbour Line, takie połączenie dwóch poprzednich i rozbudowane w stronę Nowego Mumbaju i innych dzielnic, gdzie jedynymi obcokrajowcami są ludzie jak ja, czyli tu pracujący.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Można kupić bilet (kilku)miesięczny, który wychodzi oczywiście najtaniej. Poza tym, o ile nie chce się za każdym razem stać w kolejce po pojedynczy bilet, to można kupić karnet za 30-40-50-60-80 rupii (coupon), może i większy, w którym znajduje się pliczek biletów, które można skasować na każdej stacji. Jest też możliwość kupienia biletu automatycznego, zapomniałam, jak on się nazywa, doładować go, np. za 100 rupii, a potem przed każdą podróżą w specjalnym urządzeniu zakupować przy pomocy tej karty potrzebny bilet. Mi najbardziej pasuje połączenie miesięcznego z karnetem (na te miejsca, gdzie nie sięga mój miesięczny).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Pociągi docierają niemal do każdego miejsca w Mumbaju, oczywiście potem trzeba przesiąść się w taksówkę/rikszę i dojechać do punktu przeznaczenia, ale często takie połączenie to najszybsze wyjście, omijające korki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Czy najwygodniejsze... Hm :) Ja akurat mam to szczęście, że podróżuję niezbyt popularną trasą, ale często widzę pociągi zmierzające w przeciwnym kierunku, zawalone ludźmi po brzegi, a nawet po dach. Dla poszukujących komfortu istnieje 1. klasa, ale też nie zawsze jest to gwarancja wygody, bo mimo wyższej ceny jednak sporo Hindusów, biznesmenów czy innych takich, może się spokojnie na taki wydatek szarpnąć i czasem właśnie 1. klasa jest bardziej zatłoczona, jako że jest tych przedziałów znacznie mniej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Dziewczyny mogą się nie martwić, dla nich jest specjalny przedział ‘ladies only’, chociaż te baby potrafią się pchać niegorzej niż faceci. W tym wypadku jednak 1. klasa to dobre wyjście.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Pociągi kursują cały dzień, najczęściej co 3-5 minut (na dalszych trasach nawet co 20), od chyba 4 czy 4.30 rano aż do ok. 1 w nocy. Trzeba jednak przyjąć, że ostatni pociąg zjeżdża o tej godzinie do zajezdni, a więc w wielu punktach przejeżdża odpowiednio wcześniej, nawet godzinę czy dwie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;To chyba tyle na temat transportu. O kolejach wiele razy juz wspominałam i komu mało informacji, może doczytać we wcześniejszych postach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-3876749183150432265?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/3876749183150432265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/mini-przewodnik-cz-1-komunikacja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3876749183150432265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/3876749183150432265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/mini-przewodnik-cz-1-komunikacja.html' title='Mini-przewodnik, cz. 1: Komunikacja miejska w Mumbaju'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-4665487578581986580</id><published>2011-05-17T14:10:00.001+02:00</published><updated>2011-05-17T14:13:33.688+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kultura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>Szczyt lizodupstwa</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Specjalnie cofnęłam się, żeby zrobić zdjęcie komórką. Przechodnie z zainteresowaniem mnie obserwowali, zastanawiając się, co przykuło moją uwagę, a ja nie mogłam się powstrzymać.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vO2Ym--6kuI/TdJljmIMB7I/AAAAAAAAaOc/60rP8XIFHa4/s1600/14052011085.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-vO2Ym--6kuI/TdJljmIMB7I/AAAAAAAAaOc/60rP8XIFHa4/s320/14052011085.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Plakat miał wymiary naprawdę spore, nie wiem, powiedzmy z 1,5-2 metry wysokości. Wiem, że to Indie, inna kultura, inni ludzie, ale litości! Czy jest jeszcze coś bardziej lizusowskiego, niż wystawianie na ulicę plakatów z życzeniami urodzinowymi dla szefa? Kimkolwiek by on nie był, tu zdaje się chodzi o lidera którejś z lokalnych partii politycznych. Czyżby pan Sachin Bhau Ahir zmierzał ku awansowi?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Otrząsam się z obrzydzeniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Kilka słów o plakatach ulicznych przy okazji. Z każdego rogu spoglądają na Ciebie twarze wielu Hindusów, i to akurat mówię o tych uwiecznionych na zdjęciach. Bodajże chodzi o to, że wielu mieszkańców nie umie czytać, a taka wielka, ‘twarzowa’ informacja na długo pozostaje w głowach. I o ile łatwiej zapamiętać, że taki a taki pan z wąsem (no dobra, może trzeba zapamiętać jeszcze inne szczegóły fizjonomii, wąsa tu ma prawie każdy :D) wybudował nam kawałek drogi, pani z tej i tej partii postawiła rusztowanie, a z inicjatywy tej grupki osób odbędzie się remont studzienki kanalizacyjnej. I dla prostych ludzi takie przesłanie wystarczy. Widać go na plakatach, znaczy coś robi. Pracuje na rzec społeczeństwa. A, chodźmy na niego zagłosować raz jeszcze!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-4665487578581986580?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/4665487578581986580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/szczyt-lizodupstwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4665487578581986580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/4665487578581986580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/szczyt-lizodupstwa.html' title='Szczyt lizodupstwa'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-vO2Ym--6kuI/TdJljmIMB7I/AAAAAAAAaOc/60rP8XIFHa4/s72-c/14052011085.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4716266675143516819.post-391369921214625933</id><published>2011-05-16T08:43:00.001+02:00</published><updated>2011-05-16T08:44:49.566+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Indie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zycie'/><title type='text'>Lodówka</title><content type='html'>&lt;i&gt;Post, który z powodów technicznych nie mógł pojawić się w piątek.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Po czym poznać, że czas wyczyścić lodówkę?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Po tym, że wypływa spod niej plama śmierdzącej wody. I po tym, że podczas jej ścierania zbiera ci się na wymioty.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Wczoraj, kiedy w dobrym humorze i z reklamówką pełną ciepłego jedzenia dotarłam do domu, czekała na mnie przykra niespodzianka. W domu był tylko Diego, ale on wychodził, więc uczestniczył tylko w pierwszej części czyszczenia kuchni. Wykręcało nas na wszystkie strony, bo okazało się, że w związku z niedawnymi problemami z prądem lodówka stopniowo się rozmrażała (no, wiadomo), a gnijąca woda zbierała się w pojemniczku z tyłu. W końcu się przelało i ciecz rozpłynęła się po połowie mieszkania...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;W międzyczasie jeszcze musiałam wyrzucić doszczętnie spleśniałe pomidory i niezidentyfikowane owoce&amp;nbsp;oraz zgniłego na amen częściowo zjedzonego arbuza. Potem, uznając, że skoro się za to zabrałam, to mogę równie dobrze wyczyścić wszystko porządnie, odsunęłam lodówkę od ściany.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Moim oczom ukazało się piekło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Najgorsze było to, że nie było za bardzo dojścia do tego zbiornika z wodą z lodówki i musiałam kieliszkiem go stopniowo opróżniać, nic innego się tam nie mieściło. Ze 2 litry pewnie tego były. Woda miała kolor zielonkawy i pływały w niej kawałki... no nie wiem, czego? Jakieś takiej pleśni, ale jakby zgniłej... Dopiero po pewnym czasie mogłam odkręcić nożem śruby bez obawy, że wszystko mi się jeszcze bardziej porozlewa. Przy okazji chlapnęło mi do oka, no ale nic to, żyję.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Godzina przyjemnych wieczornych ćwiczeń. A jedzenie mi całkiem wystygło...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span lang="PL"&gt;Na dobicie mnie chyba Zuzana zaczęła grzebać w sprawiającym nam problemy kontakcie i bach. Nie mamy prądu. I trzeba wezwać elektryka. Dobrze, że weekend się zbliża, to przynajmniej ktoś w domu będzie...&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Dopisane w poniedziałek:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;Lodówka wylała ponownie, ale to już nie ja się tym zajęłam. Już takie śmierdzące zresztą nie było, sama rozmrożona woda. A prąd został 'naprawiony'. To znaczy: zlokalizowaliśmy sprawiający problemy kontakt, wyciągnęliśmy z niego wtyczkę (prąd znowu zrobił efektowne 'bach'), po czym obiecaliśmy sobie nigdy więcej tego kontaktu nie dotykać. I po kłopocie! :)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4716266675143516819-391369921214625933?l=przygodyoli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://przygodyoli.blogspot.com/feeds/391369921214625933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/lodowka.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/391369921214625933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4716266675143516819/posts/default/391369921214625933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://przygodyoli.blogspot.com/2011/05/lodowka.html' title='Lodówka'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02092424262516285749</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://bp2.blogger.com/_04-F5GuhP_U/SIpZRF1a5FI/AAAAAAAAAZo/zNmKTvBY0M4/S220/blog.jpg'/></author><thr:total>12</thr:total></entry></feed>
